Uroczystość Wszystkich Świętych

Kościół zaprasza nas do refleksji i zwrócenia się w modlitwie do owej ogromnej rzeszy mężczyzn i kobiet, którzy szli za Chrystusem tu, na ziemi, a obecnie przebywają z Nim w niebie.

Opus Dei - Uroczystość Wszystkich Świętych

Radujmy się wszyscy w Panu, obchodząc uroczystość ku czci Wszystkich Świętych. Z ich uroczystości radują się Aniołowie i wychwalają Syna Bożego[1].

Dzisiejsze święto przypomina nam i przedstawia do rozważenia niektóre zasadnicze elementy naszej wiary chrześcijańskiej. W centrum liturgii mamy przede wszystkim wielkie tematy obcowania świętych, powszechnego celu zbawienia, źródła wszelkiej świętości, którym jest sam Bóg, pewnej nadziei przyszłości i niezniszczalnej więzi z Bogiem, związku istniejącego między zbawieniem i cierpieniem oraz szczęśliwości, która już teraz charakteryzuje tych, którzy żyją w sytuacji opisanej przez Jezusa. Jednakże kluczem dzisiejszego święta „jest radość, jak modliliśmy się w antyfonie na wejście: Radujmy się wszyscy w Panu, obchodząc uroczystość ku czci Wszystkich Świętych; chodzi o radość prawdziwą, czystą, krzepiącą, jak radość człowieka, który znajduje się w wielkiej rodzinie, w której jest zakorzeniony...”[2] Tą wielką rodziną jest rodzina świętych: z nieba i ziemi.

Kościół, nasza Matka, zaprasza nas dzisiaj do rozmyślania o tych, którzy przeszli przez ten świat, pokonując – podobnie jak my – różne trudności i pokusy. Jest to ów wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków – jak przypomina nam dzisiejsze pierwsze czytanie (Ap 7, 2-4. 9-14). Wszyscy są opieczętowani na czołach, odziani w białe szaty i skąpani we krwi Baranka. Pieczęć i szaty są symbolami chrztu, który na zawsze wyciska na człowieku piętno przynależności do Chrystusa, a także łaski – odnowionej i umocnionej przez sakramenty i dobre uczynki.

Wielu świętych – w każdym wieku życia i z wszystkich stanów – zostało uznanych przez Kościół i co roku w określony dzień wspominamy ich jako orędowników w licznych potrzebach. Dziś jednak świętujemy i upraszamy o pomoc tę niezliczoną rzeszę, która zdobyła niebo siejąc na ziemi radość i miłość, nie zdając sobie może z tego sprawy, a członków której Kościół nie wspomina po imieniu w swoim spisie świętych. Wspominamy tych, którzy byli wśród nas, wykonywali może pracę podobną do naszej: jako matki, prawnicy, urzędnicy, robotnicy, profesorowie, sprzedawcy lub sekretarki. Napotykali zapewne trudności podobne do naszych i wiele razy musieli rozpoczynać od nowa, tak jak staramy się to czynić i my. „Oświecony wiarą wzrok raduje się wspaniałym widokiem tak wielu świeckich, mężczyzn i kobiet, którzy często nie zauważani lub wręcz nie rozumiani, obcy wielkim tego świata, lecz bliscy kochającemu ich Ojcu, są w normalnym życiu, wśród codziennych zajęć, niestrudzonymi robotnikami pracującymi w winnicy Pańskiej, pokornymi, lecz potężnymi mocą Bożej łaski sprawcami rozszerzania w dziejach Królestwa Bożego”[3]. Są to ostatecznie ci, którzy potrafili „zachowywać w życiu i w pełni urzeczywistniać świętość, którą otrzymali z daru Bożego”[4] na chrzcie.

Wszyscy zostaliśmy powołani do pełni Miłości, do walki z własnymi namiętnościami i nieuporządkowanymi skłonnościami, do rozpoczynania na nowo, gdyż świętość nie zależy od stanu – małżeństwa, bezżenności, kapłaństwa, wdowieństwa – lecz od osobistej odpowiedzi na łaskę, którą każdy z nas otrzymuje[5]. Kościół przypomina nam, że każdy pracownik, który co rano bierze do ręki swoje narzędzia lub pióro, albo matka w rodzinie zajęta pracami domowymi, w miejscu, które Bóg im wyznaczył, powinien się uświęcać wiernie wykonując swoje obowiązki.

