List pasterski o kontemplacji (16.10.2026)

Prałat Opus Dei, ks. Fernando Ocáriz, zachęca do odkrywania obecności Boga w codziennym życiu. Przypomina, że kontemplacja nie jest zarezerwowana dla nielicznych, lecz stanowi powołanie każdego chrześcijanina. List wpisuje się w przygotowania do stulecia Opus Dei.

SPIS TREŚCI

List o kontemplacji (nr 1-2)

Nieustanny dialog Jezusa z Ojcem (nr 3)

Kontemplacja w życiu świętego Josemaríi (nr 4-5)

W tym pędzącym świecie (nr 6-8)

Szukam, o Panie, Twojego oblicza! (nr 9)

Dostrzegać Boga we wszystkim (nr 10)

Patrzeć w niebo stąpając po ziemi (nr 11-12)

Czas jest krótki (nr 13)

Kontemplacja jest Bożym darem (nr 14-16)

Błogosławieni czystego serca (nr 17-18)

Widzieć Boga w innych (nr 19)

Jak umiłowane dzieci (nr 20-21)

Pragnienie dusz (nr 22-24)

Kochani! Niech Jezus zachowa moje córki i moich synów!

1 W słowie z marca bieżącego roku proponowałem Wam, abyśmy w ramach przygotowań do stulecia Dzieła, między październikiem tego roku a październikiem roku przyszłego, pogłębili ideę do „bycia kontemplacyjnymi pośrodku świata, w której nasz Ojciec zawarł wiele elementów ducha Opus Dei”[1].

Nasze specyficzne powołanie prowadzi nas do pragnienia życia kontemplacją w zwyczajnych okolicznościach. Opus Dei nie jest drogą do wypełniania pewnych obowiązków religijnych: to dużo, ale jednocześnie mało. Nasz duch mierzy znacznie wyżej: prowadzi nas do postrzegania i kochania świata z perspektywy miłości Bożej, do przyjęcia Jego spojrzenia. Chodzi o ambitne zaproszenie, w którym nie liczymy jedynie na własne siły, ale przede wszystkim na pomoc Boga. Dlatego, przygotowując stulecie Dzieła i pragnąc głęboko przeżywać nasze powołanie, zadajmy sobie pytanie: czy uważam się za powołanego do kontemplacji? Czy wiem, że pomimo moich wad i trudności Bóg chce uczynić mnie kontemplacyjnym pośrodku świata? Czy mam świadomość, że Bóg wzywa mnie do odnajdywania Go w każdym kroku, w każdym wydarzeniu, w każdym momencie?

2 Aby zrozumieć, czym jest kontemplacja, tradycja teologiczna Kościoła oferuje nam klasyczną definicję świętego Tomasza z Akwinu: kontemplacja to simplex intuitus veritatis ex caritate procedens, proste oglądanie prawdy wypływające z miłości[2]. Nie chodzi o czysto intelektualny wysiłek ani o abstrakcyjną spekulację. Kontemplacja jest spojrzeniem pełnym uczucia, widzeniem, które rodzi się z miłości. Benedykt XVI tłumaczył to w ten sposób: „Program chrześcijański — program dobrego Samarytanina, program Jezusa — to «serce, które widzi». Takie serce widzi, gdzie potrzeba miłości i działa konsekwentnie”[3]. Kiedy serce jest pełne miłości Boga, inteligencja i uczuciowość jednoczą się w prostym akcie widzenia. Patrzy się na to, co się kocha, a to spojrzenie stopniowo przemienia tego, kto kontempluje.

Powrót do spisu treści

Nieustanny dialog Jezusa z Ojcem

3 Jezus Chrystus jest dla nas kimś znacznie więcej niż tylko wzorem do naśladowania: On jest naszym życiem; On chce żyć swoim życiem w naszym. Podczas swojego przechodzenia przez ziemię Pan chciał pozostawić świadectwo swojej ciągłej rozmowy z Ojcem w najróżniejszych okolicznościach i miejscach. Widzimy Go modlącego się na przykład podczas chrztu w Jordanie (por. Łk 3, 21); szukającego miejsc samotnych, aby być z Nim w ciszy (por. Mk 1, 35; Łk 5, 16; 9, 18); widzimy Go udającego się na odosobnioną górę (por. Mt 14, 23; Mk 6, 46; Łk 6, 12; 9, 28-29). A w Jego męce widzimy Go również rozmawiającego z Ojcem, od konania w Ogrójcu (por. Mt 26, 36-44) aż po krzyż (por. Łk 23, 34; 46).

Jednak oprócz konkretnych odniesień do momentów i form, jakie przybiera modlitwa Jezusa[4], wiemy, że w rzeczywistości całe Jego życie jest nieprzerwanym dialogiem, rozmową składającą się także z czynów i spojrzeń, pracy i odpoczynku. Modlitwa Jezusa przenika całe Jego życie, jak ukryty kanał, który nawadnia egzystencję, relacje, gesty i który prowadzi Go z rosnącą stałością do całkowitego daru z siebie, zgodnie z projektem miłości Boga Ojca[5].

