Plan większy niż my sami

Słowo stało się ciałem nie tylko po to, aby dokonać dzieła odkupienia, ale także, co nie mniej ważne, aby pokazać nam sens naszego istnienia, skąd pochodzimy i cel, do którego jesteśmy powołani.

Powołanie zawodowe, jak twierdzi Edith Stein, jest zasadniczo wezwaniem, które odpowiada osobistemu wykształceniu i talentowi. W kształtowaniu każdego człowieka „współpracował on sam i wielu innych, dobrowolnie lub mimowolnie, ale kształtowanie to opierało się na talencie” w sensie otrzymanych darów. W naturze człowieka „zapisane jest jego powołanie i powołanie zawodowe”, ale ostatecznie to „sam Bóg” powołuje „każdego człowieka indywidualnie do czegoś” w sposób „całkowicie osobisty”.

Stéphane Robert opowiada o doświadczeniu Wawrzyńca od Zmartwychwstania, kiedy ten mistrz duchowości miał 18 lat: „Widok nagiego drzewa zimą sprawił, że wyobraził sobie, jak będzie wyglądało wiosną; był pewien, że w bardzo krótkim czasie całkowicie zmieni swój wygląd i zrozumiał, że drzewo to symbolizuje jego własną wewnętrzną przemianę. Co więcej, jeśli siła Boga, objawiająca się w ten sposób w stworzeniu, tak nas zachwyca”, to bez wątpienia musi on mieć „znacznie większy plan dla każdego człowieka, stworzonego na jego obraz i podobieństwo”.

Czy tak jest? Czy w to wierzymy? Czy odkrywamy to w sobie? Czy musi to być coś spektakularnego, jak w przypadku niektórych wielkich świętych Kościoła katolickiego? Czy jest to coś religijnego (świętość), zawodowego, czy może jedno i drugie? Czy w obliczu trudności i porażek życiowych nie brzmi to jak szkodliwa utopia?

W maju 1977 roku Lotrives poznał Ramóna Herrando Prata de la Ribę. Było to w domu wspólnotowym Opus Dei niedaleko Madrytu, zwanym Los Rosales. Lotrives przygotowywał się do egzaminu końcowego z algebry, jednego z przedmiotów, które wówczas studiował na pierwszym roku fizyki. Herrando przybył do Los Rosales, aby wygłosić wykład o zmierzchu, prawdopodobnie o godz. 19:00. Lotrives zostawił wektorowe przestrzenie w swoim pokoju i udał się do salonu Los Rosales, wyłożonego parkietem, z dwoma poziomami, wygodnymi sofami i pięknymi oknami z widokiem na ogród. Ramón był dyrektorem Opus Dei. Później przyjął święcenia i w latach 2002-2019 był numerem jeden Opus Dei w Hiszpanii, jego regionalnym wikariuszem. Zawsze wydawał się bardzo inteligentną, radosną, sympatyczną osobą, posiadającą wielką wiedzę o duszach, co oznacza wielki realizm, dzięki czemu potrafił wydobyć z każdego to, co najlepsze. Z tamtego popołudnia, z tamtej rozmowy, Lotrives pamięta, że Herrando zachęcał do rozważenia opatrznościowych i nieprawdopodobnych planów boskich. Doprowadziły one do sytuacji pozornie banalnej: że to właśnie my tam byliśmy, słuchając go, a nie inni. Tak, mówił o powołaniu i powołaniu do Opus Dei.

Jak zauważył Erik Varden 25 grudnia 2025 r., w uroczystość Narodzenia Pańskiego: „Kiedy [ewangelista św.] Jan głosi, że Słowo, które stało się ciałem, Słowo, które czcimy w żłobie, istniało «na początku», ma to na celu pokazanie, że Dziecię zrodzone z Maryi uosabia początek wszystkich rzeczy. Słowo stało się ciałem nie tylko po to, aby dokonać dzieła odkupienia, ale także, co nie mniej ważne, aby pokazać nam sens naszego istnienia, skąd pochodzimy i cel, do którego jesteśmy powołani”.

Według Vardena bycie chrześcijaninem oznacza oddanie się w ręce Jezusa, „aby zostać przez nie ukształtowanym, naprawionym, gdy jest to konieczne, i uszlachetnionym”. Ponieważ „to, kim jesteśmy sami z siebie, jest niczym w porównaniu z tym, kim możemy się stać w Nim”. Ale Słowo, które istniało na początku, nie jest nam obce, „jest czynnikiem naszego wewnętrznego odnowienia. To samo Słowo działa w naszej duszy dzięki łasce i podtrzymuje wszechświat; Słowo, które stało się ciałem i zostało położone w żłobie, jest tym samym Słowem, które stworzyło gwiazdy i nadal nimi kieruje. Porządkowa ogromność kosmosu jest obrazem wysokości, do której chrześcijanin jest powołany”.