„Święty Josemaría nigdy nie przestał szukać duchowego przewodnictwa”

Za wielkimi decyzjami św. Josemaríi Escrivy stali także ludzie, którzy pomagali mu rozeznawać wolę Bożą. Kim byli jego spowiednicy i kierownicy duchowi? O tym opowiada historyk Constantino Ánchel, autor książki poświęconej kapłanom towarzyszącym Założycielowi Opus Dei na kolejnych etapach jego życia.

Constantino Ánchel: „Święty Josemaría nigdy nie przestał szukać duchowego przewodnictwa”

Życie Josemaríi Escrivy obfitowało w wielkie momenty, takie jak odkrycie powołania, założenie Opus Dei czy trudności, z którymi się spotkał i którym stawił czoła. Istnieje jednak mniej znany wymiar: osoby, które towarzyszyły mu duchowo na każdym etapie jego drogi.

W swojej książce Sacerdotes en el acompañamiento espiritual de san Josemaría Escrivá wydanej przez Rialp, historyk Constantino Ánchel rekonstruuje sieć spowiedników, kierowników duchowych i przyjaciół-kapłanów, którzy towarzyszyli mu od dzieciństwa aż do 1944 roku. Od tego momentu powierzył swoje duchowe przewodnictwo błogosławionemu Álvaro del Portillo. Opierając się na „Apuntes íntimos”, listach i dokumentach archiwalnych, autor identyfikuje te postacie (niektóre znane, inne mniej) i pokazuje, jak święty Josemaría nieustannie poszukiwał wskazówek i rad, by rozeznać wolę Bożą.

Rozmawialiśmy z Ánchelem o tych badaniach, a także o znaczeniu tak znanego epizodu, jakim są ślady boso chodzącego karmelity na śniegu w Logroño.

Skąd wziął się pomysł zbadania postaci księży, którzy towarzyszyli duchowo świętemu Josemaríi?

Badania te były wynikiem lektury tekstów z „Apuntes íntimos”, które święty Josemaría napisał w 1948 roku. W tym roku zgodził się na prośbę, którą od dawna kierował do niego błogosławiony Álvaro del Portillo: ten prosił go o odtworzenie niektórych wydarzeń opisanych w zeszytach, które zniszczył. W odtworzonych tekstach święty Josemaría zapisał: „Przebywałem w Madrycie bez kierownika duchowego i nie miałem zatem nikogo, przed kim mógłbym otworzyć swoją duszę i przekazać z głębi sumienia to, o co prosił mnie Jezus”. Dodaje też, że w tym pierwszym okresie pobytu w Madrycie, zanim nawiązał kontakt z ojcem Valentínem Sánchezem Ruizem, „musiałem rozmawiać z biednym don Norberto Rodríguezem, z kanonikiem z Tarazony, który później został kanonikiem w Toledo, oraz z pewnym księdzem z Walencji (nie pamiętam teraz ich nazwisk), a także z młodym zakonnikiem z Rodziny Bożej (Ojciec Siguán czy coś w tym rodzaju)”. Słowa te stanowiły wyzwanie dla badacza i po przeprowadzeniu pewnych poszukiwań udało mi się zidentyfikować tych kapłanów, których nazwisk nie pamiętał święty Josemaría, oraz ustalić, jaki wpływ wywarli na niego: byli to don Ángel del Barrio, don Blas Carda Saporta oraz o. Pedro Siguán Baella. Był to punkt wyjścia do rozszerzenia badań, które objęły wszystkich księży, którzy w taki czy inny sposób uczestniczyli w duchowym towarzyszeniu świętemu Josemaríi przez całe jego życie.

Jednym z najbardziej znanych epizodów są ślady na śniegu pozostawione przez karmelitów w Logroño. Czego dowiedział się pan, zgłębiając ten moment oraz postać karmelity José Miguela de la Virgen del Carmen?

Analizując źródła, można zauważyć, że znaczenie tego epizodu nie leży tyle w samych śladach, ile w wewnętrznej reakcji, jaką wywołały one u świętego Josemaríi. Widział tych karmelitów idących boso w środku zimy i, myśląc o poświęceniu tych zakonników z miłości do Boga, zadał sobie pytanie, co on sam robi dla Pana. Pomyślał wówczas, że być może Bóg wzywa go właśnie tam, na ulicy. To pytanie: „Co ja mogę zrobić dla Boga?”, zapoczątkowało intensywniejsze poszukiwania swojego powołania.

W tym kontekście szczególne znaczenie nabrała postać karmelity José Miguela de la Virgen del Carmen, jednego z bohaterów historii o śladach. Święty Josemaría zwrócił się do niego, szukając rady i wskazówek, i przez kilka miesięcy prowadzili rozmowy, które pomogły mu rozeznać swoją przyszłość. W rzeczywistości rozważał nawet możliwość wstąpienia do zakonu karmelitów. Jednak w miarę postępów w tym procesie poszukiwań zrozumiał, że jego drogą nie jest życie zakonne, lecz kapłaństwo świeckie.