Święty Josemaría zwracał szczególną uwagę na kontemplację Chrystusa podczas trzydziestu lat Jego ukrytego życia. To życie Jezusa, Maryi i Józefa jest kontemplacyjne, a zarazem tak zwyczajne, bez niczego nadzwyczajnego. „Jezus, wzrastając i żyjąc jak jeden z nas, objawia nam, że ludzka egzystencja, codzienne, zwykłe ludzkie zajęcia mają Boski sens (...) Lata okryte cieniem, ale dla nas jasne jak światło słońca. A raczej jak blask oświetlający nasze dni i nadający im prawdziwe znaczenie”[6].

Powrót do spisu treści

Kontemplacja w życiu świętego Josemaríi

4 „Wędrowny kontemplatyk”: tak określa świętego Josemaríę Dekret o heroiczności jego cnót. Ten dokument zaznacza, że „najbardziej znamienne rysy jego osobowości to nie tylko niepospolity talent organizacyjny i operatywność, ale także bogate życie modlitwy oraz ustawiczne doświadczenie jedności działania i kontemplacji, które uczyniło go wędrownym kontemplatykiem”[7]. Do tego samego powołani są jego córki i synowie w Opus Dei, a także wszystkie osoby zbliżające się do Dzieła: do bycia kontemplatywnymi w drodze, do życia w dialogu z Bogiem pośród dróg naszych miast i zgiełku naszego życia; do bycia zawsze z Bogiem tam, gdzie jesteśmy: w naszych domach, w naszej pracy, w naszych środowiskach.

„Jezu: niech moje roztargnienia będą roztargnieniami na odwrót: zamiast przypominać sobie o świecie, kiedy będę obcować z Tobą, niech przypominam sobie o Tobie, kiedy zajmuję się sprawami świata”[8], modlił się święty Josemaría. Nasz Założyciel starał się odkrywać Boga we wszystkim, co się działo, próbował dostrzec Jego obecność w tym, co pozornie było najbardziej „świeckie”; chciał odkrywać poezję – „jedenastozgłoskowce” – w działaniach, które mogłyby wydawać się nieistotne lub banalne[9].

5 Święty Josemaría widział Boże potwierdzenie tego powołania w głębokim doświadczeniu swojej modlitwy, przeżywanej pośród zgiełku świata: czytając gazetę, jadąc tramwajem, doświadczając ruchu wielkiego miasta; w sytuacjach, które koniec końców są podobne do wielu innych w naszym życiu.

„Chciałbym to odnotować, bo to dość niezwykłe, że Jezus często daje mi natchnienie do modlitwy, kiedy czytam gazety”[10], napisał pewnego razu. Po kilku dniach notował coś podobnego: „W ostatnią sobotę poszedłem do Parku Retiro (...) i spróbowałem przeczytać gazetę. Modlitwa jednak nadeszła z taką siłą, że wbrew mojej woli musiałem przerwać lekturę. A wtedy ileż aktów miłości i oddania włożył Jezus do mojego serca i w moje usta!”[11]. Pozostawił także świadectwo swojej modlitwy pośród codziennego ruchu ulicznego: „Najbardziej intensywną modlitwę miałem (...) podczas jazdy tramwajem, a następnie błąkając się po ulicach Madrytu, kontemplując tę cudowną rzeczywistość: Bóg jest moim Ojcem”[12]. Dokładnie w dniu, w którym wysyłam Wam ten list, mija 95 lat od tego doświadczenia[13].

W drugiej połowie XX wieku przydarzyło mu się coś podobnego podczas jego pierwszej wizyty w Londynie, jednej z wielkich wielokulturowych stolic świata: „Myśląc nad tym stanem rzeczy, zdekoncentrowałem się i poczułem się niezdatny, bezsilny: Josemaría, ty tu nic nie jesteś w stanie zdziałać. Miałem rację: ja sam nie byłbym w stanie osiągnąć żadnego celu; bez Boga nie zdołałbym unieść nawet źdźbła słomy z ziemi (...). Nagle, pośrodku ulicy, po której w jedną i w drugą stronę chodzili ludzie ze wszystkich stron świata, we mnie, na dnie mego serca, poczułem skuteczność Bożego ramienia: ty nie możesz nic, ale Ja mogę wszystko”[14].

To jest droga, do której zaprasza nas Duch Święty przez świętego Josemaríę: iść przez życie z pewnością i siłą bycia umiłowanymi dziećmi Boga, żyjąc i dzieląc się z Nim wszystkim; lub mówiąc słowami Mistrza, które zostawiły niezatarte wspomnienie w Jego umiłowanym uczniu, trwając w Nim[15].

