Wierność (II)

Publikujemy drugą część tłumaczenia hasła "Fidelidad" ze Słownika św. Josemaríi Escrivy (Diccionario de San Josemaría Escrivá).

Opus Dei - Wierność (II)

Pierwsza część

3. Wierność w małych rzeczach

Zgodnie ze swoim nauczaniem na temat uświęcania zwyczajnego życia i wartości rzeczy małych, z których składa się takie życie, św. Josemaría lubił podkreślać wagę wierności w tym co małe, przypominając to, co mówi sam Jezus Chrystus w przypowieści o talentach (Mt 25, 21-23): "Ponieważ byłeś in pauca fideliswierny w rzeczach małych, wejdź do radości twego Pana. — Są to słowa Chrystusa — in pauca fidelis. — Czy nadal będziesz lekceważyć małe rzeczy, wiedząc, że ci, którzy je zachowują, wejdą do chwały niebieskiej?” (Droga, 819).

Chociaż św. Josemaría stwierdza, że ta wierność ukazuje się także w tym co małe, zawsze jest świadomy, że chodzi o wielką wierność, wierność heroiczną, odpowiadającą jedynej i prawdziwej świętości. Podkreślanie przez założyciela Opus Dei tego, co zwyczajne jako środka, przez który realizuje się świętość nie oznacza obniżenia poprzeczki świętości jako takiej, ponieważ, w rzeczywistości nie można jej obniżyć: jeśli nie jest heroiczna, nie jest świętością, nie jest świętością Boga. Klucz znajduje się, kolejny raz, w intensywności miłości: „Czyńcie wszystko z Miłości. — Wówczas nie ma rzeczy małych: wszystko jest wielkie. — Wytrwałość w rzeczach małych — z Miłości — to heroizm” (Droga, 813).

Św. Josemaría ukazuje także tę samą myśl z innej perspektywy, mówiąc o zagrożeniach dla duszy, jakie wiążą się z pomnożeniem albo powtarzaniem małych niewierności: „Qui fidelis est in minimo et in majori fidelis estkto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej wierny będzie. — Te słowa św. Łukasza ukazują ci — zrób rachunek sumienia — źródło twoich upadków” (Droga, 243). „Musimy zrozumieć, że największym wrogiem skały nie jest kilof ani topór, ani uderzenie jakiegokolwiek innego narzędzia, choćby nie wiem jak miażdżące - jest nim ta niepozorna woda, która kropla po kropli wdziera się w szczeliny skały, niszcząc w końcu jej strukturę. Najpotężniejszym niebezpieczeństwem dla chrześcijanina jest lekceważenie walki w tych małych potyczkach, które powoli przenikają do duszy, czyniąc ją miękką, słabą i obojętną, nieczułą na wołanie Boga. Posłuchajmy Pana, który nam mówi: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny, a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. To tak, jakby nam przypominał: walcz w każdej chwili w tych drobiazgach, z pozoru nieistotnych, ale wielkich w moich oczach; wypełniaj punktualnie swoje obowiązki; uśmiechaj się do tych, którzy tego potrzebują, choćbyś sam miał zbolałą duszę; poświęć na modlitwę konieczny czas, nie szczędząc go; przyjdź z pomocą temu, kto cię szuka; praktykuj sprawiedliwość, rozszerzając ją dzięki łasce miłości” (To Chrystus przechodzi, 77).

Nie stoimy wobec rozważania czysto teoretycznego, lecz wobec smutnego doświadczenia kogoś, kto odmawia bycia wiernym. Święty Josemaría przypomina o tym, odsyłając do Pisma Świętego: „Przyprawia mnie o drżenie ów fragment drugiego listu do Tymoteusza, kiedy Apostoł ubolewa, że Demas uciekł do Tesaloniki za urokami tego świata... Z powodu błahostki i strachu przed prześladowaniami porzucił Boże przedsięwzięcie człowiek, którego św. Paweł w innych listach wymienia wśród świętych. Drżę, zdając sobie sprawę z własnej małości; i każe mi to wymagać od siebie wierności Panu również w wydarzeniach, które mogą się wydawać obojętne. Jeżeli bowiem nie przyczyniają się one do większego zjednoczenia z Nim, nie chcę ich!” (Bruzda, 343).

