LICZNA GRUPA KOBIET towarzyszyła Jezusowi i apostołom (por. Łk 8, 3). Swoją posługą uczestniczyły w dziele apostolskim głoszenia Królestwa Bożego (Łk 8,1). Jednak kobiety, w przeciwieństwie do większości uczniów, nie opuściły Jezusa podczas Męki: były dla Niego pocieszeniem, pozostając przy Nim pod krzyżem. One też „pierwsze są przy grobie. Pierwsze znajdują ten grób pusty. Pierwsze słyszą: „Nie ma Go tu... zmartwychwstał, jak powiedział”. One pierwsze „objęły Go”. One też naprzód są wezwane do tego, aby tę prawdę zwiastować Apostołom”[1]. Patrząc na zachowanie tych świętych niewiast, św. Josemaría wołał: „Kobieta jest mocniejsza od mężczyzny i wierniejsza w godzinie cierpienia. – Oto Maria Magdalena i Maria Kleofasowa i Salome! Z gronem dzielnych kobiet, takich jak te, mocno zjednoczonych z Matką Bolesną, jakże wielkiego dzieła wśród dusz można by dokonać w świecie!”[2].
Ta sama wierność i siła odnawiają się przez wieki, z pokolenia na pokolenie, o czym świadczy historia Kościoła. Kobiety „miały żywy i doniosły udział w życiu pierwotnego Kościoła, w budowaniu od podstaw pierwszej chrześcijańskiej wspólnoty — i dalszych wspólnot — poprzez swe charyzmaty i wieloraką posługę”[3]. Bez wątpienia, „dzieje chrześcijaństwa potoczyłyby się całkiem inaczej bez ofiarnego udziału wielu kobiet”[4]. Również dzisiaj „kobieta jest powołana, aby dać rodzinie, społeczeństwu, i Kościołowi coś specyficznego, to co jest jej właściwe i co tylko ona może ofiarować: swoją delikatną dobroć, swoją nieograniczoną wspaniałomyślność, swoje upodobanie w tym co konkretne, swą bystrość w pomysłach, swą zdolność intuicji, swą głęboką i cichą pobożność, swoją wytrwałość”[5].
WŚRÓD KOBIET, KTÓRE towarzyszyły Chrystusowi, szczególnie wyróżnia się „Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów” (Łk 8, 2). To właśnie ona szła wraz z Maryją drogą na krzyż. Razem z Matką Bożą i umiłowanym uczniem stała pod krzyżem, będąc świadkiem ostatniego tchnienia Pana i patrząc na Jego przebity bok. W poranek wielkanocny to ona pierwsza spotkała Zmartwychwstałego (por. Mk 16,9). Później stanęła przed apostołami jako naoczny świadek zmartwychwstania Chrystusa.
Jezus powierzył Marii Magdalenie szczególne zadanie ogłoszenia apostołom swojego chwalebnego zmartwychwstania: „Udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego». Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział»” (J 20, 17). Z tego powodu św. Tomasz z Akwinu nadaje jej wyjątkowy tytuł „apostołki apostołów” i dodaje: „Podobnie jak kobieta zwiastowała pierwszemu mężczyźnie słowa śmierci, tak kobieta jako pierwsza zwiastowała apostołom słowa życia”[6].
Na wzór Marii Magdaleny chrześcijanie są powołani, by „głosić Chrystusa zmartwychwstałego”[7], z radością dając świadectwo Jego panowania na całej ziemi. Maria Magdalena napełniła się radością, gdy przy grobie odkryła, że Ten, którego szukała jako zmarłego, żyje – i ponownie zwraca się do niej po imieniu. „Pięknie jest myśleć, że Zmartwychwstały ukazał się po raz pierwszy (...) w sposób tak osobisty! Że jest ktoś, kto nas zna, kto widzi nasze cierpienie i rozczarowanie, wzrusza się nad nami i woła nas po imieniu. (...) Każdy człowiek to historia miłości, którą Bóg pisze na tej ziemi”[8]. Poprzez nasze świadectwo i nasze słowa możemy głosić, że Pan zmartwychwstał: żyje wśród nas, woła nas po imieniu i przynosi nam zbawienie.
ZANIM MARIA MAGDALENA spotkała Chrystusa, jej życie było pełne trudności: Pan uwolnił ją od siedmiu złych duchów. Od chwili uzdrowienia zaczęła podążać za Jezusem, niewątpliwie poruszona miłością i wdzięcznością. Podczas Męki Pańskiej nie odstępowała Go na krok i towarzyszyła uczniom, którzy nieśli Jego ciało do grobu. W niedzielny poranek, jeszcze przed świtem, pobiegła, by dokończyć namaszczenia ciała swojego Mistrza. Choć sądziła, że jest On martwy, jej serce płonęło pragnieniem zobaczenia Chrystusa.
Od tamtego cudu – największego ze wszystkich – serce Magdaleny biło już inaczej. Jej słabości były liczne, lecz nie pozwoliła, by grzech dalej kierował jej życiem: odkryła Miłość, która nadała sens jej istnieniu. Dlatego jako pierwsza udała się do grobu. I choć początkowo nie znajduje Jezusa, „trwa w poszukiwaniu i dlatego znajduje. Zwłoka w spełnieniu się jej pragnienia jeszcze je powiększała, a zwiększone pragnienie sprawiło, iż znalazła Tego, kogo szukała”[9].
Maria Magdalena pokazuje nam, że życie chrześcijańskie zakorzenia się w osobistym spotkaniu z Chrystusem. To od niego rodzi się pragnienie nowego życia, całkowicie ukierunkowanego na Pana. Wśród świętych kobiet, z pewnością to święta Maria Magdalena zawiązała bliską przyjaźń z Matką Jezusa. Możemy prosić je obie, aby obdarzyły nas tą wytrwałą miłością, dzięki której pozostawały przy Panu u stóp krzyża.
[1] Św. Jan Paweł II, Mulieris Dignitatem, 16.
[2] Św. Josemaría, Droga, 982.
[3] Św. Jan Paweł II, Mulieris Dignitatem, 27.
[4] Benedykt XVI, Audiencja, 14-II-2007.
[5] Św. Josemaría, Rozmowy z Prałatem, 87.
[6] Benedykt XVI, Audiencja,14-II-2007.
[7] Mszał rzymski, kolekta na rozpoczęcie liturgii święta św. Marii Magdaleny.
[8] Franciszek, Audiencja, 17-V-2017.
[9] Św. Grzegorz Wielki, Homilia 25,1-2. 4-5: PL 76,1189-1193.

