Prałat Opus Dei, odbywa podróż duszpasterską po Ameryce Środkowej. Po wizycie w Gwatemali (4–9 sierpnia) oraz w Hondurasie — w San Pedro Sula i Tegucigalpa — (10–12 sierpnia) kontynuuje teraz swoją podróż w Salwadorze. Ten etap, który potrwa do soboty 15 sierpnia, zakończy wizytę Ojca w Ameryce Środkowej.
Galeria zdjęć

Piątek, 14. Wizyta w Fundacji Simará i spotkanie z młodzieżą
Drugiego dnia pobytu prałata Opus Dei w Salwadorze ks. Fernando Ocáriz odwiedził Fundację Siramá, gdzie wziął udział w spotkaniu, podczas którego zaprezentowano kilka świadectw życia. Podczas wizyty miał okazję zapoznać się z pracami wykonanymi przez uczennice oraz spędzić kilka chwil z dziećmi z Centrum Opieki nad Małymi Dziećmi (CAPI), które powitały go śpiewając piosenkę poświęconą św. Josemarii.
Jednym z pierwszych punktów wizyty był pokaz filmu przedstawiającego wizytę bpa Javiera Echevarríi w Siramá w 2014 roku. Przy tej okazji wyraził on nadzieję, że dzięki modlitwie i wysiłkom wszystkich projekt ten będzie mógł się rozwijać. W związku z tym Ojciec podkreślił, jak ważne jest, aby formacja i edukacja otrzymywane w tej placówce znajdowały swoje odzwierciedlenie również w domu.
Rodzina Alasów podzieliła się trudnymi doświadczeniami zdrowotnymi, jakie przeżyli wraz ze swoim synem, uczniem CAPI, oraz opowiedziała, jak w Siramie znaleźli wsparcie ludzkie i duchowe. Ojciec przypomniał im, że modlitwa zawsze jest skuteczna i że choć nie zawsze otrzymujemy to, o co prosimy, „Bóg jest zawsze z nami”.

Podczas wizyty znalazło się również miejsce na zapoznanie się z niektórymi projektami edukacyjnymi. Merlyn zaprezentowała deser przygotowany przez uczennice we współpracy z restauracją i podzieliła się swoją historią. Wyjaśniła, że choć szkolenie techniczne jest ważne, to w Siramá najbardziej ceni sobie kształcenie ludzkie, które tam otrzymują, ponieważ właśnie w tym tkwi klucz do wprowadzenia zmian w ich życiu.
Mariely opowiedziała, jak poznała Opus Dei w Chile, a po przyjeździe do Salwadoru szukała sposobu, by ponownie nawiązać kontakt. W końcu dzięki zajęciom towarzyskim na swojej uczelni poznała Fundację Siramá, a później odkryła swoje powołanie do Dzieła. „Napełnia mnie wielką radością możliwość zwracania się do Pana z tytułem Ojcze” – powiedziała.
Jedna z byłych uczennic opowiedziała, że wiele lat temu żyła z dala od Boga, pogrążona w narkotykach i prostytucji. Po przybyciu do Siramá jej życie uległo zmianie. Zapytała Ojca, jak to możliwe, że Bóg nadal ją kocha po takiej przeszłości. Bp Ocáriz opowiedział jej o nieskończonej i miłosiernej miłości Boga oraz przypomniał postać św. Marii Magdaleny, stojącej wraz z Matką Bożą u stóp krzyża. Zachęcił ją, by szła naprzód i zaczęła od nowa, tak jak nauczał św. Josemaría.
Maria Rosa zapewnia wsparcie psychologiczne w fundacji i wyjaśniła, że ta praca sprawia jej radość, ponieważ pomagając innym, paradoksalnie, sama wiele w zamian otrzymuje. Zapytała, jak czerpać siłę z modlitwy podczas pracy. Ojciec zaznaczył, że modlitwa tworzy głęboką jedność i pozwala nam mieć pewność, że Bóg nas słyszy i towarzyszy nam, nawet jeśli nie możemy Go zobaczyć na własne oczy.
Dwie kolejne współpracowniczki zadały pytania dotyczące tego, jak przekazywać wiarę i miłość do Boga w codziennych okolicznościach. Bp Ocáriz zachęcił do promowania formacji chrześcijańskiej, która prowadzi do odkrycia Jezusa Chrystusa. Przypomniał również, że nauka wzajemnej miłości i pomocy jest codziennym zadaniem: budowanie jedności odpowiada wielkiemu pragnieniu Pana, „aby wszyscy byli jedno”, jak mówi św. Jan w Ewangelii
Na zakończenie uczennice wykonały piosenkę napisaną przez Mer wraz z jej tatą i wręczyły Ojcu prezent w imieniu instytucji. Ks. prał. Ocáriz pożegnał się, składając wszystkim życzenie: „Niech Bóg będzie obecny we wszystkich waszych marzeniach”.
Skrzynia pełna opowieści dla Ojca
Kilka godzin później Ojciec spotkał się z grupą młodych ludzi, którzy regularnie uczestniczą w zajęciach formacyjnych i apostolskich Opus Dei w Salwadorze. Ta rozmowa miała szczególny wątek przewodni – skrzynię pełną przedmiotów: okulary przeciwsłoneczne, deskę surfingową, zdjęcie, stary telefon, partyturę, plecak, teleskop, małą drabinkę, a nawet nogę od stołu. Każdy przedmiot służył jako punkt wyjścia do opowiedzenia historii, wspomnienia lub zadania pytania, i tak właśnie upłynęła ta rodzinna chwila.

