Od Gietrzwałdu do Gwatemali

Nieoczekiwane przecięcie losów siostry Barbary i Ernesto Cofiño.

Są historie, które wydają się zbyt nieprawdopodobne, by mogły być prawdziwe. Dziewczynka z północnej Polski związana z XIX-wiecznymi objawieniami maryjnymi. Gwatemalski pediatra uważany za ojca współczesnej medycyny dziecięcej w swoim kraju. Zakonnica, która przemierza oceany, by ostatecznie służyć wśród trzęsień ziemi i w szpitalach Ameryki Środkowej. A jednak, gdy spokojnie podąża się za wątkami tej historii, odległości zaczynają znikać.

Historia zaczyna się w 1877 roku w Sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Tam, w małej wiosce na Warmii, dwie dziewczynki twierdziły, że widziały Matkę Bożą. Jedną z nich była Barbara Samulowska. W przeciwieństwie do innych wielkich bohaterów objawień maryjnych, jej późniejsze życie nie upłynęło pod znakiem  rozgłosu publicznego. Jej droga była cicha i ukryta.

Po objawieniach została przyjęta przez Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Przebywała w Lidzbarku Warmińskim i Chełmnie, a później udała się do Paryża, gdzie w 1889 roku złożyła śluby zakonne, przyjmując imię siostra Stanisława. Kilka lat później, w 1895 roku, otrzymała skierowanie do Gwatemali. W ten sposób młoda polska wieśniaczka znalazła się w odległym, pogrążonym w chaosie kraju, głęboko potrzebującym opieki zdrowotnej i społecznej.

Gwatemala przełomu XIX i XX wieku była trudnym miejscem. Ubóstwo na wsi, epidemie i kryzysy polityczne były częścią codziennego życia. Córki Miłosierdzia prowadziły tam szeroko zakrojoną działalność szpitalną i pomocową. Siostra Stanisława pracowała jako formatorka nowicjuszek, przełożona i kierowniczka szpitali w Antigua Guatemala i Quetzaltenango. Źródła historyczne wskazują również na jej udział w pomocy ofiarom niszczycielskich trzęsień ziemi z 1917 i 1918 roku, które zniszczyły znaczną część miasta Gwatemala.

Jej życie zakończyło się całkowitym utożsamieniem się z tym krajem. Zmarła tam w 1950 roku, po ponad półwieczu służby wśród ubogich, chorych i wspólnot zakonnych.

Kilkadziesiąt lat po jej przybyciu do Gwatemali pojawiła się kolejna niezwykła postać: Ernesto Cofiño. Urodzony w 1899 roku, przeżył okres wielkich trzęsień ziemi, będąc jeszcze młodym człowiekiem. Wkrótce potem wyjechał do Paryża, aby studiować medycynę, w sytuacji, gdy system uniwersytecki w Gwatemali został poważnie dotknięty skutkami katastrofy. Również tutaj pojawia się uderzający zbieg okoliczności: zarówno siostra Stanisława, jak i Ernesto Cofiño przebywali w Paryżu, zanim rozpoczęli w Gwatemali misję, która naznaczyła ich życie.

Cofiño powrócił jako jeden z najważniejszych lekarzy w kraju. Wprowadził przełomowe osiągnięcia w pediatrii, promował kampanie przeciwko gruźlicy dziecięcej i opowiadał się za medycyną głęboko humanitarną, w której dziecko nigdy nie było traktowane jako zwykły przypadek kliniczny. Z czasem uznano go za ojca współczesnej pediatrii w Gwatemali.

I tu chronologie zaczynają się w zaskakujący sposób zazębiać.

Od 1939 roku Ernesto Cofiño był ordynatorem oddziału pediatrycznego w Hospital General San Juan de Dios, wielkim szpitalu w Gwatemali. Siostry Miłosierdzia miały tam bardzo silną, historyczną obecność i aktywnie uczestniczyły w codziennym życiu tej instytucji. Różne najnowsze badania dotyczące siostry Stanisławy wskazują, że około 1940 roku powróciła ona właśnie do tak zwanego „Głównego Szpitala” w Gwatemali, historycznie utożsamianego z San Juan de Dios, pozostając tam aż do swojej śmierci w 1950 roku.

Oznacza to, że przez około dekadę oboje byli aktywni w tym samym wielkim szpitalu w Gwatemali: on jako ordynator pediatrii i krajowa postać medyczna; ona jako doświadczona zakonnica wincentyńska, przełożona i kierowniczka szpitalna.

Nie ma jeszcze ostatecznego dowodu dokumentalnego, który jednoznacznie potwierdzałby, że pracowali razem. Historyczna ostrożność nakazuje to jasno powiedzieć. Jednak im dokładniej przygląda się datom, instytucjom i kontekstowi, tym trudniej wyobrazić sobie, że ich drogi nigdy się nie skrzyżowały. Szpitalna Gwatemala lat czterdziestych nie była światem ogromnym ani anonimowym. Przełożone Sióstr Miłosierdzia regularnie kontaktowały się z lekarzami odpowiedzialnymi za dyżury, a Ernesto Cofiño był już wtedy postacią bardzo znaną.

Istnieje ponadto imponująca więź ludzka i duchowa. Oboje poświęcili swoje życie najbardziej bezbronnym. Oboje postrzegali opiekę zdrowotną jako konkretną formę chrześcijańskiej miłości bliźniego. Oboje pracowali wśród dzieci, chorych i ubogich. I oboje pozostawili w sercach tych, którzy ich znali, wrażenie głębokiej świętości.

To postrzeganie nie pozostało jedynie w pamięci ludowej. Zarówno siostra Stanisława, jak i Ernesto Cofiño mają obecnie otwarte procesy beatyfikacyjne w Kościele. Oboje zostali ogłoszeni czcigodnymi, co oznacza, że Kościół oficjalnie uznał heroizm ich cnót. Nie chodzi tu po prostu o osoby godne podziwu lub pobożne, ale o życia uważane za wzorcowe w sposób nadzwyczajny.

W przypadku Ernesta Cofiño jego postać stała się jednym z wielkich katolickich autorytetów w Gwatemali. Jeśli chodzi o siostrę Stanisławę, zainteresowanie jej życiem wzrosło szczególnie w Polsce oraz wśród Córek Miłosierdzia, gdzie jej historia jawi się jako nieoczekiwany pomost między Gietrzwałdem a Ameryką Łacińską.

Trudno nie dostrzec pewnego piękna opatrznościowego w tym historycznym zbiegu okoliczności. Dziewczynka, wizjonerka z Gietrzwałdu, w małej polskiej wiosce, kończy swoje życie w szpitalu w Gwatemali, gdzie prawdopodobnie spotkała lekarza, który stał się wielkim pionierem pediatrii w tym kraju. Dwie zupełnie różne drogi, które zbiegają się wokół tej samej chrześcijańskiej intuicji: że troska o słabych nie jest zadaniem drugorzędnym, ale jednym z miejsc, w których Ewangelia objawia się najwyraźniej.

    Agnieszka Baranek