Powrót do spisu treści

W tym pędzącym świecie

6 Analizy współczesnego świata wskazują w naszym społeczeństwie tendencję do aktywizmu, do angażowania życia wyłącznie w pracę: wysiłki wielu ludzi wydają się skierowane niemal wyłącznie na zwiększanie wydajności, aby osiągnąć dobrobyt poprzez akumulację zasobów materialnych, doświadczeń, prestiżu społecznego... Do tego dochodzą także skutki, w niemal wszystkich dziedzinach, stałej obecności technologii, która – gdy nie jest używana mądrze – może izolować, utrudniać kontakt z innymi, a nawet ograniczać naszą otwartość na słuchanie Boga i innych. W istocie mówi się o autentycznym kryzysie skupienia i uwagi, która jest dobrem tak niezbędnym dla życia wewnętrznego i dla miłości do innych. Zdolność uwagi jest pofragmentowana przez wiele interesów walczących ze sobą o jej zdobycie. Jak zaznaczył niedawno Leon XIV, „nowe technologie stały się sztucznym środowiskiem, w którym nasze fundamentalne wybory wystawiane są na próbę”[16].

7 Wobec tej sytuacji znaczna część dzisiejszego świata szuka sposobów na danie ludziom wytchnienia, oferując życiu sens wychodzący poza gorączkową aktywność. To może tłumaczyć, przynajmniej częściowo, obserwowane w niektórych krajach od kilku dekad zainteresowanie tym, co „duchowe”: mnożą się oferty, które mimo wszystko w wielu przypadkach okazują się cząstkowe, ponieważ zazwyczaj nie sięgają pełni życia nadprzyrodzonego i ludzkiego, które oferuje nam Jezus Chrystus.

Wiele z tych propozycji nie wykracza poza kruche pojęcie bezpieczeństwa wynikające z dóbr materialnych lub dobrobytu w sensie światowym, „jednocześnie widzimy wiele znaków wskazujących nam na przebudzenie sensu religijnego, ponowne odkrycie znaczenia Boga dla życia człowieka, wymaganie duchowości, przezwyciężenia czysto horyzontalnej, materialnej wizji ludzkiego życia”[17]. Wszyscy z pewnością dostrzegliśmy wokół nas to duchowe pragnienie, które łaknie odkrycia kontemplacji, obecności i pokoju Bożego.

8 Święty Josemaría wzywa wszystkich chrześcijan by byli „duszami modlitwy”, duszami kontemplacyjnymi pośród świata, słowami, które mają znaczenie w każdej epoce, również teraz, w dobie sekularyzacji i postępującego rozwoju technologicznego: „dopóki żyję, nie przestanę głosić, że absolutną koniecznością jest to abyśmy byli ludźmi modlitwy. Stale trzeba się modlić! W każdej sytuacji, w najróżniejszych okolicznościach, ponieważ Bóg nigdy nas nie opuszcza. (...). Jeśli wciąż szukać będziemy Boga, cały nasz dzień przemieni się w jedną zażyłą i ufną z Nim rozmowę. Głosiłem to i pisałem tyle razy, lecz nie krępuję się powtórzyć tego raz jeszcze: Pan nasz przekonuje nas swoim przykładem, że na tym polega właściwe odnoszenie się do Ojca: na stałej modlitwie, od rana do wieczora, od wieczora do rana”[18]. W rzeczywistości znajdujemy się w bardzo sprzyjających okolicznościach – świat tego się od nas domaga – aby przekazywać tę wizję.

W ubiegłym roku, podczas homilii Mszy św. z okazji wspomnienia liturgicznego świętego Josemaríi rozważałem, że nasze „pragnienie nieskończoności przejawia się na wiele sposobów, choć nie wszystkie sposoby jego zaspokojenia pozostawiają serce usatysfakcjonowane. Być może doświadczyliśmy straty czasu, dążąc do szczęścia opartego wyłącznie na dobrach materialnych, sukcesie lub wygodzie. Wiemy jednak, że tylko Bóg nadaje sens wszystkim rzeczywistościom i zaspokaja pragnienia naszego serca”[19]. W tej potrzebie duchowości, w pragnieniu Boga, które tętni w głębi serca wszystkich ludzi, także tych, którzy wydają się najbardziej oddaleni od Kościoła, głoszenie Bożego zaproszenia do bycia kontemplatywnymi w środku świata jest szczególnie konieczne.

Powrót do spisu treści

Szukam, o Panie, Twojego oblicza!

9 Dynamika miłości, jej najgłębsza istota, polega na poszukiwaniu ukochanego. Ten, kto kocha, nie zadowala się powierzchownym poznaniem, wiedzą o kilku rzeczach dotyczących ukochanego: pragnie kontemplować jego oblicze, przebywać w jego obecności, słuchać jego głosu. Prawdziwa modlitwa chrześcijańska nosi znamiona tego synowskiego westchnienia psalmisty: Vultum tuum, Domine, requiram (Ps 27 [26], 8), Szukam, o Panie, Twojego oblicza!

