Rozważania: 16 niedziela okresu zwykłego (rok B)

Rozważanie na niedzielę szesnastego tygodnia okresu zwykłego (rok B). Poruszane tematy to: odróżniać to, co ważne, od tego, co pilne; dostrzegać potrzeby innych; zaspokajać głód szczęścia.


APOSTOŁOWIE WŁAŚNIE WRÓCILI Z MISJI. Przemierzali po dwóch okoliczne miejscowości, głosząc nawrócenie, wypędzając złe duchy i uzdrawiając chorych. Są pod wrażeniem tego, czego doświadczyli w tych dniach. Dlatego czują potrzebę opowiedzenia Jezusowi „o wszystkim, co zdziałali i czego nauczali” (Mk 6,30). A Pan, wysłuchawszy ich uważnie, mówi: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”(Mk 6,31). Chociaż z pewnością dostrzega wzruszenie i radość uczniów, Chrystus troszczy się także o ich wypoczynek. „A dlaczego się troszczy? Ponieważ chce ich przestrzec przed niebezpieczeństwem, które czyha zawsze, także na nas – niebezpieczeństwem ulegania gorączce działania, popadnięcia w pułapkę aktywizmu, gdy najważniejszą rzeczą są uzyskiwane przez nas rezultaty i poczucie, że jesteśmy absolutnymi protagonistami”[1].

Także dzisiaj życie apostoła jest bardzo intensywne. Czasami chcielibyśmy, aby doba miała więcej niż dwadzieścia cztery godziny, ponieważ często mamy wrażenie, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowaliśmy. Czas, który poświęcamy rodzinie, pracy, przyjaciołom czy zobowiązaniom społecznym, zajmuje znaczną część naszych codziennych zajęć. Dlatego zaproszenie Jezusa do odpoczynku i chwilowego wycofania się może wydawać się czymś atrakcyjnym, ale co w rzeczywistości jest niemożliwe, ponieważ mamy zbyt napięty harmonogram. Wiemy, że potrzebujemy się zatrzymać i popatrzeć szerzej, poza to, co dzieje się tu i teraz, jednak wydaje nam się, że wymagałoby to odłożenia na bok naszych codziennych obowiązków.

W tym kontekście św. Josemaría zachęcał, aby odróżniać to, co ważne, od tego, co pilne[2]. Niekiedy poświęcamy pilnym sprawom znaczną część naszego czasu i energii: chcemy wszystko zrobić jak najszybciej i jak najlepiej. Być może w przypadku niektórych zadań taka postawa jest konieczna, jednak często okazuje się, że tę pilność można byłoby inaczej zaplanować. W każdym razie, niezależnie od tego, czy udaje nam się żyć z większym czy mniejszym spokojem, wiemy, że to, co ważne, nadaje sens codziennym zajęciom, a także świadomość, że Bóg Ojciec patrzy na nas z dobrocią i życzliwością. Chwile odpoczynku, takie jak ta, gdy Pan zaprasza apostołów do wypoczynku, pozwalają nam na nowo odkryć tę rzeczywistość. Umiejętność oddalenia się na chwilę pomaga nam nawiązać kontakt z tym, co najważniejsze: umacniać zażyłość z Chrystusem i pamiętać, że On towarzyszy nam we wszystkim, co czynimy. Uczniowie mogą dokonywać cudów nie dzięki własnym zdolnościom, ale dlatego, że otrzymali tę moc od Jezusa. Dlatego troska o relację z Nim jest najważniejszą rzeczą, jaką mogą podjąć. „Musisz być „człowiekiem Bożym”, człowiekiem życia wewnętrznego, człowiekiem modlitwy i ofiary. – Twoje apostolstwo ma być przelewaniem się nadmiaru życia wewnętrznego”[3].


OBECNOŚĆ JEZUSA I APOSTOŁÓW nie pozostała niezauważona. Choć odpłynęli „łodzią na miejsce pustynne, osobno” (Mk 6, 32), wielu mieszkańców okolicznych miejscowości rozpoznało ich i podeszło do nich. Kiedy Chrystus wysiadł z łodzi, „ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać” (Mk 6, 34). „Jezus nikomu nie odmawia swego słowa – mówił św. Josemaría – a jest to słowo, które uzdrawia, pociesza i oświeca. — Obyśmy, ty i ja, zawsze o tym pamiętali, również wtedy, kiedy będziemy czuć się znużeni ciężarem pracy bądź przeciwności”[4].

