FARYZEUSZE MAJĄ SZCZEGÓLNY POWÓD do zadowolenia. Jezus uciszył saduceuszy, którzy w pewnym stopniu stali się ich rywalami. Teraz jednak przyszła kolej na nich, by wystawić na próbę Nauczyciela z Nazaretu i przyłapać Go na jakiejś wypowiedzi, która mogłaby podważyć Jego autorytet. Dlatego jeden z faryzeuszy, wiedząc, jak trudno spośród setek przepisów wyłonić najważniejsze przykazanie Prawa, pyta Jezusa: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” (Mt 22,36). Za pozornie uprzejmym tonem kryła się jednak pułapka, w którą pragnął wciągnąć Pana.
Jezus rozpoczyna odpowiedź w sposób całkowicie zgodny z oczekiwaniami. Najważniejszym przykazaniem jest miłość do Boga. W tym stwierdzeniu nie było nic nowego ani zaskakującego dla pobożnego Żyda. Zaraz potem jednak wypowiada słowa znacznie bardziej uderzające: „Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22,39). W tej wypowiedzi kładzie nacisk na niepozorne słowo, które w ustach Jezusa nabiera niezwykłego znaczenia: „podobne”.
Prawdopodobnie faryzeusz uznał początkowo to stwierdzenie za nieco przesadzone. Jak można stawiać na równi miłość Boga i miłość człowieka? Jednak właśnie w tej prawdzie kryje się głęboka zmiana perspektywy. Bóg stał się człowiekiem, a przez swoje wcielenie, ofiarę krzyża i zmartwychwstanie wyniósł nas do godności swoich dzieci. Dlatego, jeśli naprawdę chcemy kochać Boga, musimy także uczyć się kochać każde z Jego dzieci. Stąd też „dopóki będą istnieli brat lub siostra, na których zamykamy swoje serce, będziemy jeszcze dalecy od bycia uczniami, jak o to prosi nas Jezus”[1]. Wiemy natomiast, że miłość do Chrystusa i miłość do ludzi są ze sobą tak ściśle związane, iż „często w życiu braterstwem nie da się rozróżnić ani rozumem, ani sercem, czy chodzi o służbę Bogu, czy o służbę braciom, ponieważ w tym drugim przypadku służymy Bogu podwójnie”[2].
KIEDY STARAMY SIĘ ŻYĆ jak uczniowie Chrystusa, związek między miłością Boga i bliźniego w naturalny sposób ujawnia się w naszym postępowaniu. Właśnie na to zwraca uwagę św. Paweł w drugim czytaniu dzisiejszej Mszy świętej: „Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was” (1 Tes 1,5). Pragnienie dawania dobrego przykładu nigdy nie powinno być próbą wyróżniania się czy zdobywania podziwu i uznania. Przeciwnie, autentyczne świadectwo musi być żywą miłością i aktywną troską o wszystkich, którzy nas otaczają. Wtedy nasze postępowanie staje się prawdziwym znakiem miłości Boga do każdego człowieka. „Dobrze przeżywane braterstwo – pisze prałat Opus Dei – to bezpośrednie apostolstwo. Tak wiele osób ujrzy miłość, jaką mamy, i będzie mogło zakrzyknąć, jak robili to w stosunku do pierwszych chrześcijan, „patrz, jak ci się kochają nawzajem”. Będą czuli się pociągnięci tą chrześcijańską miłością”[3].
Święty Josemaría, wyjaśniając, czym jest chrześcijańskie świadectwo, pisał: „Kiedy ci mówię o “dobrym przykładzie”, pragnę ci też powiedzieć, że powinieneś być wyrozumiały i wybaczać, że masz napełniać świat pokojem i miłością”[4]. Nie miałoby sensu, gdyby inni dobrze o nas mówili, a jednocześnie odnosili się do nas z dystansem, jak do chłodnych i niedostępnych wzorów. To właśnie przez naszą miłość staje się obecna bliskość Boga. Dlatego najważniejszym świadectwem, jakie możemy dać światu, jest dzielenie się pokojem i miłością, które sami otrzymaliśmy od Pana.
Pewnego razu założyciel Opus Dei postawił pytanie: Jak mamy ukazywać ludziom Jezusa? I odpowiedział: „Dawajmy o Nim świadectwo poprzez naszą dobrowolną służbę Chrystusowi, we wszystkich naszych działaniach, ponieważ On jest Panem wszystkich rzeczywistości naszego życia, ponieważ jest jedyną i ostateczną racją naszego istnienia. Potem, kiedy damy to świadectwo swojego przykładu, będziemy mogli pouczać słowem, doktryną”[5].
SŁUCHAJĄC PIERWSZEGO CZYTANIA dzisiejszej Mszy świętej, zaczerpniętego z Księgi Wyjścia, uświadamiamy sobie, że miłość do bliźniego bywa wymagająca. Autor wymienia osoby szczególnie narażone na niesprawiedliwe traktowanie i życiowe trudności: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty” (Wj 22,20-21). W gruncie rzeczy jest to wezwanie, byśmy nieustannie zwracali uwagę na tych, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy, a nie tylko na osoby, z którymi łatwo jest nam nawiązać więź. Nie oznacza to oczywiście zaniedbywania relacji z ludźmi nam bliskimi. Wręcz przeciwnie – miłość, którą żywimy wobec nich, powinna stać się impulsem do otwarcia się także na wszystkich innych, tak aby w naszym sercu nie było podziałów. Tak właśnie żył Jezus. Każdy, kto się do Niego zbliżał, czuł się kochany w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny, nawet jeśli spotkanie trwało tylko chwilę.
Na miłość bliźniego składa się „bliskość, słuchanie, dzielenie się, troska o drugiego. A my bardzo często przestajemy albo słuchać drugiego, bo jest nudny, bądź dlatego, że zabiera mi czas, albo zaniedbujemy bycie z nim, towarzyszenie mu w jego cierpieniach, w jego próbach…”[6]. Właśnie wtedy, gdy szczególnie trudno jest nam pokochać konkretną osobę, być może dlatego, że nie odczuwamy wobec niej naturalnej sympatii, możemy szukać schroniena w Bogu i powtórzyć za psalmistą: „Miłuję Cię, Panie, Mocy moja, Panie, ostojo moja i twierdzo” (Ps 18,2). Pewność, którą daje nam Chrystus, obdarza nas miłością bezwarunkową. To ona uzdalnia nas do przekazywania tej samej miłości innym – bez granic i bez wykluczeń. Jak przypomina prałat Opus Dei: „Nadprzyrodzona miłość do Boga to odpowiedź —wszystkich i każdego z nas osobno— na tę Bożą miłość, którą On sam daje nam jako wzór i ukazuje horyzont naszej miłości do bliźnich”[7]. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę o łaskę odkrycia, że zostaliśmy stworzeni do miłości, ponieważ bezinteresownie otrzymaliśmy nieskończoną miłość Pana.
[1] Franciszek, Anioł Pański, 25-X-2020.
[2] Św. Josemaría, Instrukcja, maj 1935 – wrzesień 1950, pkt 75.
[3] Ks. Prał. Fernando Ocáriz, List duszpasterski, 16-II-2023, pkt 16.
[4] Św. Josemaría, Kuźnia, 560.
[5] Św. Josemaría, To Chrystus przechodzi, 182.
[6] Franciszek, Anioł Pański, 25-X-2020.
[7] Ks. Prał. Fernando Ocáriz, List duszpasterski, 16-II-2023, pkt 1.