Nasz Ojciec żył i nauczał tego żarliwego poszukiwania oblicza Chrystusa w codziennym życiu. W jednej ze swoich homilii, z siłą płynącą z własnego doświadczenia wyjaśnia, że ten, kto kocha Boga, odczuwa niepohamowaną potrzebę nieustannego poszukiwania Go: „Najpierw jeden akt strzelisty, potem drugi, trzeci… aż to wszystko wyda się nam niedostateczne, gdyż słowa są zbyt ubogie… i wówczas pojawia się poczucie zażyłości z Bogiem, zwracamy spojrzenie ku Niemu nieustannie i niestrudzenie. Żyjemy wówczas jakby zaczarowani. Staramy się wykonywać zadania i obowiązki naszego stanu możliwie jak najlepiej, mimo naszych błędów i ograniczeń, ale dusza nasza pragnie się wyrwać. Podąża ona ku Bogu niczym żelazo przyciągane siłą magnesu. Zaczynamy kochać Jezusa w sposób bardziej dogłębny, ze słodkim zachwytem”[20].

Dusza, która w codziennym życiu szuka oblicza Pana, odkrywa właśnie tam wyjątkowe miejsce na to spotkanie. Kontemplacja nie jest zarezerwowana dla nielicznych wtajemniczonych ani nie jest celem wyłącznie dla tych, którzy wycofują się ze świata. Pragnienie ujrzenia Boga urzeczywistnia się w samym środku codziennych zajęć. Spotykamy Pana przy biurku, w trosce o rodzinę, w życiu towarzyskim i kontaktach z innymi ludźmi oraz podczas odpoczynku. Miłość prowadzi nas do odkrycia spojrzenia Chrystusa, który nas kontempluje i zaprasza, byśmy odpowiedzieli Mu tym samym.

Powrót do spisu treści

Dostrzegać Boga we wszystkim

10 Zakochane spojrzenie całkowicie zmienia nasze postrzeganie rzeczywistości. Zaczynamy dostrzegać powody do wdzięczności i uwielbienia tam, gdzie wcześniej widzieliśmy tylko problemy; zaczynamy dostrzegać nieustanną troskę Boga tam, gdzie wcześniej czuliśmy się pozostawieni samym sobie; zaczynamy rozmawiać z Nim tam, gdzie wcześniej prowadziliśmy jedynie wewnętrzny monolog. „Gdziekolwiek jesteśmy, pośród zgiełku ulicy i ludzkich trudów — w fabryce, na uniwersytecie, na polu, w biurze albo w domu — zachowajmy zwyczajne synowskie spojrzenie w nieustannym dialogu z Bogiem. Dlatego że wszystko — osoby, sprawy, zadania — dają nam okazję i powód ciągłej rozmowy z Panem”[21].

Wiara otwiera nam oczy, abyśmy dostrzegali zawsze aktywną obecność Boga tu i teraz: odkrywamy w ten sposób nieocenioną wartość każdego momentu i każdej sytuacji, wiedząc, że w każdej chwili jesteśmy przedmiotem nieskończonej miłości Ojca. Rozpoznajemy troskliwość Jego Opatrzności w małych i wielkich wydarzeniach każdego dnia. Radości, trudności, sukcesy i przeciwności stają się „tworzywem” i miejscem na rozmowę z Panem. Nic nie jest neutralne; nic nie jest pozbawione wartości nadprzyrodzonej, jeśli wykonywane jest z miłością i z chęcią służenia, bycia oparciem dla innych.

Powrót do spisu treści

Patrzeć w niebo stąpając po ziemi

11 Istnieje ryzyko pomylenia życia duchowego z sentymentalną ucieczką od codziennych obowiązków lub z szukaniem schronienia w abstrakcyjnych ideałach. Prawdziwa kontemplacja chrześcijańska ma jednak swoje korzenie we Wcieleniu. Bóg nie prosi nas, byśmy w bezowocnym zamyśleniu wpatrywali się w chmury, lecz byśmy właśnie poprzez to, co przeżywamy, co mamy pod ręką, a także poprzez nieprzewidziane wydarzenia i codzienne niepowodzenia – które są nieodłącznym elementem zwykłego życia – wznosili nasz wzrok ku niebu.

Oprócz niezbędnych chwil skupienia poświęconych modlitwie, również dobrze wykonana praca i troska o rodzinę, zaangażowanie obywatelskie oraz relacje przyjacielskie stanowią dla nas przestrzeń kontemplacji. W homilii „Namiętnie kochać świat” święty Josemaría podkreśla to dobitnie: „Nie ma innej drogi, moje dzieci: albo potrafimy spotkać Pana w naszym codziennym życiu, albo Go nie spotkamy nigdy. Dlatego też mogę wam powiedzieć, że nasze czasy powinny zwrócić materii i sytuacjom, które wydają się najbardziej pospolite, ich szlachetny i prawdziwy sens, oddać je na służbę Królestwu Bożemu, uduchowić, czyniąc z nich środek i okazje do naszego stałego spotkania z Jezusem Chrystusem”[22].

Krótko mówiąc, kontemplacja nie odrywa nas od naszych ziemskich obowiązków; wręcz przeciwnie, skłania nas do wypełniania ich z wysiłkiem i miłością, ponieważ postrzegamy je i kochamy wraz z Bogiem oraz z perspektywy Boga. Właśnie dlatego nasz Ojciec mówił nam o „przeżywaniu każdego momentu życia w perspektywie wieczności”[23].