Źródła wskazują zatem, że to spotkanie było czymś znacznie więcej niż tylko anegdotą. Ślady na śniegu zadziałały jak impuls, a ojciec José Miguel odegrał przy tym kluczową rolę: towarzyszył młodemu człowiekowi, który zaczynał odkrywać, czego Bóg od niego oczekuje.

Pracuje pan w oparciu o korespondencję, Apuntes íntimos oraz dokumentację archiwalną. Jakie wyzwania wiążą się z historyczną rekonstrukcją tak osobistych i duchowych relacji?

Głównym wyzwaniem jest pragnienie poznania treści wielu z tych rozmów i zwierzeń. Wiemy, że święty Josemaría zwracał się do niektórych księży, aby się wyspowiadać, poprosić o radę lub porozmawiać o swoim życiu wewnętrznym, ale tematy, o których rozmawiali, pozostawały w dużej mierze w sferze intymności. Dlatego też, bardziej niż treść konkretnych rozmów, jesteśmy w stanie odtworzyć ciągłość osób, które towarzyszyły mu na różnych etapach życia.

Z tej perspektywy ujawnia się bardzo ciekawa rzecz: święty Josemaría nigdy nie przestał szukać duchowego przewodnictwa. W miarę jak zmieniały się okoliczności, spotykał nowych księży, z którymi dzielił się swoimi troskami: od ojca Valentína Sáncheza Ruiza po takie postacie jak Juan Postíus, święty Pedro Poveda czy czcigodny José María García Lahiguera. Śledzenie tych relacji pomaga lepiej zrozumieć ludzki i duchowy kontekst, w którym rozwijało się jego powołanie i działalność apostolska.

Która cecha świętego Josemarii wydaje się panu najbardziej charakterystyczna, a być może jest dziś mniej znana?

Wrażenie zrobiło na mnie to, jak bardzo zawsze szukał rady u innych księży. Nawet mając głębokie życie duchowe i wielką jasność co do swojej misji, nie polegał wyłącznie na własnym osądzie. Zwracał się do spowiedników, kierowników duchowych i przyjaciół-kapłanów, aby zweryfikować to, co odkrywał, i szukać wskazówek. Ta postawa zaufania do Kościoła i otwartości na rady innych pojawia się jako niezmienna cecha w całym jego życiu.

Widać to już od czasów jego młodości, w okresie wojny domowej, a także później. Zmieniał kierownika duchowego w zależności od okoliczności, ale zawsze zachowywał tę samą postawę: pozwalał sobie pomagać, słuchał i był posłuszny. Pod tym względem przypomina takie postacie jak święta Teresa z Ávila, która poddawała swoje doświadczenia duchowe ocenie spowiedników. Uważam, że ta cecha – pokora polegająca na tym, by nie polegać wyłącznie na sobie samym i zawsze szukać pośrednictwa Kościoła – jest jedną z najciekawszych lekcji płynących z niniejszych badań.

Czy uważa pan, że możliwe jest kontynuowanie tego projektu?

Osobiście nie widzę siebie pracującego nad bezpośrednią kontynuacją tego badania. Z jednej strony, kiedy w 1944 roku Álvaro del Portillo zaczął mu towarzyszyć duchowo, rozpoczął się etap, który został już szeroko zbadany zarówno w biografiach świętego Josemaríi, jak i dona Álvaro.

Z drugiej strony, tematem, który moim zdaniem zasługiwałby na głębsze zbadanie, jest z pewnością relacja świętego Josemaría z ojcem Valentínem Sánchezem Ruizem. W niniejszej pracy poruszyłem ten temat jedynie w sposób zwięzły, odsyłając do treści opublikowanych w innych wydawnictwach, takich jak krytyczno-historyczne wydania Drogi i Różańca Świętego, a także do pierwszego tomu biografii Założyciel Opus Dei autorstwa Vázquez de Prady. Można tam dostrzec, że relacja ta charakteryzowała się wielkim bogactwem duchowym i ludzkim i że sama w sobie zasługuje na osobne opracowanie.

W każdym razie zawsze pojawiają się interesujące fakty i postacie. W trakcie badań odkrywa się nowych księży, przyjaciół i doradców, którzy stanowili część jego otoczenia i pomagają lepiej zrozumieć ludzki i duchowy kontekst, w którym dojrzewało jego powołanie. Bardziej niż kontynuacja chronologiczna, za możliwą uważam realizację studiów monograficznych poświęconych niektórym z tych konkretnych relacji.