Aktywizm utrudnia dostrzeganie potrzeb innych: to, co człowiek uważa, że musi zrobić, staje się priorytetem. I chociaż te zadania mogą być same w sobie dobre, czasami nie pozwalają nam zwrócić uwagi na to, czego naprawdę potrzebują inni. Na przykład rodzic może poświęcać pracy więcej czasu, niż zamierzał, aby zapewnić dzieciom dostatnie życie. Tymczasem dzieci być może wcale nie potrzebują większych możliwości finansowych: po prostu pragną, aby rodzice spędzali więcej czasu w domu i cieszyli się ich obecnością.

Po chwili odpoczynku z uczniami w łodzi Jezus z uwagą spojrzał na tych ludzi i potrafił skupić się na ich prawdziwych potrzebach. „W istocie tylko serce, które nie poddaje się pośpiechowi, potrafi się wzruszyć, a zatem nie dać się pochłonąć samym sobą i rzeczami, które są do zrobienia, i dostrzegać innych, ich rany, ich potrzeby. Współczucie rodzi się z kontemplacji. Jeżeli nauczymy się wypoczywać naprawdę, stajemy się zdolni do prawdziwego współczucia; jeżeli pielęgnujemy spojrzenie kontemplacyjne, będziemy rozwijali/ naszą aktywność bez postawy zachłannej, jak ktoś, kto chce wszystko posiąść i konsumować; jeżeli pozostajemy w kontakcie z Panem i nie znieczulamy tego, co w nas najgłębsze, rzeczy, które mamy do zrobienia, nie będą miały mocy pozbawić nas tchu i nas pochłonąć”[5].


CHRYSTUS DOSTRZEGŁ GŁÓD PEŁNI, który odczuwały te osoby. Później zaspokoi także ich fizyczny głód, rozmnażając chleb i ryby, ale najpierw zechciał nakarmić dusze zgromadzonych. „To oznacza, że Bóg chce dla nas życia, chce nas prowadzić na dobre pastwiska, gdzie możemy się karmić i odpoczywać. On nie chce, abyśmy się zagubili i umierali, lecz abyśmy dotarli do celu naszej drogi, a celem tym jest pełnia życia. Właśnie tego pragnie dla swego dziecka każdy ojciec i każda matka: dobra, szczęścia i spełnienia”[6].

Wiele osób w naszym otoczeniu czeka, aż przedstawimy im Jezusa. Wyrażają to w różny sposób, zazwyczaj jako pragnienie szczęścia, które – z własnego doświadczenia – wiemy, że tylko Pan może zaspokoić. Dlatego św. Josemaría określał apostolstwo chrześcijańskie jako „wielką katechezę, w której poprzez osobiste obcowanie, poprzez lojalną, autentyczną przyjaźń wzbudza się u innych głód Boga i pomaga się im odkrywać nowe horyzonty: z naturalnością, z prostotą, jak mówiłem, poprzez przykład dobrze praktykowanej wiary, dzięki uprzejmemu słowu, pełnemu jednak mocy Bożej prawdy”[7].

Jednym z najlepszych pokarmów, którymi możemy dzielić się z innymi, jest przekazywanie radości życia z Panem. Nic nie ma większej mocy niż osobiste świadectwo. „Musimy postępować w taki sposób, aby inni, widząc nas, mogli powiedzieć: to jest chrześcijanin, ponieważ nie nienawidzi, ponieważ potrafi być wyrozumiały, ponieważ nie jest fanatykiem, ponieważ panuje nad swoimi skłonnościami, ponieważ się umartwia, ponieważ roztacza pokój, ponieważ miłuje”[8]. Możemy prosić Najświętszą Maryję Pannę, aby pomogła nam mieć spojrzenie takie jak Jej Syn – zawsze uważne na to, by zaspokajać głód Boga, obecny w ludziach wokół nas.


[1] Franciszek, Anioł Pański, 18-VII-2021.

[2] Por. Salvador Bernal, Prałat Josemaría Escrivá de Balaguer. Zapiski z życia załozyciela Opus Dei, Rialp, Madryt, s. 208.

[3] Św. Josemaría, Droga, 961.

[4] Św. Josemaría, Kuźnia, 254.

[5] Franciszek, Anioł Pański, 18-VII-2021.

[6] Benedykt XVI, Anioł Pański, 22-VII-2012.

[7] Św. Josemaría, To Chrystus przechodzi, 149.

[8] Tamże, 122.