12 Dusza, która skosztowała słodyczy Bożej obecności, doświadcza świętego napięcia: z jednej strony pragnienia pełnego zjednoczenia z Bogiem w niebie, z drugiej zaś świadomości misji, jaką Pan jej powierzył na tym świecie. Święty Josemaría opisuje ten stan wewnętrzny, w którym rozmyślanie przechodzi w spokojniejszą i głębszą kontemplację: „Słowa są zbyt ubogie... i wówczas pojawia się poczucie zażyłości z Bogiem, zwracamy spojrzenie ku Niemu nieustannie i niestrudzenie (...) Tu się już nie docieka, tu się kontempluje! I z duszy raz jeszcze płynie pieśń nowa, ponieważ czuje ona i wie, że patrzy na nią nieustannie z miłością sam Bóg”[24].

Ta kontemplacja nie tylko nie odrywa nas od teraźniejszości, ale wręcz zbliża nas do niej. Prowadzeni przez łaskę Bożą doświadczamy tej radosnego paradoksu bycia „jednocześnie w niebie i na ziemi”. Stąpamy mocno po ziemi, przyjmując problemy, zmęczenie i nadzieje współczesnych nam osób, podczas gdy serce i umysł pozostają zakotwiczone w „nurcie miłości, który jest treścią tajemnicy Boga Trójjedynego”[25].

Święty Augustyn wyraża tę podwójną przynależność do świata i do nieba, ze szczególną jasnością: „Twoje uczucia są stopniami; twoja wola jest drogą. Kochając, wchodzisz; zaniedbując się, schodzisz. Kochając Boga, będziesz w niebie, choć byś znajdował się na ziemi. Nie podnosi się serce tak, jak podnosi się ciało: aby podnieść ciało, trzeba zmienić jego miejsce; aby podnieść twoje serce, zmień swoją wolę”[26].

Powrót do spisu treści

Czas jest krótki

13 Świecki charakter powołania do Dzieła nie sprawia, że tracimy z oczu nasze przeznaczenie. Kroczymy w historii wiedząc, że nasza ostateczna ojczyzna jest w niebie (por. Flp 3, 20). Świadomość mijającego czasu nadaje naszemu życiu głębokie poczucie potrzeby kochania. Święty Paweł przestrzega nas: Tempus breve est (1 Kor 7, 29), czas jest krótki. Nie chodzi o lękową refleksję, ale o bodziec do spokojnego wykorzystania każdej okazji, którą Bóg nam daje, aby przynosić owoce miłości.

Święty Josemaría często rozważał ten fakt, aby zachęcić nas do hojnego i radosnego oddania: „Tempus breve est! Jakże krótko trwa nasza droga na ziemi! (...) Tak, rzeczywiście krótki jest czas, w którym możemy kochać, dawać siebie, pokutować. Dlatego byłoby rzeczą niewłaściwą, gdybyśmy ten czas marnotrawili i tak wielki skarb nieodpowiedzialnie wrzucali w błoto. Nie możemy zmarnować tego momentu historii świata, który Bóg powierza każdemu z nas”[27].

Czas jest talentem, który Pan złożył w nasze ręce, aby go uświęcać. Każda godzina pracy, każdy gest czułości, każdy szczegół uwagi wobec innych to moneta wieczności. Kiedy rozważamy ostateczny cel, jakim jest chwała, zaczynamy rozumieć, że miłość, jaką wkładamy w codzienne sprawy – zarówno te małe, jak i wielkie – jest jedyną rzeczą, która pozostanie na zawsze.

Powrót do spisu treści

Kontemplacja jest Bożym darem

14 Warto także pamiętać, że kontemplacja nie jest prostym wynikiem ludzkich technik ani psychologicznych metod koncentracji. Kontemplacja jest przede wszystkim darmowym darem Boga, łaską, której Duch Święty udziela sercom pokornym i uległym. Mówi święta Teresa: „jest to coś co Bóg nam daje”[28].

Z tego powodu kontemplacja wymaga ufności i synowskiego oddania się Bogu. Warto prosić Pana o światło niezbędne do widzenia rzeczy tak, jak On je widzi. Tak modlił się święty Josemaría: „Panie, niech widzę Twoimi oczami, Chrystusie mój, Jezu mojej duszy”; prośmy: niech patrzę na świat, na osoby i na wydarzenia z jasnością Twojej prawdy i czułością Twojego serca. Albo, jak błagał Pana przy innej okazji: „Panie, obym przejrzał, oby mój rozum napełnił się światłem, a mój umysł przeniknęło słowo Chrystusa; oby w mej duszy zapuściło korzenie Jego życie, abym się przemienił i przygotował do wiecznej chwały”[29].