To oczywiste, że wierność w małych rzeczach jest „heroiczna”, jeśli jest stała i wytrwała, co prowadzi nas do ścisłej zależności między wiernością i wytrwałością, i pozwala wskazać, że jasnym i konkretnym znakiem wierności jest wysiłek, aby rozwijać się w życiu duchowym, nawet gdyby był to codziennie tylko mały krok. Mocne postanowienie, aby nigdy się nie zatrzymać na tej drodze można wyczuć w następujących słowach: „Od momentu naszej pierwszej świadomej decyzji życia w pełni nauką Jezusa z pewnością posunęliśmy się sporo naprzód na drodze wierności Jego Słowu. Ale czyż nie jest prawdą, że zostaje ciągle tyle do zrobienia? Czyż nie jest prawdą, że pozostało przede wszystkim tyle pychy? Bez wątpienia potrzebna jest nowa przemiana, pełniejsza lojalność, głębsza pokora, tak aby zmniejszał się nasz egoizm, a wzrastał w nas Chrystus, ponieważ illum oportet crescere, me autem minui - potrzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał. Nie można stać w miejscu. Trzeba iść naprzód, do celu, który wskazywał św. Paweł: nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Jest to pragnienie ambitne i bardzo szlachetne - utożsamienie z Chrystusem, świętość. Nie ma jednak innej drogi, jeśli chce się postępować w sposób spójny z życiem Bożym, które Pan wlał w nasze dusze przez chrzest. Kroczenie naprzód oznacza postęp w świętości; cofanie się jest sprzeciwianiem się normalnemu rozwojowi życia chrześcijańskiego. Albowiem ogień miłości do Boga musi być podsycany, musi rosnąć każdego dnia, przyjąć się w duszy; a ogień utrzymuje się przez spalanie nowych rzeczy. Dlatego jeśli nie będzie stawał się coraz większy, wkrótce zgaśnie” (To Chrystus przechodzi, 58).

4. Wierność Kościołowi

Dla św. Josemaríi wierność Bogu jest nieodłączna od lojalności wobec Kościoła, który jest Ciałem Chrystusa i świątynią Ducha Świętego: “Święty Paweł pisał o swojej “codziennej udręce płynącej z zatroskania o wszystkie Kościoły”. To westchnienie Apostoła przypomina wszystkim chrześcijanom — również tobie! — że mają złożyć u stóp Oblubienicy Chrystusa, Kościoła świętego, wszystko, czym są i co mogą, i zachęca ich do miłowania jej jak najwierniej, nawet kosztem swego mienia, honoru i życia” (Kuźnia, 584).

W ciągu ostatnich lat swojego życia, które zbiegają się z trudnym okresem, jaki przechodził Kościół od połowy lat sześćdziesiątych, św. Josemaría dużo cierpiał ze względu na kryzys wiary i lojalności wśród wielu wiernych, także księży i zakonników. To spowodowało, oprócz modlitwy, umartwienia i ofiarowania własnego życia za Kościół, że w swoim nauczaniu i w swoich pismach bardzo mocno nawoływał do wierności. Wystarczy przypomnieć choćby homilię zatytułowaną właśnie „Wierność Kościołowi”. Jej zakończenie zawiera następujący fragment: „Rozważamy misterium Kościoła Jedynego, Świętego, Katolickiego, Apostolskiego. Jest czas, by zapytać siebie: Czy podzielam z Chrystusem jego głód dusz? Modlę się za ten Kościół, którego cząstkę stanowię, w którym mam spełnić szczególną misję, której nikt inny nie może spełnić za mnie? Być w Kościele to już jest dużo, ale to nie wystarcza. Winniśmy być Kościołem, ponieważ Matka nasza nigdy nie może być nam obca, daleka naszym najgłębszym myślom. (…) Jeżeli przypadkiem usłyszycie słowa obrażające Kościół, oświadczajcie, po ludzku i z dobrocią tym, którym brakuje miłości, że Matki nie można tak źle traktować. Teraz Ją atakują bezkarnie, ponieważ Jej królestwo, które jest królestwem Jej Mistrza i Założyciela nie jest z tego świata” (Kochać Kościół, 33).

Na zakończenie warto wspomnieć o ważnym aspekcie nauczania św. Josemaríi o wierności: kluczowej roli Najświętszej Marii Panny, z jej przykładem i wstawiennictwem: „Kiedy apostołowie się rozproszyli i rozszalały lud zdziera sobie gardła z nienawiści do Jezusa, Najświętsza Maryja Panna podąża tuż za swoim Synem ulicami Jerozolimy. Nie odstraszają Jej okrzyki tłumu i nie przestaje towarzyszyć Odkupicielowi, kiedy wszyscy z orszaku, w swojej anonimowości, z “tchórzliwą odwagą” ubliżają Chrystusowi. Wzywaj Jej z mocą: Virgo fidelis! — Panno wierna! — i proś Ją, abyśmy my, którzy nazywamy się przyjaciółmi Boga, byli nimi prawdziwie i o każdej porze” (Bruzda, 51).

Javier SESÉ