„NIE JESTEM JA PROROKIEM ani nie jestem uczniem proroków” (Am 7,14). Te słowa Amosa przeszły do historii. Wypowiedział je, gdy – jak opowiada pierwsze czytanie Mszy świętej – kapłan królewskiej świątyni w Betel usiłował przekonać go, aby przestał prorokować w Izraelu. Amos odpowiada, że jest zwyczajnym człowiekiem: pasterzem i hodowcą sykomor. Przemawia jako prorok nie dlatego, że uważa się za szczególnie mądrego czy wymownego ani dlatego, że należy do jakiejś uprzywilejowanej grupy pośród narodu wybranego. Prorokuje, ponieważ Bóg wkroczył w jego życie i powierzył mu tę misję.
Podobnie jak Amos został prorokiem z Bożego zamysłu, tak i my, przez łaskę chrztu, zostaliśmy powołani do uczestnictwa w prorockiej misji Chrystusa. Nasze życie ma charakter misyjny. Bóg posyła nas, abyśmy nieśli Jego miłość ludziom, których spotykamy. Duch Święty daje nam impuls, byśmy w każdej chwili postępowali zgodnie z tym posłaniem, które nadaje sens całemu naszemu istnieniu. Apostolstwo nie zajmuje jedynie pewnych chwil czy dziedzin naszego życia. „Apostolstwo to jakby oddychanie chrześcijanina: dziecko Boże nie może żyć bez tego duchowego tętna”[1]. Jak przypomina prałat Opus Dei: „Nie zajmujemy się apostolstwem – my jesteśmy apostołami!”[2]. Jesteśmy nimi dlatego, że Pan powierzył każdemu ochrzczonemu to zadanie jako istotny wymiar jego życia. Święty Josemaría przypominał wiernym Dzieła: „Miej na uwadze, mój synu, że nie jesteś tylko człowiekiem, który łączy się z innymi, aby czynić coś dobrego. To dużo, ale to… niewiele. – Jesteś apostołem, który spełnia stanowczy nakaz Chrystusa”[3].
W drugim czytaniu słyszymy hymn, którym św. Paweł rozpoczyna List do Efezjan. Jest to modlitwa uwielbienia skierowana do Boga Ojca, ukazująca powołanie chrześcijanina do świętości oraz Boży plan zbawienia, który osiągnie swoją pełnię, gdy wszystko zostanie „na nowo zjednoczone w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziem” (Ef 1,10). Obdarzając nas godnością swoich dzieci, Pan zaprosił nas do współpracy w tym zbawczym zamyśle obejmującym całą ludzkość. „Nasze powołanie dzieci Bożych pośród świata wymaga, abyśmy nie szukali tylko własnej świętości, lecz szli ziemskimi szlakami, przemieniając je w ścieżki, które - pośród przeszkód - będą prowadzić dusze do Pana; abyśmy jako zwykli obywatele brali udział we wszystkich doczesnych działaniach, będąc zaczynem, który ma zakwasić całe ciasto”[4].
„PRZYWOŁAŁ DO SIEBIE DWUNASTU i zaczął rozsyłać ich po dwóch” (Mk 6,7). Do tej pory apostołowie, wraz z innymi uczniami, towarzyszyli Jezusowi w Jego wędrówkach po okolicznych miejscowościach i słuchali Jego nauczania. Teraz Pan pragnie włączyć ich do swojej misji: mają głosić w Jego imieniu, wypędzać złe duchy i uzdrawiać chorych. W podobnej sytuacji wcześniej zachęcał ich przede wszystkim do modlitwy: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10,2). Tym razem natomiast kładzie nacisk na bezinteresowność, która powinna charakteryzować życie apostoła.
„Przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!»” (Mk 6,8-9). Jezus pragnie jasno pokazać swoim uczniom, że w dziele ewangelizacji są przede wszystkim narzędziami Boga. Dlatego owoce ich pracy nie zależą przede wszystkim od środków, którymi dysponują, od ich talentów czy nawet od najbardziej pomysłowych strategii. Wszystko to może służyć misji, jeśli zostanie jej podporządkowane, ale może też stać się przeszkodą, spowalniającą lub nawet wypaczającą Boży zamysł. Warto więc nieustannie na nowo odkrywać własną małość i wielkość Boga, aby jeszcze wyraźniej dostrzec nieskończoną wartość darów, którymi nas obdarzył, a jednocześnie właściwie ocenić rzeczy, którym ludzki sposób myślenia często przypisuje zbyt wielkie znaczenie: dobra materialne, władzę, prestiż czy przyjemności zmysłowe.