Przyswójmy sobie dzisiaj modlitwę św. Teresy od Jezusa, która także będzie nas słuchać: „O wy, dusze błogosławione, któreście tak dobrze umiały z niego [miłosierdzia Bożego] korzystać i za tę cenę najdroższą takie sobie rozkoszne i niepożyte kupiłyście dzidzictwo – nauczcie nas przykładem waszym, jak mamy cenić nad wszystko to dobro nieskończone, jak z niego korzystać! Wspomóżcie nas waszą przyczyną i, kiedy tak blisko jesteście źródła żywota, zaczerpnijcież z niego i dla nas wody żywej, bo giniemy tu z pragnienia”[6].


W dniu dzisiejszej uroczystości modlimy się: Dzisiaj pozwalasz nam czcić Twoje święte miasto, niebieskie Jeruzalem, które jest naszą Matką. W nim zgromadzeni nasi bracia i siostry wysławiają Ciebie na wieki. Do niego spieszymy pielgrzymując drogą wiary i radując się z chwały wybranych członków Kościoła, których wstawiennictwo nas umacnia[7].

Jesteśmy ciągle Kościołem pielgrzymującym, który zdąża do nieba, dlatego w drodze powinniśmy powiększać skarb dobrych uczynków, z którym kiedyś staniemy przed naszym Bogiem. Słyszeliśmy wezwanie Pana: Jeśli kto chce iść za Mną... Wszyscy zostaliśmy powołani do pełni życia w Chrystusie. Pan powołuje nas do określonej pracy zawodowej, abyśmy tam się z Nim spotkali, wykonując swoje zadania z ludzką doskonałością, a równocześnie nadając im sens nadprzyrodzony: ofiarując je Bogu, okazując miłość ludziom, z którymi się spotykamy, praktykując umartwienie podczas pracy, szukając już tutaj, na ziemi, oblicza Boga, którego kiedyś zobaczymy w niebie. Takiego ducha kontemplacji – przyjacielskiego obcowania z Bogiem Ojcem – możemy zdobyć wśród codziennych spraw, pozornie monotonnych, gdyż „po to, by kochać Boga i służyć Mu nie jest konieczne czynienie rzeczy wyjątkowych. Wszystkich ludzi bez wyjątku Jezus prosi, by byli doskonali, jak doskonały jest Ojciec Niebieski (por. Mt 5, 48). Dla większości ludzi być świętym znaczy uświęcać swą pracę, uświęcać się w pracy i uświęcać innych pracą – i w ten sposób znajdować Boga na drodze swego życia”[8].

Co innego zdziałały te matki, ci naukowcy czy robotnicy, żeby dostać się do nieba? My też chcemy się tam dostać – to jest dla nas najważniejsze. To święte zdecydowanie ma ogromne znaczenie dla innych. Jeżeli dzięki Bogu i przy pomocy tylu innych ludzi osiągniemy niebo, nie pójdziemy tam sami, lecz pociągniemy za sobą wielu innych.

Ci, którzy tam się znaleźli, starali się uświęcać codzienne drobne sprawy, a jeżeli czasami nie byli wierni, żałowali i rozpoczynali swoją drogę od nowa. My również powinniśmy tak postępować, to znaczy codziennie zdobywać dla siebie niebo przez to, co od nas zależy, z ludźmi, których Bóg zechciał przy nas postawić.


Wielu z tych, którzy teraz wpatrują się w oblicze Boga, podczas ziemskiego życia być może nie miało okazji do dokonania wielkich dzieł i przeżywania wielkich przygód, ale możliwie jak najlepiej wypełniali oni swoje codzienne drobne obowiązki. Popełniali błędy, wpadali w zniecierpliwienie, lenistwo, pychę, a nieraz grzechy ciężkie. Ale kochali spowiedź, żałowali i rozpoczynali od nowa. Okazywali w tym życiu wielką miłość do Boga i wydali wiele owoców, ponieważ potrafili poświęcić się dla Chrystusa. Nigdy nie uważali się za świętych, przeciwnie – zawsze uważali, że bardzo potrzebują miłosierdzia Bożego. Wszyscy zaznali w większym lub mniejszym stopniu choroby, utrapień, złych godzin, kiedy wszystko przychodziło im z trudem. Przeżywali porażki i odnosili sukcesy. Może płakali, lecz znali i starali się praktykować słowa Pana, które dzisiaj podsuwa nam liturgia mszalna: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię[9]. Polegali na Panu, bardzo często odwiedzali Go i przebywali z Nim, obecnym w Najświętszym Sakramencie, a żaden dzień nie mijał im bez spotkania z Nim.

