„Nie możemy pozostawać obojętni na losy naszego świata”

W wywiadzie udzielonym agencji Exaudi Prałat Opus Dei dzieli się przemyśleniami na temat różnych aktualnych kwestii.

Wywiad przeprowadził Claudio Caruso z ks. Fernando Ocárizem, Prałatem Opus Dei Exaudi 19.5.2026

W przededniu historycznego wydarzenia Opus Dei przygotowuje się do obchodów stulecia swojego istnienia, patrząc w przyszłość, a jednocześnie pozostając mocno zakorzenionym w codzienności. W tym ekskluzywnym wywiadzie Claudio Caruso rozmawia z Prałatem Dzieła, ks. Fernando Ocárizem, poruszając tematy związane z wyzwaniami współczesnej rodziny, rzeczywistym wpływem instytucji w ciągu pierwszych stu lat jej istnienia oraz żywotnością Kościoła na takich kontynentach jak Afryka.

Z serdeczną bliskością i wyraźnie nadprzyrodzoną wizją Don Fernando analizuje ponadto głębokie znaczenie zbliżającej się, historycznej wizyty papieża Leona w Hiszpanii pod hasłem „Podnieście wzrok”. Jest to rozmowa nieodzowna, by zrozumieć, w jaki sposób przesłanie świętego Josemaríi — odnajdywanie Boga w pracy, odpoczynku i codziennych relacjach — pozostaje żywą i przemieniającą odpowiedzią na wyzwania współczesnego społeczeństwa.

„Moim marzeniem na najbliższe lata jest, aby Dzieło stało się wielką katechezą, pomagającą urzeczywistniać świętość w codziennym życiu”.

Święty Josemaría urodził się w praktykującej rodzinie. Swoją działalność apostolską rozpoczął wśród młodzieży, z której wielu pochodziło z rodzin katolickich. Jednak w jego życiu Dzieło rozwinęło się w innych krajach, gdzie rzeczywistość wyglądała inaczej. Mówił wręcz o apostolstwie „ad fidem”. Co uważa za kluczowe w apostolstwie w środowiskach, gdzie rodzina nie tylko nie wnosi wiele do wiary, ale jest nawet rozbita? W tym sensie, jak można by promować w społeczeństwie rodziny jako „domy pełne światła i radości”, jak mawiał święty Josemaría?

Od samego początku święty Josemaría przywiązywał wielką wagę do przyjaźni jako szczególnego miejsca ewangelizacji, ponieważ to właśnie w niej dzielimy się Ewangelią z serca do serca. Dzięki tym więziom przyjaźni wiara rozprzestrzenia się na rodziny, współpracowników, sąsiadów… i otwiera przed każdym nowe horyzonty. Tak właśnie wyobrażał sobie rolę pierwszych chrześcijan, którzy w naturalny sposób okazywali swoją przyjaźń z Chrystusem poprzez zaraźliwą radość. I to nadal ma znaczenie. Spotkanie z Jezusem kładzie fundamenty pod budowanie własnego projektu życia: pomaga wierzyć w miłość na zawsze, pozwala dostrzec w dzieciach błogosławieństwo, daje siłę do opieki nad osobami starszymi i chorymi. Chrześcijańskie rodziny są również powołane do pomocy wielu innym rodzinom.

Święty Josemaría mawiał, że Dzieło istnieje po to, by służyć Kościołowi. Jaka Księdza Prałata zdaniem była ta najważniejsza służba, jaką Dzieło wykonało dla Kościoła w ciągu tych pierwszych stu lat?

Główny wkład Opus Dei wiąże się z istotą ducha, który Bóg pragnął szerzyć poprzez to Dzieło od 1928 roku: rzesza ludzi pragnących kochać Boga w codziennym życiu, poszukujących sposobu, by Ewangelia nadawała sens ich pracy i odpoczynkowi, relacje z bliskimi i współpracownikami, przyczyniając się do humanizacji – i chrystianizacji – małych i wielkich udręk życia, a także radości i wyzwań, jakie się przed nimi pojawiają, przekształcając codzienną pracę w ofiarną służbę, siew chrześcijańskiego pokoju i radości we wszystkich środowiskach.