Z pomocą Pana ten, kto pragnie prowadzić szerokie i głębokie apostolstwo, będzie całym sercem miłował ubóstwo, umiarkowanie, prostotę i wstrzemięźliwość. Te cnoty uczynią jego świadectwo autentycznym i wiarygodnym. Dzięki temu będzie mógł przyprowadzić wiele osób do Boga, ponieważ przede wszystkim będzie przekazywał radość człowieka, który stara się stawiać Jezusa w centrum swojego życia. „Adresatami ewangelizacji są nie tylko inni, ci, którzy wyznają inne religie lub nie wyznają żadnej, ale także my sami, wierzący w Chrystusa i aktywni członkowie Ludu Bożego. Każdego dnia potrzebujemy się nawracać, przyjmować słowo Boże i przemieniać swoje życie. W ten sposób dokonuje się ewangelizacja serca”[5].
JEZUS WYSYŁA APOSTOŁÓW „PO DWÓCH” (Mk 6,7). Jak zauważa między innymi św. Grzegorz Wielki, chciał w ten sposób ukazać ścisły związek między apostolstwem a miłością. „Oto właśnie wysyła po dwóch uczniów z zadaniem głoszenia, ponieważ dwa są przykazania miłości: Boga i bliźniego. Pan wysyła po dwóch uczniów z posługą przepowiadania, aby delikatnie nam uzmysłowić, iż ten, kto nie ma miłości bliźniego, żadną miarą nie powinien podejmować się obowiązku przepowiadania”[6].
Z tym samym przekonaniem św. Josemaría nauczał, że „najważniejszym apostolatem, który jako chrześcijanie winniśmy prowadzić w świecie, najlepszym świadectwem wiary jest współdziałanie, aby wewnątrz Kościoła oddychało się klimatem autentycznej miłości. Gdy nie kochamy się prawdziwie gdy występują ataki, oszczerstwa i kłótnie, to kogo pociągną tacy głosiciele Dobrej Nowiny?”[7]. Apostolstwo jest niczym innym jak przelewaniem się miłości na wszystkich ludzi, których spotykamy na swojej drodze, poczynając od tych najbliższych. Dlatego dla zwyczajnego chrześcijanina apostolstwo zaczyna się w rodzinie. Przejawia się na przykład w pełnej czułości wzajemnej miłości małżonków: ich jedność i wzajemny dar z siebie są podstawowym narzędziem, którym Bóg posługuje się, by przekazywać wiarę dzieciom. Apostolstwem jest również troska o innych i gotowość do służby w pracy, w relacjach społecznych, w różnych wspólnotach, w aktywnościach sportowych czy w chwilach wypoczynku.
Z miłości – zarówno w domu, jak i w innych środowiskach – rodzą się i dojrzewają przyjaźnie z wieloma osobami. To właśnie one stają się naturalną drogą do dawania świadectwa o naszej nadziei każdemu, kto o nią zapyta, z łagodnością i szacunkiem (por. 1 P 3,15-16). W ten sposób, jak pisał św. Josemaría, marząc o dalekosiężnych owocach tego dyskretnego apostolstwa, „przyczynimy się do zaniku podejrzliwości i rywalizacji między katolikami współpracującymi ze sobą; przenikniemy duchem chrześcijańskim świat przemysłu i handlu; pomożemy nadać jedność współczesnej myśli w służbie Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła; będziemy starali się ukazać katolikom, że żadna różnica obyczajów, ras czy języków nie może rozdzielić tych, którzy stanowią jedno w Chrystusie Jezusie; z czułością i delikatnością będziemy odnosić się do wszystkich ludzi – bez względu na pochodzenie czy wyznanie, z zachowaniem należnego porządku – przybliżając ich do Boga światłem i ciepłem naszego chrześcijańskiego życia; będziemy współtworzyć klimat pokoju, uczciwości i wzajemnego zrozumienia w relacjach między narodami, ułatwiając działanie Ducha Świętego w umysłach i życiu odpowiedzialnych za losy państw oraz przyczyniając się do pokoju i dobra narodów”[8]. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę, aby dzięki ciepłu miłości starannie pielęgnowanej w codziennym życiu pomogła nam przekazywać wielu ludziom światło i ciepło wiary.
[1] Św. Josemaría, To Chrystus przechodzi, 122.
[2] Ks. Prał. Fernando Ocáriz, List duszpasterski, 14-II-2017, 9.
[3] Św. Josemaría, Instrukcja 19-III-1934, 27, cytat w Drodze, wydanie krytyczno-historyczne, uwaga do pkt 942.
[4] Św. Josemaría, To Chrystus przechodzi, 120.
[5] Franciszek, Audiencja, 23-III-2023.
[6] Św. Grzegorz Wielki, Homilie do ewangelii, 17.
[7] Św. Josemaría, Przyjaciele Boga, 226.
[8] Św. Josemaría, Instrukcja, maj 1935 r. – 14 września 1950 r., 96, 1, cytowane w: A. Aranda, „Tożsamość chrześcijańska i kształtowanie świata. Kształtująca siła świeckości i uświęconej pracy”, w: różni autorzy, Wielkość życia codziennego. Powołanie i misja chrześcijanina w świecie, Edizioni Università della Santa Croce, Rzym 2002, s. 198.

