PRAGNIENIEM BOGA JEST, aby człowiek miał udział w Jego Bożym życiu. Bóg powierza Mojżeszowi przekazanie tego pragnienia synom Izraela: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19,1). Wezwanie do świętości jest obecne od samego początku także w nauczaniu Jezusa. Nad brzegiem Jeziora Galilejskiego Nauczyciel proponuje tłumom wzniosły ideał życia: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48).
Te słowa mogą wydawać się zaskakujące, bo nie ma dnia, w którym nie odczuwalibyśmy naszej niedoskonałości, ograniczeń i błędów. Gdy choćby powierzchownie uświadamiamy sobie słabość, która nam zwykle towarzyszy, łatwo rodzi się pytanie: jak mogę dążyć do tej doskonałości, o której mówi Jezus? Albo raczej: o jaką doskonałość chodzi Panu? Z pewnością nie chodzi tu o ludzki perfekcjonizm, lecz o sposób życia na wzór Boga, który jest miłością, wielkodusznością i miłosierdziem. Ta pewność skłaniała św. Josemaríę do wołania: „Ześlij mi, Panie, taką miłość, jaką chcesz być przeze mnie kochany”[1]. Miłość nie pochodzi bowiem od nas samych, lecz jest darem otrzymanym od Boga, aby się nim dzielić. „Kto przyjmuje Pana do własnego życia i kocha Go całym sercem, ten jest zdolny rozpocząć wszystko na nowo. Taki jest w stanie wypełnić wolę Pana Boga i realizować nowy sposób życia ożywiony miłością i przeznaczony ku życiu wiecznemu”[2].
Nasze dążenie do napełnienia się świętością Boga i Jego doskonałością – tak różną od tej, którą zwykle sobie wyobrażamy – nie jest celem nieosiągalnym, ponieważ możemy liczyć na pomoc Ducha Świętego. „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,16) – przypomina św. Paweł Koryntianom. „Chrześcijańska świętość nie jest przede wszystkim naszym dziełem, ale jest owocem posłuszeństwa (...). Duch Święty może nas oczyścić, może nas przemienić, może nas kształtować dzień po dniu”[3].
WRAZ Z WCIELENIEM Boga w Jego Synu, Jezusie Chrystusie, ideał doskonałości przestaje być abstrakcyjny i przybiera konkretną postać. W Chrystusie Bóg stał się ciałem, aby zbliżyć się do każdego człowieka i objawić nam swoją nieskończoną miłość w sposób dla nas zrozumiały. W swoim Synu wzywa nas do życia w bliskości i komunii z Nim. „Świętość Boga objawia się nam w Chrystusie”[4]. Jezus jest źródłem wszelkiej świętości, ponieważ „z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce” (J 1,16).
Nasza doskonałość nie polega więc jedynie na dążeniu do pewnych celów osiąganych ludzkim wysiłkiem. Choć wysiłek jest ważny, doskonałość, do której wzywa nas Bóg, polega raczej na otwarciu się na wspólne podążanie tą drogą z Jezusem – na bliskim naśladowaniu Go, na życiu tak, jak On żył, i na dawaniu świadectwa tej radości. „Wielki sekret świętości polega na tym, by coraz bardziej upodabniać się do Niego, który jest jedynym i godnym miłości Wzorem”[5]. Jeśli pozwolimy, aby Jezus mieszkał w nas, nauczymy się żyć jak prawdziwe dzieci Boże, ponieważ – jak uczy św. Josemaría – świętość jest niczym innym jak „pełnią synostwa Bożego”[6].
Podczas każdej Eucharystii – w której przeżywamy śmierć i zmartwychwstanie Jezusa – głosimy tę świętość, którą jest sam Bóg: „Święty, Święty, Święty jest Pan, Bóg Zastępów”. Ten, który jest trzykroć Święty, pozwala nam uczestniczyć w swojej świętości. Dając nam swoje Ciało i Krew, sprawia, że możemy osiągnąć to, co byłoby całkowicie niemożliwe jedynie ludzkimi siłami: stać się jednym z Chrystusem, aż do pełnego z Nim zjednoczenia. Wówczas otrzymujemy w Panu wszystkie bogactwa Boga, jak przypomina św. Paweł: „Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus - Boga” (1 Kor 3,22-23).
ŚWIĘTOŚĆ, KTÓRĄ BÓG nam daje – czyniąc nas trochę bardziej podobnymi do siebie – prowadzi do bezinteresownego i hojnego daru z siebie dla naszych bliźnich. Jezus zachęca nas, abyśmy kochali tak, jak On nas umiłował, starając się wypełniać pustkę ludzkich serc wokół nas naszą miłością: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!” (por. Mt 5,38-48). Propozycja Jezusa jest tak radykalna, że obejmuje coś, co po ludzku wydaje się niemal niemożliwe: miłość do nieprzyjaciół. To znaczy do tych, którzy nas obrazili, myślą inaczej niż my, utrudniają nam życie albo po prostu nie wzbudzają w nas sympatii. „Gdyby to zależało tylko od nas, byłoby niemożliwe. Ale pamiętajmy, że kiedy Pan czegoś się domaga, chce to dać”[7]. Nie tylko nam pomaga, ale sam dał przykład, prosząc o przebaczenie dla tych, którzy Go ukrzyżowali (por. Łk 23,34).
Św. Josemaría pisał: „Skoro należy kochać również nieprzyjaciół — myślę tu o ludziach, którzy nas uważają za swych nieprzyjaciół. Ja nie czuję się niczyim wrogiem — tym bardziej należy kochać tych, którzy jedynie są od nas oddaleni, którzy wydają się nam mniej sympatyczni, którzy z powodu swego języka, kultury, wychowania wydają się nam obcy”[8]. W ten sposób prawdziwa świętość konkretyzuje się w miłości do osoby, która nam się sprzeciwia albo mówi o nas źle, w powitaniu kogoś, kto być może naszym zdaniem na to nie zasługuje, albo w przebaczeniu temu, kto nas zranił. „Oto nowość Ewangelii, która bez rozgłosu zmienia świat”[9]. Również my sami będziemy musieli wiele razy prosić o przebaczenie – słusznie lub nie – aby przywrócić jedność, która jest najważniejsza. Możemy zwracać się do Maryi, aby pomogła nam kochać naszych braci całym sercem.
[1] Św. Josemaría, Kuźnia, nr 270.
[2] Benedykt XVI, Anioł Pański, 20-II-2011.
[3] Franciszek, Homilia, 23-II-2014.
[4] Św. Jan Paweł II, Homilia, 18-II-1996.
[5] Św. Josemaría, Kuźnia, nr 752.
[6] Św. Josemaría, List 10, nr 8.
[7] Franciszek, Anioł Pański, 20-II-2022.
[8] Św. Josemaría, Przyjaciele Boga, nr 230.
[9] Benedykt XVI, Anioł Pański, 18-II-2007.