15 Chociaż kontemplacja jest darem niedostępnym wyłącznie dzięki ludzkim siłom, wymaga od nas aktywnego zaangażowania. Dobrze wiemy, że łaska nie podważa natury, lecz ją zakłada i doskonali. Dlatego droga ku życiu kontemplacyjnemu wymaga spokojnej, ale nieustannej walki.

Po pierwsze konieczna jest wierność w codziennej modlitwie myślnej. Potrzebujemy tych wyłącznych chwil indywidualnego spotkania z Bogiem, podczas których uczymy się wsłuchiwać w Jego głos i dostosowywać naszą wolę do Jego woli. W modlitwie myślnej dusza odnawia się i nabiera duchowej kondycji niezbędnej do prowadzenia nieustannego dialogu z Bogiem – często bez słów – przez resztę dnia. Katechizm Kościoła przypomina: „Nie można jednak modlić się "w każdym czasie", jeśli pragnąc takiej modlitwy, nie modlimy się w pewnych chwilach: są to szczególne momenty modlitwy chrześcijańskiej, jeśli chodzi o intensywność i trwanie”[30].

Po drugie, musimy pielęgnować świadomość obecności Boga w ciągu dnia. Oprócz proszenia Pana o dar nieustannej modlitwy istnieją pewne ludzkie środki, które ją przygotowują i umożliwiają w ciągu dnia: aktywne poszukiwanie chwil ciszy, wytrwałość w wykonywaniu tej samej czynności, wytrwałość w nieustannej pracy, pokora potrzebna do słuchania, kontakt z naturą, otwartość na szczerą przyjaźń oraz wiele innych dróg. W Ewangelii Pan Jezus zachęca nas do rozważenia, że to od nas zależy, czy przygotujemy grunt w naszych sercach, aby z pożytkiem przyjąć łaskę, którą Bóg nieustannie nam ofiarowuje (por. Mt 13,1-23). Leon XIV zachęcał nas niedawno do „promowania prawdziwej higieny uwagi: takiego rytmu życia, który obejmuje ciszę, pogłębione studium, lekturę i rozważną wymianę myśli – bez tych elementów wewnętrzna wolność może ulec osłabieniu”[31]; a wraz z nią nasza zdolność modlitwy.

16 Święty Josemaría przestrzegał nas przed iluzją tego, kto czeka biernie na osiągnięcie dojrzałości duchowej. Sam upływ czasu nie udoskonala człowieka: „lata nie dają ani mądrości, ani świętości”[32]. Tym, co daje mądrość i świętość, jest pokorna i wytrwała odpowiedź na łaskę Bożą. Trzeba walczyć każdego dnia, w małych rzeczach, nie zniechęcając się, wiedząc, że świętość nie polega na nieposiadaniu wad, ale na zaczynaniu zawsze na nowo z pokorą, wiedząc, że jesteśmy prowadzeni przez Boga. Ta codzienna walka nie jest – i nie powinna być – źródłem napięcia, lecz pełnym miłości i zaufania wysiłkiem dziecka, które pragnie pozwolić, by odnalazł je jego Ojciec Bóg, i które wie, że również wtedy, gdy pomimo dobrej woli potyka się lub popełnia błąd, nadal jest Mu miłe.

Powrót do spisu treści

Błogosławieni czystego serca

17 Błogosławieństwo ewangeliczne wskazuje nieodzowny warunek kontemplacji: Beati mundo corde, quoniam ipsi Deum videbunt (Mt 5, 8). Czystość serca nie sprowadza się wyłącznie do cnoty czystości, choć w sposób konieczny ją obejmuje. Czystość serca oznacza wewnętrzną wolność duszy od wszelkiego nieuporządkowanego przywiązania do miłości własnej, bogactw, osobistego sukcesu czy własnych opinii. Mieć czyste serce to mieć je wolne i otwarte, by kochać Boga i innych. Kto jest zaślepiony sobą, własnymi osądami i egoizmem, nie może dostrzec Boga, ponieważ jego duchowy wzrok jest zamglony.

Łatwo zrozumieć zatem szczególne znaczenie, jakie dla wolności naszego serca mają cnoty czystości i ubóstwa. Potrzeba obu tych cnót na drodze ku świętości jest powszechnym doświadczeniem duchowym. Święty Josemaría wyraził to w notatkach z 1932 roku, które później zamieścił w Drodze: „Usuń, Jezu, tę brudną skorupę zmysłowego zepsucia, która pokrywa moje serce, abym łatwo odczuwał dotknięcia Pocieszyciela w mojej duszy i był im posłuszny”[33]. Również w odniesieniu do ubóstwa pozostawił nam następujące wskazówki: „Jeśli jesteś człowiekiem Bożym, tak staraj się pogardzać bogactwami, jak ludzie tego świata starają się je zdobyć”[34]. W żadnym wypadku nie chodzi tu o pogardę dla tego, co stworzył Bóg. Chodzi o wezwanie do patrzenia na rzeczy bez naiwności, ze świadomością, że łatwo możemy stracić wolność, jeśli nasze serce w sposób nieuporządkowany przywiąże się do nich. Aby żyć kontemplacyjnie pośród świata, powinniśmy z wielką troską zajmować się tymi obszarami w naszym osobistym rachunku sumienia, stosując również zdecydowane środki zaradcze, jeśli trudności są poważne.