Łatwiej byłoby podejść do tego pytania z perspektywy projektów instytucjonalnych i zwrócić uwagę na inspirację, jaką przesłanie Opus Dei stanowiło dla tak wielu inicjatyw edukacyjnych, formacyjnych, solidarystycznych i pomocowych w wielu miejscach na świecie. Można by podać różne przykłady, takie jak Strathmore College w Kenii, pierwsza międzyrasowa szkoła w Afryce, która powstała w 1961 roku dzięki inspiracji duchem świętego Josemaríi; ośrodki kształcenia zawodowego w Ameryce Południowej, szkoła zarządzania w Meksyku czy szkoła wyższa w Hiszpanii. Będąc w Rzymie, warto zwrócić uwagę na działalność Pontificia Università della Santa Croce, ośrodka studiów kościelnych, który już wykształcił studentów ze 129 krajów, pochodzących z ponad 1200 diecezji.

Nie umniejszając jednak znaczenia tego faktu, wypełniło mnie wdzięcznością ponowne stwierdzenie – po wysłuchaniu ponad 50 000 głosów z 70 krajów – że najlepszym sposobem wiernego służenia Kościołowi w duchu naszego powołania jest utożsamienie się z Chrystusem w taki sposób, abyśmy mieli te same pragnienia, co On, by nie pozostawać obojętnymi na losy naszego świata i angażować się w życiu, odpowiadając na nadzieje i potrzeby wszystkich.

Stulecie Dzieła to czas dziękczynienia, refleksji i spojrzenia w przyszłość: jak widzi ksiądz Prałat przyszłość Dzieła w nadchodzących latach?

Moim pragnieniem na nadchodzące lata jest, aby stulecie założenia Opus Dei stało się dla każdego okazją do wewnętrznej odnowy, a dzięki tej wewnętrznej odnowie – która oznacza również uznanie błędów i naprawę – abyśmy mogli lepiej służyć Bogu, Kościołowi i wszystkim ludziom, inspirując przemianę świata według Serca Chrystusa. Oby za tymi zjednoczonymi rodzinami stali ludzie z Opus Dei, którzy umieją prosić o przebaczenie. Oby byli dziennikarze, którzy mówią prawdę, nauczyciele zaangażowani w nauczanie z pokorą i odwagą; radośni seniorzy i solidarni młodzi ludzie; małżeństwa, które inspirują swoje dzieci w wierze; chorzy, którzy znoszą swój ból ze spokojem; lekarze, którzy traktują swoich pacjentów z człowieczeństwem, oraz inżynierowie, którzy wykorzystują swoje najlepsze umiejętności do rozwiązywania problemów najbardziej bezbronnych, nawet jeśli nie jest to najbardziej dochodowy biznes. Oto moje marzenie na najbliższe lata: aby Dzieło stało się wielką katechezą, pomagającą urzeczywistniać świętość w codziennym życiu i przyczyniającą się do tego, by „miłość i wolność Chrystusa przewodziły wszystkim sferom współczesnego życia” (Bruzda, 302).

Papież odbył dziesięciodniową podróż po kilku krajach Afryki. Jakie były dla Księdza Prałata najważniejsze punkty tej wizyty?

Ta intensywna, dziesięciodniowa podróż apostolska po Algierii, Kamerunie, Angoli i Gwinei Równikowej była wymownym wyrazem troski Papieża i Kościoła o cały rodzaj ludzki, a w szczególności o kontynent afrykański – ziemię równie wielkich nadziei, jak i wyzwań. Jednocześnie jest to okazja do odnowienia wdzięczności, synowskiej miłości i nieustannej modlitwy o owoce pontyfikatu.

