Tempus breve est. A mimo to tak wiele możemy nauczyć się od każdego człowieka, który jest nam dany.
Kilka lat temu w Rzymie, podczas szkolenia zawodowego z zakresu prac domowych poznałam Lory. Młodą Brazylijkę o nieprawdopodobnych zdolnościach cukierniczych, ale nie tylko. Lory nie poprzestawała na talencie. Zgłębiała swoją pracę, rozwijała się, doskonaliła warsztat. Z pewną nostalgią wspominam jej ciasta drożdżowe, pieczone migdały, owsiane batony, piękne półmiski z owocami przygotowanymi z czułością i smakiem.

Po kilku latach, już po moim powrocie do Polski, nasze drogi znów się skrzyżowały. Tym razem tutaj. Lory przyjechała wesprzeć nas w pracy w Administracji, czyli zaplecze ośrodków Opus Dei. Choć ośmielę się powiedzieć, że to najpiękniejsza praca na świecie, rąk i serc gotowych ją podjąć zawsze jest za mało. Dbałość o dom, o Rodzinę, jaką jest Opus Dei, to nie drobiazg, lecz konkretna troska o drugiego człowieka.
Po czterech latach Lory wróciła do Brazylii, aby szkolić młode dziewczyny, które odkryły piękno tej drogi — powołania Numerarii Pomocniczej. Jej życie było świadectwem, że służba może być pełna profesjonalizmu, radości i głębokiego sensu.
Pod koniec września 2025 roku napisała do nas wiadomość o rozległym nowotworze. Lekarze dawali jej kilka dni życia. Wiele z nas zaczęło modlić się o jej powrót do zdrowia za wstawiennictwem Dory, pierwszej Numerarii Pomocniczej. Modlitwa płynęła z całego świata. I choć Lory zakończyła swoją ziemską wędrówkę, wierzę, że nasza modlitwa została wysłuchana.
Otrzymała kilka miesięcy, by przygotować się na spotkanie z Bogiem. Była osobą pracowitą, wierną danemu słowu, oddaną, gotową do poświęceń. Kochały ją dzieci — a dzieci potrafią rozpoznać prawdę o człowieku. Była radosna. A jednak, jak każdy z nas, potrzebowała czasu na ostatnie szlify. I to właśnie uważam za cud wyproszony przez wstawiennictwo Dory: otrzymała ten czas.
A my otrzymaliśmy przykład Lory — Numerarii Pomocniczej, która kochała swoje powołanie. Powołanie polegające na kochaniu Boga poprzez służbę i miłość wobec drugiego człowieka.
Asia L.


