Posłuszeństwo św. Józefa

Uległość św. Józefa rozkazowi Boga, żeby uciekać do Egiptu. Musimy być ulegli, kiedy na różny sposób objawia się nam wola Boża. Bóg chce, abyśmy byli posłuszni dobrowolnie i inteligentnie.

Opus Dei - Posłuszeństwo św. Józefa

Oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”1. Zaledwie Mędrcy odeszli, ludzie Heroda zaczynają szukać narodzonego Króla żydowskiego, aby go zabić. Ale Bóg ich uprzedza - ostrzega Józefa o niebezpieczeństwie i nakazuje mu uciekać do Egiptu. Rozkaz jest jasny i konkretny - mówi, co trzeba zrobić i zwięźle podaje powód dlaczego. Wszystko inne, sposób, środki, pozostają w gestii roztropności św. Józefa. Otrzymuje też informację, by czujnie czekał na głos anioła, bo ten powiadomi ich, kiedy zmienią się okoliczności, z powodu których muszą przebywać w obcym dla nich kraju.

Posłuszny św. Józef nie czeka do następnego dnia: wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu2. A przecież zapewne nie brakowało przeszkód dla takiego posłuszeństwa. Trzeba było opuścić dom w Betlejem, znaleziony może z wielkim trudem. Daleka podróż uniemożliwiała zabranie potrzebnych rzeczy, a z powodu pośpiechu nie było czasu, żeby sprzedać to, czego nie mogli zabrać. A wszystko to, kiedy prześladowanie wymierzone przeciw Dzieciątku jeszcze się nie zaczęło. Nie szkodzi. Św. Józef wierzy mocno aniołowi i z uległością opartą na wierze, zostawia wszystko i rusza w drogę. Sługa dobry i roztropny słucha głosu Boga, nie szukając innych rozwiązań, pozornie bardziej logicznych. Istniały powody, dla których wskazówki anioła mogły się wydawać mało trafne: czy wszechmoc Boża nie mogła inaczej uratować Dzieciątka? Nie mówiąc o trudach podróży przez pustynię, by dojść do obcego kraju, gdzie nie znali nikogo. A jednak Józef jest posłuszny bezwarunkowo, ufając w sposób absolutny Słowu Bożemu.

Św. Józef wierzy mocno aniołowi i z uległością opartą na wierze, zostawia wszystko i rusza w drogę.

Pan Bóg ukazuje nam swoją wolę, ponieważ wie lepiej niż człowiek, co jest lepsze w każdej chwili, co trzeba oddać, dodać, usunąć, obniżyć, powiększyć, zmniejszyć i kiedy ma to zrobić 4. Zazwyczaj prowadzi za pośrednictwem wskazówek dyrektorów. Drogą i wezwaniem od Boga są także nasze normy. Są tym także przeciwności dnia oraz duże i małe trudności, które Bóg dopuszcza na naszej drodze.

Z pewnością podróż Świętej Rodziny do Egiptu nie była wygodna - wiele dni marszu trudnym szlakiem na grzbiecie osiołka w obawie przed pościgiem, czując zmęczenie i pragnienie. Szli szybko drogą, jaką polecił im anioł, widząc we wszystkich okolicznościach wolę Bożą. Jeśli na każde wezwanie od Boga odpowiadamy wiernie: „Chcesz tego, Panie?... Ja również tego chcę!” 6, wówczas wszystko prowadzi nas do świętości.

Pozwolić na to, by kierowała nami wola Boża, gotowi zaakceptować to, czego chce Bóg, mając pewność wynikającą z wiary i pokory. „Taka była wiara św. Józefa: pełna, ufna, całkowita, wyrażona w skutecznym oddaniu się woli Bożej, w rozumnym posłuszeństwie. A obok wiary – caritas, miłość. Jego wiara spaja się z Miłością: z miłością Boga, który spełnia obietnice dane Abrahamowi, Jakubowi, Mojżeszowi; z oblubieńczą serdecznością w stosunku do Maryi i z ojcowską czułością względem Jezusa. Wiara i miłość, w nadziei wielkiej misji odkupienia ludzi, którą Bóg, posługując się również nim, cieślą z Galilei, rozpoczynał na świecie”9.

Kiedy przeżyli w Egipcie jakiś czas, znów we śnie Józefa pojawił się anioł i powiedział mu: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia”10. Nadszedł moment, by opuścić ziemię, która dała im schronienie, i wrócić do tej ziemi, którą wybrał Bóg na mieszkanie Mesjasza. I Józef wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela11W ten sposób wypełniło się słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego12.