Jedna z dziewczyn opowiedziała, że miała okazję przez pewien czas mieszkać w innym kraju, gdzie poznała ludzi o zupełnie innym wychowaniu i sposobie bycia niż jej własny. Pomimo tych różnic bardzo się polubili, a dzięki nim mogła odkryć miłość Boga. Dlatego zapytała Ojca, jak nauczyć się coraz bardziej ufać tej miłości, jaką Bóg nas obdarza.
Ojciec zachęcił ją, by coraz bardziej zbliżała się do Jezusa Chrystusa, zwłaszcza poprzez Ewangelię i Eucharystię. Poradził jej, by czytała fragmenty Ewangelii, wczuwając się w rolę jednej z postaci, i starała się przedłużać to życie duchowe w ciągu dnia, zaczynając od nowa raz po raz.
Cami wyjaśniła, że tak jak fale mogą przewrócić i porwać człowieka, tak deska surfingowa pomaga utrzymać się na powierzchni. Dla niej jej dobre przyjaciółki pełniły tę samą rolę w trudnych chwilach. Dlatego zapytała Ojca, jak może pokonać strach przed rozmową o tym, co ją niepokoi.

Poradził jej, by szukała osób godnych zaufania i korzystała z materiałów formacyjnych. Przypomniał o znaczeniu szczerości, której nauczał św. Josemaría: otwarcie się na innych, nawet jeśli niektóre sprawy mogą budzić wstyd, pomaga w uzyskaniu rady, a także w poczuciu, że jesteśmy rozumiani.
Bohaterka kolejnej wypowiedzi nie była obecna. Anto wyjęła ze skrzyni zdjęcie Auro, numerarii, która przez wiele lat mieszkała w klubie Alamar i niedawno zmarła. Anto wspomniała o przyjaźni, którą – pomimo różnicy wieku – utrzymywały przez wiele lat. Obie prowadziły rozmowy pełne serdeczności i formacji. Auro opowiadała Anto o początkach Dzieła w Salwadorze i udzielała jej rad, jak być dobrym człowiekiem i stać się świętą.

Następnie Anto zapytał, jak pozostać wiernym Bożemu planowi. Ojciec wyjaśnił, że powołanie do świętości dotyczy wszystkich, ale Bóg realizuje je w sposób osobisty w życiu każdego z nas. Zachęcił, by odważnie zapytać Pana: „Czego ode mnie oczekujesz?”. Odpowiedź odkrywa się stopniowo poprzez modlitwę, rady i szczere poszukiwanie woli Bożej – dodał.
Spotkanie zakończyło się pytaniem o to, jak w codziennym życiu nie zapominać, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Ojciec przypomniał, że nigdy nie jesteśmy sami: Bóg nas kocha nawet wtedy, gdy popełniamy błędy, przebacza nam i dodaje otuchy. „Możemy zawsze być szczęśliwi, nawet gdy doświadczamy cierpień; jest to zgodne z tym, że mimo wszystko Bóg nas kocha, Bóg jest z nami” – powiedział Ojciec.
Spotkanie z rodzinami
„Rocznice są okazją do wspomnień i dziękczynienia”. Tymi słowami ks. Fernando Ocáriz przyjął serdeczne wyrazy sympatii i kwiaty od rodzin z El Salvadoru, które chciały z wyprzedzeniem uczcić jego 55. rocznicę kapłaństwa, która przypada w sobotę 15 sierpnia.
Był to początek spotkania, podczas którego pytania i osobiste historie kierowały rozmowę od jednego tematu do drugiego.
Nawiązując do Ewangelii tego dnia, ksiądz rozpoczął od wyjaśnienia, że przebaczenie stanowi sedno chrześcijańskiego przesłania, ponieważ „po co Jezus Chrystus przyszedł na świat? Przede wszystkim po to, by nam przebaczyć”. Przypomniał, że na krzyżu sam Chrystus prosił Boga Ojca: „Wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Dlatego też, choć krzywda może wywoływać uczucia gniewu lub odrzucenia, „dzięki woli zawsze możemy przebaczyć”. Być może uczucie to pojawi się później, wyjaśnił, ale wola może podjąć decyzję o prawdziwym przebaczeniu.