18 Czymś, co ułatwia oczyszczanie naszego serca z nieuporządkowanych przywiązań, jest umartwienie i pokuta, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Dlatego święty Josemaría wielokrotnie uważał umartwienie za drogę do bycia „panami rzeczy ziemskich”[35]: bycia prawdziwie wolnymi, panami samych siebie, aby móc z łatwością zwracać się ku Bogu i innym poprzez to, co on, obrazowo, nazwał „modlitwą zmysłów”[36]. Na drodze pokuty, niezbędnej do naszego oczyszczenia i życia kontemplacyjnego, ważne jest, aby nie tracić z oczu tego, że wszystko powinno być motywowane miłością, ponieważ „umartwienie nie jest nic warte bez miłości”[37].

Powrót do spisu treści

Widzieć Boga w innych osobach

19 Życie kontemplacyjne nie zamyka chrześcijanina w indywidualistycznej intymności. Wręcz przeciwnie, prawdziwa kontemplacja poszerza serce i otwiera oczy na braci i siostry. Kto uczy się dostrzegać Boga podczas modlitwy, uczy się również odkrywać Jego obraz i obecność w otaczających go ludziach.

Święty Josemaría przypomina nam, że nie możemy oddzielać miłości Boga od miłości do innych. Czułość wobec naszych bliskich, wyrozumiałość dla kolegi, miłość wobec potrzebującego, szczera przyjaźń z przyjaciółmi... wszystko musi być przekształcone przez miłość Boga. Nie mamy jednego serca do kochania Boga, a drugiego do kochania stworzeń: kochamy tym samym sercem[38].

Nasza kontemplacja sprawdza się w jakości naszej miłości braterskiej. Delikatność w relacjach z innymi, szacunek dla ich wolności, duch radosnej służby i zdolność słuchania są konkretnymi przejawami życia szczerą modlitwą: pokazują, że widzimy, jak Bóg czeka na nas w innych (por. Mt 25, 40).

Powrót do spisu treści

Jak umiłowane dzieci

20 Fundamentem naszego ducha jest radosna świadomość naszego synostwa Bożego. Jesteśmy prawdziwie dziećmi Bożymi w Chrystusie. Z tego synostwa wypływa bezpośrednio prawdziwe braterstwo ludzkie i chrześcijańskie. Wiedząc, że jesteśmy dziećmi tego samego Ojca, patrzymy na innych „jak na umiłowane dzieci” Boga. Rozumiemy godność każdej osoby, rozpoznając ją jako stworzoną na obraz Boga. Konkretnie, rozważanie nieocenionej wartości każdej duszy powinno nas pobudzać do autentycznego uczucia. Każda osoba jest warta całej krwi Chrystusa. Ta prawda wyzwala nas z osądzania po pozorach czy wadach innych osób i skłania nas do szczerego miłowania się nawzajem, czynem i w prawdzie.

Kiedy kontemplujemy tajemnicę Odkupienia, lepiej rozumiemy, że miłość wobec innych nie może być selektywna ani uwarunkowana. Miłość wymaga przezwyciężania uprzedzeń, różnic charakteru czy mentalności, szukając zawsze tego, co łączy i budując mosty komunii. W codziennym współżyciu, naznaczonym nieuchronnie przez ludzkie ograniczenia i słabości, miłość kontemplatywna wyraża się w sposób szczególny w cierpliwości, wyrozumiałości i przebaczeniu.

21 Kto doświadcza Bożego przebaczenia, nie może chować urazów ani żalów. Święty Josemaría pozostawił nam niezapomnianą naukę o przebaczeniu, zrodzoną z jego własnego doświadczenia i głębokiego życia modlitwą: „Nie musiałem uczyć się przebaczać, ponieważ Pan nauczył mnie kochać”[39]. Wyrozumiałość, prawdziwa miłość, polega zawsze na tym, by umieć wybaczać, nie chować urazy za wyrządzone zło. Mieć zrozumienie to znacznie więcej niż tolerować: to postawić się na miejscu drugiego, usprawiedliwić jego błędy i z delikatnością pomóc mu je przezwyciężyć.

Przebaczenie nie jest słabością, ale najwyższym przejawem siły chrześcijańskiej miłości. Przebaczając małe lub wielkie zniewagi, chrześcijanin odzwierciedla w świecie miłosierne oblicze Boga. W świecie rozdartym przez podziały i konflikty wszyscy uczniowie Chrystusa jesteśmy powołani, w ten czy inny sposób, do bycia siewcami pokoju i radości, rozpraszając ciemności nienawiści światłem wiary i siłą miłości.