Posłuszeństwo Józefa wobec Bożych rozkazów nie jest mechaniczne - służy, używając przy tym rozumu i woli, jest odpowiedzialny. To dlatego gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść13. Życie Dzieciątka pewnie byłoby tam zagrożone. „Nauczył się poruszać w ramach Bożego planu i na potwierdzenie, że Bóg rzeczywiście chce tego, co on przeczuwa, otrzymuje wskazówkę, aby udać się do Galilei”14.

Kiedy Bóg, nasz Pan, udziela ludziom swojej łaski, kiedy wzywa ich poprzez konkretne powołanie, to jakby wyciągał do nich dłoń, ojcowską dłoń pełną mocy, przepełnioną przede wszystkim miłością, ponieważ szuka każdego z nas z osobna, jako swoich córek i synów, i ponieważ zna naszą słabość. Pan oczekuje, że podejmiemy wysiłek pochwycenia Jego dłoni, tej dłoni, którą On do nas wyciąga: Bóg prosi nas o wysiłek, dowód naszej wolności. Aby jednak móc tego dokonać, musimy być pokorni, musimy czuć się małymi dziećmi i miłować to błogosławione posłuszeństwo, którym odpowiadamy na błogosławione ojcostwo Boga.

Czasem Pan sugeruje swoją wolę jakby szeptem - tam, w głębi sumienia. Trzeba uważnie nasłuchiwać, żeby rozróżnić ten głos i być mu wiernym.

„Powinniśmy pozwolić, żeby Pan wkroczył w nasze życie, i żeby wszedł swobodnie, nie napotykając przeszkód ani wewnętrznych komplikacji. My, ludzie, mamy skłonność do zabezpieczania się, do przywiązywania się do własnego egoizmu. Zawsze usiłujemy być królami, choćby nawet królestwa własnej nędzy. (…)

Bądźmy więc czujni, ponieważ nasza skłonność do egoizmu nie zamiera, a pokusa może przejawiać się na wiele sposobów. Pan wymaga, abyśmy, będąc posłuszni, praktykowali swoją wiarę, gdyż Jego wola nie objawia się w sposób hałaśliwy. Czasem Pan sugeruje swoją wolę jakby szeptem - tam, w głębi sumienia. Trzeba uważnie nasłuchiwać, żeby rozróżnić ten głos i być mu wiernym.

Bardzo często Bóg mówi do nas poprzez innych ludzi i może się zdarzyć, że wobec wad tych osób albo w obliczu wątpliwości co do tego, czy są one dobrze poinformowane, czy zrozumiały wszystkie aspekty problemu, pojawia się przed nami jakby zaproszenie do okazania nieposłuszeństwa.

Czasem Pan sugeruje swoją wolę jakby szeptem - tam, w głębi sumienia. Trzeba uważnie nasłuchiwać, żeby rozróżnić ten głos i być mu wiernym.

Wszystko to może mieć znaczenie Boskie, ponieważ Pan Bóg nie wymaga od nas ślepego posłuszeństwa, ale posłuszeństwa inteligentnego, i powinniśmy poczuwać się do odpowiedzialności za to, by pomagać innym poprzez światło swojego rozumu. Bądźmy jednak szczerzy wobec samych siebie: zbadajmy w każdym przypadku, czy powoduje nami umiłowanie prawdy, czy też nasz egoizm i przywiązanie do własnego zdania. Kiedy nasze przekonania oddzielają nas od innych, kiedy prowadzą do zerwania komunii, jedności z naszymi braćmi, to jest to jasny znak, że nie działamy zgodnie z duchem Bożym”15.

Prośmy św. Józefa i Najświętszą Maryję Pannę, którzy umieli od razu rozpoznać głos Boga, aby pomogli nam przygotować serca na uchwycenie Bożych wezwań i odpowiedzieć na nie szybką i inteligentną uległością.




1 Mt 2,13.

2 Ibid. 14.

4 Św. Augustyn, Epistola 138, 1,5.

6 Droga, nr 762.

9 To Chrystus przechodzi, nr 42.

10 Mt 2,20.

11 Ibid. 21.

12 Ibid. 15.

13 Ibid. 22.

14 To Chrystus przechodzi, nr 42.

15 To Chrystus przechodzi, nr 17.