Pedro Ballester w każdym momencie mówił Bogu: tak!

Ta nowa biografia Pedro Ballestera przedstawia jego życie z perspektywy młodej autorki, która nie należy do Opus Dei.

Paloma López Campos, autorka nowej biografii Pedro Ballestera

Omnes

Pedro Ballester (1996–2018) był studentem, który kształcił się w Imperial College London, a później na University of Manchester. Był numerariuszem Opus Dei, lecz jego życie naznaczyła ciężka choroba, której stawił czoła z głęboką wiarą i postawą, która wywarła silny wpływ na osoby z jego otoczenia – do tego stopnia, że wielu uznaje jego życie za nadzwyczajny przykład świętości w codzienności.

Jego nowa biografka, Paloma López Campos zbadała jego życie, będąc zwłaszcza w bliskim kontakcie z rodziną. Miała możliwość przeprowadzenia wywiadów z rodzicami, rodzeństwem i niektórymi kuzynami; doświadczenie to pozwoliło jej poznać z pierwszej ręki, jaki był Pedro w swoim najbardziej intymnym środowisku. W końcu opowiadanie o życiu Pedro oznacza również ujawnienie części jego prywatnego życia rodzinnego.

Pedro jest jednym z wielu przykładów młodych chrześcijan zmarłych w opinii świętości w ostatnich latach. Listę tę otwiera Carlo Acutis, ale znajduje się na niej liczne grono naśladowców, jak siostra Clare czy Marcos Pou.

Istnieje już biografia Pedra napisana przez jednego z księży, którzy znali go najlepiej. Co wnosi ta nowa publikacja?

—Myślę, że to różne punkty widzenia. Biografia Jorge’a Boronata jest bardzo dobra i została napisana przez osobę należącą do Opus Dei, która była blisko związana z Pedrito. To nadaje jej wyjątkowy charakter.

To, co oferuje moja biografia, to inne spojrzenie. Z jednej strony jest to spojrzenie osoby młodej. Mam 25 lat i wciąż bardzo świeżo w pamięci etap uniwersytecki, czyli dokładnie ten, który on przeżywał. Z drugiej strony, jest to perspektywa kogoś, kto nie był bezpośrednią częścią jego życia ani nie należy do Opus Dei.

Wszystko, co opowiadam, widziałam z zewnątrz, oczami kogoś z jego pokolenia. Mój cel był bardzo jasny: powiedzieć młodym ludziom, że mamy przed sobą chłopaka, który żył przesłaniem Chrystusa w sposób bardzo bliski naszym uwarunkowaniom. Nie odkryłam niczego nowego; fakty są takie, jakie są. Staram się jednak zaoferować inną lekturę, bardziej przystępną dla młodych.

Skąd bierze się opinia świętości Pedra?

— Choć tym, kto musi orzec o świętości każdego wiernego chrześcijanina, jest Kościół, osobiście wierzę, że on nim jest. Uważam, że żył cnotami w stopniu heroicznym, co w końcu definiuje świętego.

Pedro nie jest święty z powodu choroby ani powołania.  Jest święty, ponieważ w każdym najmniejszym szczególe mówił Bogu: tak.

Chciałabym jednak bardzo mocno podkreślić myśl, która wydaje mi się fundamentalna: Pedro nie jest święty z powodu choroby ani powołania. Sprowadzenie go do tego byłoby ogromnym zubożeniem jego życia. Jest święty, ponieważ w każdym najmniejszym szczególe mówił Bogu: tak.

Był dobrym przyjacielem, dobrym synem, dobrym bratem, dobrym studentem… a wszystko to z trudnościami, bo miał wady jak każdy. Jego świętość tkwi w codzienności, w tym, jak odpowiadał na to, o co Bóg prosił go w każdym momencie.

Mówisz o „cnotach w stopniu heroicznym”. Jak należy to rozumieć u kogoś tak młodego?