Ci szczęśliwcy, którzy osiągnęli już niebo, bardzo się między sobą różnią, ale w życiu ziemskim mieli jedną cechę wspólną: okazywali miłość tym, którzy ich otaczali. Pan powiedział: Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 35). Taka jest charakterystyka świętych, tych, którzy znajdują się już w niebie, u Boga.

„Święci są różni (…). Drogi, którymi kroczą do doskonałości, są najrozmaitsze, wprost przeciwne w formach do siebie. Tworzą one jednak wspaniałą harmonię, zgranie się w jedną piękną całość, która jest odbiciem wszechstronnej doskonałości Bożej. Jedna jednak rzecz jest podstawą u wszystkich – świętość. Świętość to nic innego, jak zjednoczenie duszy naszej z Bogiem, zjednoczenie naszej woli, naszego rozumu i całej naszej istoty z wolą Bożą, czyli ubóstwienie człowieka”[10]. „Świętość jest ofiarowana wszystkim. Oczywiście, nie wszyscy święci są jednakowi: są bowiem (…) spektrum Bożego światła. I niekoniecznie wielkim świętym jest ten, kto ma nadzwyczajne charyzmaty. Istnieje bowiem bardzo wielu świętych, których imiona znane są tylko Bogu, ponieważ na ziemi ich życie było na pozór całkiem zwyczajne. I właśnie tacy «zwykli» święci są świętymi, jakich na ogół pragnie Bóg”[11]. My jesteśmy w drodze do nieba i bardzo potrzebujemy Bożego miłosierdzia, które jest wielkie i zachowuje nas każdego dnia. Powinniśmy często o nim myśleć, zwłaszcza w chwilach pokusy lub zniechęcenia.

Tam czeka na nas niezliczony tłum przyjaciół. Oni mogą „wyświadczać nam przysługi nie tylko przez to, że światło ich przykładu przyświeca nam i ułatwia widzenie tego, co mamy zrobić, ale także dlatego, że wspierają nas swymi modlitwami, które są potężne i umiejętne, podczas gdy nasze są słabe i niewłaściwe. Kiedy którejś listopadowej nocy wyjrzycie przez okno na niebo i zobaczycie firmament pełen gwiazd, pomyślcie o przeogromnej liczbie świętych w niebie, którzy są gotowi nam pomóc”[12]. Napełni to nas nadzieją w trudnych chwilach. W niebie czeka na nas Najświętsza Maryja Panna, by podać nam rękę i zaprowadzić przed oblicze swojego Syna. Wyczekuje nas tam także tyle bliskich nam osób.

* Kościół zaprasza nas do refleksji i zwrócenia się w modlitwie do owej ogromnej rzeszy mężczyzn i kobiet, którzy szli za Chrystusem tu, na ziemi, a obecnie przebywają z Nim w niebie. Początki tej uroczystości sięgają IV w., gdy obchodzono święto męczenników, ale Wszystkich Świętych Kościół czci od VIII wieku. Przypomina nam ona, że świętość jest osiągalna dla wszystkich ludzi, różnych zawodów i stanów i że powinniśmy żyć prawdą o obcowaniu świętych, która nam pomoże osiągnąć ten cel.

Wszyscy święci, obraz pędzla Albrechta Dürera z ołtarza w Landau z 1511 r.



[1] Mszał Rzymski, Msza św. z dnia, antyfona na wejście.

[2] Św. Jan Paweł II, Homilia, 1 XI 1980.

[3] Św. Jan Paweł II, adhort. apost. Christifideles laici, 17.

[4] Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 40.

[5] Por. św. Josemaría Escrivá, Kochać Kościół, 22.

[6] Św. Teresa z Ávila, Wołania duszy do Boga, 13, 4.

[7] Mszał Rzymski, Prefacja o wszystkich świętych.

[8] Rozmowy z Prałatem Escrivą, 55.

[9] Mszał Rzymski, Msza św. z dnia, śpiew przed Ewangelią, Mt 11, 28.

[10] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Myśli i rozważania, Warszawa 1982, s. 38-39.

[11] Benedykt XVI, Przemówienie, 20 VIII 2008.

[12] R. A. Knox, Kazanie na Wszystkich Świętych, 1 XII 1950.