Odpowiedź na pytanie o życiowe powołanie przyszła szybko. Wychowany w atmosferze domu przesiąkniętego sztuką i obrazem Tadeusz zapragnął być malarzem. Egzaminy na prestiżową warszawską ASP, na wydział malarski, nie poszły jednak zgodnie z marzeniami. Nie dostał się. To była lekcja pokory, która na szczęście nie została zmarnowana. Najpierw studia z historii sztuki, potem praca konserwatora i kopisty. Życiowy bagaż pozwolił docenić pracę ojca-malarza, ale także zbliżyć się do Boga. Tadeusz Molga połączył swoje życiowe pasje z pracą na chwałę Bożą.
Link do strony Tadeusza Molgi