Podczas każdej podróży Ojciec Święty jest świadkiem Ewangelii i bliskości Boga wobec ludzi, którzy go przyjmują. Powtórzył swoje przesłanie pokoju i pojednania jako chrześcijańską odpowiedź na konflikty. Jego pielgrzymka do ziemi świętego Augustyna ujawnia nam jego własną tożsamość jako duchowego syna świętego z Hippony i zachęca nas do poszukiwania w Jezusie Chrystusie odpowiedzi na nasze egzystencjalne pytania. Liczne i radosne uroczystości liturgiczne – takie jak poruszająca Msza Święta na zakończenie wizyty w Malabo – pokazują, że Kościół w Afryce tętni życiem. Papież przypomniał nam wszystkim, że ten kontynent jest prawdziwym duchowym płucem i skarbem wiary dla całego świata.

A czego pragnie Dzieło w zakresie apostolstwa na tym kontynencie?

Krótka odpowiedź brzmi: pragniemy bardzo wiele, zarówno w zakresie projektów formacyjnych, jak i osobistej wierności Jezusowi Chrystusowi. Oba te aspekty są ważne, ale w Opus Dei przywiązujemy pierwszorzędną wagę do apostolskiej spontaniczności każdego z nas, do jego wolnej i odpowiedzialnej inicjatywy, kierowanej przez Ducha Świętego.

Święty Josemaría głęboko kochał Afrykę, z jej wielką różnorodnością kultur i ludów, i dostrzegał ogromne dobro, jakie jej mężczyźni i kobiety wniosą dla społeczeństwa i budowania Kościoła. Często zachęcał nas do marzeń o wielkich ideałach. To, co najbardziej mnie zachwyca w działalności Opus Dei w Afryce, to życie Afrykanów, którzy żyją duchem Dzieła. Opus Dei nie jest w Afryce czymś zewnętrznym, ale od prawie 70 lat Afrykanie z różnych krajów żyją duchem Opus Dei, na swój własny sposób, w swojej własnej rzeczywistości. Opus Dei jest afrykańskie, ponieważ jest katolickie, uniwersalne, tak jak przesłanie Ewangelii. I już widzimy, jak Opus Dei rozprzestrzenia się z Afryki do innych części świata, niosąc żywe świadectwo wiary i radości.

W czerwcu tego roku papież Leon po raz pierwszy odwiedzi Hiszpanię. Jak, Księdza Prałata zdaniem, powinniśmy przygotować się na to wydarzenie w kraju, w którym narodziło się Dzieło?

Hasło tej podróży – „Podnieście wzrok” – jest zaproszeniem do spojrzenia na naszą rzeczywistość, wychodząc poza ludzką logikę i wkraczając w tę nadprzyrodzoną wizję, którą daje nam miłość Boga. Zbliżając się do Niego poprzez pomoc potrzebującym, poprzez gesty i uczynki miłosierdzia, przygotowujemy serca na przyjęcie Jezusa w nich: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Święty Josemaría, nawiązując do świętej Katarzyny ze Sieny, nazywał papieża „słodkim Chrystusem na ziemi”. Innym podstawowym sposobem przygotowania się na przyjęcie wizyty Ojca Świętego jest modlitwa za niego samego oraz o owoce tej podróży, aby serca wszystkich były otwarte na słuchanie jego słów, przyjmowanie ich z oddaniem, a następnie rozgłaszanie ich we wszystkich zakątkach społeczeństwa. Wiara chrześcijańska ma ogromne implikacje społeczne i zazwyczaj jest to obecne w podróży Papieża, która jest również podróżą państwową. Jednak najważniejsze, zasadnicze jest to, że Papież pomaga nam spotkać się z Jezusem Chrystusem. Tylko w Jezusie Chrystusie i z Jezusem Chrystusem życie ma sens, a wyzwania stojące przed ludzkością można postrzegać z nadzieją.

Redakcyja Exaudi