— Sądzę, że żyć nimi w stopniu heroicznym to żyć nimi jak Chrystus, który jest zawsze punktem odniesienia. U Pedra widać to w bardzo konkretnych rzeczach. Na przykład, gdy był już bardzo chory i zmęczony, czasem denerwował się, gdy w jego pokoju był hałas. Potrafił nawet prosić ludzi, żeby wyszli.

Ale to, co było imponujące, działo się potem: wołał ich z powrotem, aby prosić o przebaczenie. Na tym polega heroiczność. Nie na tym, by nie upadać, ale by zdać sobie z tego sprawę, poprawić się i zacząć od nowa. Ta zdolność do nieustannego zaczynania od nowa jest dla mnie głęboko heroiczna.

Był taki od dziecka czy zmieniał się z czasem?

— Od dziecka zdradzał pewne zadatki, ale znał siebie bardzo dobrze i wiedział, w jakich kwestiach musi się poprawić. Na przykład bywał porywczy, potrafił być nieco niecierpliwy. Piękne jest to, że pracował nad tymi aspektami od najmłodszych lat. Krok po kroku szlifował swój charakter. Zmarł bardzo młodo, ale na tym polu przebył już znaczącą drogę.

Pedrito wraz z braćmi, Carlosem i Javierem, oraz ojcem, Pedro.

Co najbardziej zaskoczyło cię podczas badania jego życia?

— Jego normalność. Kiedy czytasz biografie świętych, czasem wydaje ci się, że masz przed sobą kogoś wyjątkowego od samego początku, niemal nieosiągalnego. Ale poznając jego rodzinę i słuchając, jak o nim mówią, zdajesz sobie sprawę, że był całkowicie normalnym chłopakiem.

To uderzyło mnie najbardziej: z wyglądu nie miał w sobie nic nadzwyczajnego. Był typowym kolegą z klasy, sąsiadem zza ściany. I właśnie dlatego jego życie tak bardzo do nas przemawia, bo mówi ci, że ty też możesz tak żyć.

Czy jest jakaś anegdota, która pokazuje jego najbardziej ludzką stronę?

— Pedrito żył w erze cyfrowej, tak jak my wszyscy. Bardzo lubił oglądać filmy na YouTube, często na interesujące go tematy. Potrafił się jednak „wkręcić” i kończyło się to marnowaniem czasu przed ekranem – czyli czymś, z czym każdy z nas może się utożsamić.

Dużo mówi się o „efekcie Pedrito”. Czy ty również go dostrzegłaś?

— Tak, najbardziej zauważyłam to w jego rodzinie. Mimo przeżycia tak ciężkiej choroby oraz straty syna i brata, panuje w nich bardzo głęboki pokój.

Kiedy z nimi rozmawiasz, wzruszają się, w ich oczach pojawiają się łzy, wspominają trudne chwile… ale jednocześnie emanują imponującą pogodą ducha. Trudno to wyjaśnić, ale odnosi się wrażenie, że działa tam szczególna łaska. Tak jakby życie Pedra nadal wywierało wpływ na tych, którzy go otaczali.

Owoce życia Pedra widać także w świadectwach przyjaciół czy kolegów – wielu z nich to osoby niewierzące. Pedro nie zadawał się tylko z wierzącymi; był blisko z wszelkiego rodzaju ludźmi. Dlatego też jego koledzy z roku na Uniwersytecie w Manchesterze nalegali, aby instytucja ta przyznała mu tytuł naukowy pośmiertnie, ponieważ z powodu choroby nie mógł ukończyć studiów.

Było to bardzo szczególne uznanie, nie tylko akademickie, ale także ze względu na ludzki wpływ, jaki wywarł na swoich kolegów i wykładowców. W rzeczywistości jest to coś dość wyjątkowego. Nieczęsto zdarza się, by uniwersytet przyznawał taki tytuł, a w jego przypadku była to forma uznania wszystkiego, co pozostawił po sobie w tak krótkim czasie.

Pedro Ballester. Un apóstol del siglo XXI

Autor: Paloma López

Wydawnictwo: Palabra

Rok: 2026

Liczba stron: 160