Stephanie i Sebas, świeżo po ślubie, podzielili się swoim pragnieniem stworzenia domu, w którym centralne miejsce zajmuje Bóg, i zapytali, jak mogą pomóc innym młodym ludziom odkryć piękno zakładania rodziny.
Ojciec zaczął od fundamentalnego pytania: co rozumiemy pod pojęciem miłości? „Czasami zdarza się, że mamy bardzo ograniczone, a niekiedy nieco błędne wyobrażenie o tym, czym jest miłość” – wyjaśnił. Można popaść w „miłość tymczasową”, miłość, która trwa tak długo, jak długo sprzyjają temu okoliczności. Ale „miłość, jeśli jest autentyczna, trwa na zawsze”. Nie chodzi też o to, by kochać drugą osobę wyłącznie za to, co nam daje. „Postrzeganie drugiej osoby jako czegoś, co daje mi satysfakcję” – wyjaśnił – „jest częścią miłości, ale nie jest jej istotą”. Istotą jest „pragnienie dobra dla drugiej osoby”.

Znalazło się również miejsce na rozmowę o narzeczeństwie. Rodrigo, który przygotowuje się do ślubu z Isabel, zapytał księdza o ten okres przygotowań. Ks. prał. Ocáriz poradził, by przeżywać go bez pośpiechu i wykorzystać go na prawdziwe poznanie się. Nie chodzi tylko o odkrywanie wspólnych upodobań czy zainteresowań, ale o upewnienie się, że istnieje „zgodność w fundamentalnych poglądach na życie”.
Herberth, pedagog i dziadek, chciał wiedzieć, jak sprawić, by rodzina stała się prawdziwą szkołą cnót. Ojciec zasugerował, by „zaprzyjaźnić się z dziećmi”. Rodzice – wyjaśnił – to nie tylko ci, którzy wychowują lub wyznaczają granice. Muszą również budować relację opartą na zaufaniu, która pozwoli dzieciom zwracać się do nich, gdy mają problemy. „Dzieci muszą mieć możliwość zwracania się do swoich rodziców” – zaznaczył. A ta przyjaźń pozwala przekazać wiele rzeczy bez potrzeby długich przemówień, po prostu poprzez samo życie.
Odpowiedź nabrała szczególnej głębi, gdy Evelyn podzieliła się historią swojego męża, Edgardo. W 2020 roku zdiagnozowano u niego białaczkę. Podczas choroby żył w głębokiej więzi z Bogiem, otoczony duchowym wsparciem i przygotowując się do ostatecznego spotkania z Nim. Zmarł dwa miesiące po postawieniu diagnozy. Dwa dni wcześniej Evelyn i jej rodzina otrzymali list od Ojca w odpowiedzi na ten, który mu wysłali. Mając pewność, że Edgardo jest w niebie, Evelyn chciała podziękować Ojcu za modlitwę i zapytać, jak przekazać, że chrześcijańska radość wiąże się również z przyjęciem Krzyża. Odpowiedź była jedną z najgłębszych tego popołudnia: „Pomimo cierpienia i dzięki cierpieniu możemy być szczęśliwi”.

Ojciec wyjaśnił, że nie oznacza to poszukiwania bólu. Oznacza to jednak odkrycie, że cierpienie można przeżywać inaczej, gdy łączy się je z Chrystusem. Przypomniał ostatnie lata życia św. Josemarii, kiedy był on fizycznie bardzo osłabiony i prawie ślepy, ale zachowywał głęboką radość. „Jak to możliwe? Jest to możliwe tylko dzięki zjednoczeniu z Krzyżem Chrystusa, dzięki wierze”.
Zachęcił również obecnych, by poszerzyli swoje horyzonty i przyjęli cierpienia innych jako własne. W obliczu wiadomości o wojnach, trzęsieniach ziemi czy tragediach nie wystarczy pomyśleć „jakie to smutne”. „Możemy pomodlić się choćby przez chwilę za ludzi, którzy cierpią” – wyjaśnił. To bardzo ważna postawa chrześcijańska: „traktować sprawy innych jak własne”, zarówno po to, by modlić się za cierpiących, jak i cieszyć się z pozytywnych wiadomości.
Po południu swoje doświadczenia podzielili się również młodzi ludzie i dzieci. Dziewczynka o imieniu Mariana opowiedziała, że w swojej szkole szuka Jezusa w kaplicy rano lub podczas przerwy, aby Mu coś opowiedzieć lub poprosić o coś dla kogoś.
Na koniec pewna rodzina z Wenezueli, która znalazła w Salwadorze swój nowy dom, wręczyła księdzu album ze zdjęciami kraju, który ich przyjął, oraz intencjami modlitewnymi kilku rodzin. Był to prezent, aby mógł zabrać ze sobą „kawałek naszego kraju”.

Przed pożegnaniem Ojciec ponownie poprosił o modlitwy za Papieża: „Przede wszystkim módlcie się dużo za Papieża” – podkreślił. Tak zakończyło się spotkanie, podczas którego rodziny nie tylko opowiadały Ojcu o swoich radościach i troskach. Otrzymały od niego również proste, ale wymagające wezwanie: nauczyć się prawdziwie kochać, przebaczać, towarzyszyć innym i odkrywać, że nawet pośród cierpienia jedność z Chrystusem pozwala doświadczać radości.

