Letnie wyprawy ojców z synami

Wywiad z Grzegorzem Meckiem, który - rok w rok od 2010 r. - wraz z innymi ojcami organizuje wyjazdy letnie dla dzieci.

Świadectwa i wywiady
Opus Dei - Letnie wyprawy ojców z synami

1. Jak możemy przeczytać na Pańskiej stronie wyprawa.edu.pl zorganizował Pan już kilka wyjazdów letnich dla chłopców. Proszę nam krótko powiedzieć, co Pana zainspirowało do tej inicjatywy i jaki był odzew rodziców na nią.
GM: Na naszą pierwszą wyprawę zabraliśmy teleskopy. Podziwianie księżyca, oglądanie jego tarczy, było czymś ciekawym dla młodych uczestników, na koniec wyprawy każdy z nich dostał działkę na księżycu (uśmiech).
Kolejne wyprawy były związane z historią Polski, jej bohaterami, podróżnikami i odkrywcami. Ważne jest na takich wyjazdach, by mówić i pokazywać naszą rzeczywistość, to co nas otacza, to co nas kształtuje a nie wydumane, nierealne historie.
Inspiracją do wakacyjnych wypraw ojców i synów była chęć stworzenia możliwości wspólnego wyjazdu dla ojców i synów, tak by ojcowie mogli wspólnie pobawić się z synami, zagrać mecz, zbudować zamek, wykonać sztucer, porozmawiać i pośpiewać przy ognisku.

2. A co ciekawego można oczekiwać na tegorocznej wyprawie i skąd czerpie Pan tematy na nie?
GM: W tym roku to będzie już piąta wyprawa ojców i synów. Każda wyprawa ma hasło przewodnie, i jak już wspomniałem, pierwsza była związana z kosmosem. Poznawaliśmy tajemnice wszechświata, obserwowaliśmy rozgwieżdżone niebo nad głowami. Zachęcam wszystkich by wyjechać za miasto i popatrzeć w niebo, poszukać gwiazdozbiorów i podzielić się tą chwilą z dzieckiem. Każdy wyjazd wakacyjny ojców i synów, tak jak mówiłem, ma określony temat, staram się by tematy były atrakcyjne dla chłopców (i ojców też). W ubiegłym roku tematem wiodącym była historia Powstania Warszawskiego. Taka żywa lekcja historii - śpiewaliśmy pieśni powstańcze, wspominaliśmy bohaterów z tamtych trudnych czasów, uczyliśmy się pierwszej pomocy no i oczywiście budowaliśmy karabin powstańczy – Błyskawicę.

W tym roku planuję już dwa wyjazdy. Podczas pierwszej wyprawy, wcielimy się w rycerzy i spotkamy się na turnieju rycerskim na średniowiecznym zamku krzyżackim. Będziemy wprawiać się w walce na kopie i miecze, ale też nie zapomnimy o ćwiczeniu się w kaligrafii piórem gęsim na własnoręcznie wykonanym papierze.
Drugi wyjazd to Tajemnicza Wyprawa, śladami Tomka Wilmowskiego. Naszą przygodę zaczynamy od wspólnego wykonania przez ojca i syna sztucera, przez poszukiwanie złota w niedostępnych rejonach Australii, a także gorące klimaty Afryki gdzie kończymy na wspólnych wykopaliskach pod piramidami.

3. Proszę powiedzieć nam jeszcze trochę o tej wyprawie małych rycerzy. Czytałem na stronie, że planowany jest wyjazd do XIII wiecznego zamku?
GM: Tak, właśnie pierwsza wyprawa to Turniej Rycerski, nocujemy w komnatach w zamku krzyżackim. Do wyboru takiego miejsca skłoniła mnie piękna okolica, duży teren, który pozwoli nam realizować nasz plan a przede wszystkim piękna stara kaplica zamkowa z figurą Matki Boskiej i płaskorzeźbą św. Jerzego walczącego ze smokiem. Na poprzednich wyjazdach zawsze budowaliśmy naszą polową kaplicę, w której odbywały się codziennie Msze, gdzie była możliwość spowiedzi i porozmawiania z księdzem. Teraz na zamku mamy kaplicę z Najświętszym Sakramentem i zawsze możemy wejść i w ciszy pobyć blisko Niego.
Pamiętamy, że wakacje nie są wakacjami od Pana Boga, że jest to okres gdzie możemy być jeszcze bliżej z Nim i porozmawiać o naszych codziennych sprawach, dziękować za dobre rzeczy, przepraszać za nasze słabości. Taki wspólnie aktywnie spędzony czas jest czymś wspaniałym, tak jak pisał św. Josemaria, który zawsze rozumiał odpoczynek jako oderwanie się od codziennych zajęć, ale nigdy jako dni próżnowania. I zawsze po takim wyjeździe wracamy z plecakiem pełnym wspomnień i z zapałem do naszych spraw codziennych.

4. Jak widać ojcowie zaakceptowali taką formę wypoczynku, lecz co na taki wyjazd mówią żony? Czy nie boją się o swoich chłopców?
GM: Tak, taka forma kilkudniowego spędzenia czasu wspólnie z synem bardzo spodobała się ojcom, którzy bardzo się zaangażowali w przygotowanie różnych scenariuszy zabaw i nocnych gier. Sama przygoda i wspomniane atrakcje bardzo przypadły do gustu zarówno małym jaki i dużym uczestnikom wypraw. Wspólne przebywanie podczas tego czasu buduje dobre relacje z synem, jak to mówił mój kolega: „ojciec jest cały czas szeryfem w mieście”, tym, który nie boi się spać pod namiotem (chyba), łapie owady, trzyma za rękę podczas nocnych wędrówek i zna się na „wszystkim”.
Nie zapominamy na wyjeździe o naszych Paniach. Zawsze staramy się zrobić coś ciekawego dla mam, ostatnio wysłaliśmy pocztówki z postaciami podróżników, ale twarze podróżników były do uzupełnienia, tata rysował swojego syna a syn rysował twarz taty i takie pocztówki wysłaliśmy do mam.

Informacje na temat wypraw są do zobaczenia na stronie www.wyprawa.edu.pl