Powrót do spisu treści

Pragnienie dusz

22 „Świętość – kiedy jest prawdziwa – przelewa się ze swojego naczynia, by napełnić tą obfitością inne serca, inne dusze”[40]. Stąd kontemplacja pośrodku świata w sposób naturalny generuje intensywny zapał apostolski. Nie jest możliwe dostrzeżenie miłości Boga do ludzkości bez odczucia gorącego pragnienia dzielenia się tą miłością ze wszystkimi.

Dusza kontemplacyjna patrzy na świat oczyma apostolskimi. Nie ogranicza się do opłakiwania trudności czasów czy przeszkód, które stawiają czasem społeczeństwa oddalone od Boga, ale w każdej sytuacji odkrywa okazję do niesienia światła Ewangelii. Jej spojrzenie na świat jest spojrzeniem nadziei i głębokiego współczucia wobec tych, którzy idą zagubieni, ze świadomością, że pomimo wszystko być może są lepsi od niej (por. Mt 21, 31).

23 Święty Josemaría ujmuje związek między kontemplacją a apostolstwem w ten sposób: „Życie wewnętrzne zakłada wzrastanie w zjednoczeniu z Chrystusem, poprzez Chleb i Słowo. A gorliwość apostolska jest wyraźnym, właściwym i koniecznym przejawem życia wewnętrznego”[41]. Rozumiemy w ten sposób, że życie modlitwą, gdy jest autentyczne, nie zamyka się w egoizmie duchowej wygody: jest ogniem, który pali, który rozpala, który popycha do apostolstwa. Dla chrześcijanina apostolstwo nie jest dodatkową pracą, zajęciem w wolnych chwilach; jest żywotną potrzebą przekazywania innym prawdy i miłości, które napełniają jego własną duszę.

„Nie zajmujemy się apostolstwem, lecz jesteśmy apostołami!”, pisałem Wam lata temu[42]. Idąc tym tropem, moglibyśmy powiedzieć, że nie praktykujemy kontemplacji: jesteśmy kontemplacyjni. Kontemplacja nie jest czymś, co robimy od czasu do czasu, obok innych spraw: jest to sposób bycia i postrzegania życia – w Bogu i z perspektywy Boga – który kształtuje wszystko, co robimy, co przeżywamy i co czujemy. Dlatego kontemplacja, praca, braterstwo i apostolstwo są wymiarami jednego życia chrześcijańskiego. Kontemplując Boga, modląc się, odkrywamy Go w pracy, kochamy Go w naszych braciach i z radością głosimy Go całemu światu.

* * *

24 Kończąc ten list, chcę skierować spojrzenie na Najświętszą Maryję Pannę, Nauczycielkę kontemplacji w zwyczajnym życiu. W domu w Nazarecie, pośród najprostszych zadań domowych, Maryja kontemplowała swojego Syna. „Maryja żyje z oczyma zwróconymi na Chrystusa i skarbi sobie każde Jego słowo: «Zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu» (Łk 2, 19; por. 2, 51). Wspomnienia o Jezusie, wyryte w Jej duszy, towarzyszyły Jej w każdej okoliczności, sprawiając, że powracała myślą do różnych chwil swego życia obok Syna. To te wspomnienia stanowiły niejako 'różaniec', który Ona sama nieustannie odmawiała w dniach swego ziemskiego życia”[43].

Prośmy naszą Matkę, aby pomogła nam iść tą drogą ku stuleciu z oczyma duszy i serca utkwionymi w Jezusie, starając się być — mimo naszej osobistej słabości — wiernymi świadkami miłości Chrystusa w środku świata.

Z miłością Was błogosławię

Wasz Ojciec

Fernando Ocáriz

Rzym, 16 października 2026 r.

Powrót do spisu treści

[1] Słowo, 19-03-2026.

[2] Por. ŚW. TOMASZ Z AKWINU, Suma teologiczna, II-II, q. 180, a. 3.

[3] BENEDYKT XVI, Deus caritas est, nr 31.

[4] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2598-2616.

[5] BENEDYKT XVI, Audiencja, 30-11-2011.

[6] To Chrystus przechodzi, 14.

[7] Dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego Josemaríi Escrivy de Balaguer, 9-04-1990.

[8] Kuźnia, 1014.

[9] Por. Rozmowy z Prałatem Escriva, 116.

[10] Apuntes íntimos [Zapiski wewnętrzne], nr 618 (26-02-1932).

[11] Ibidem, nr 619 (29-02-1932).

[12] Instrukcja o dziele świętego Gabriela, nr 22, przypis 28.

[13] Chodzi konkretnie o dzień 16-10-1931 (por. A. VÁZQUEZ DE PRADA, Założyciel Opus Dei, t. I, str. 427 i nast.). Powracając do tego momentu lata później, napisał: „Kontemplowałem tę zdumiewającą prawdę w świetle, które nie pochodziło ode mnie, a które zapaliło się w mojej duszy niczym żar, by nigdy nie zgasnąć” (List 15, nr 41).

[14] Medytacja, 2-11-1958 (cytowana w: A. VÁZQUEZ DE PRADA, Założyciel Opus Dei, t. III, str. 375).

[15] Por. np. J 15, 4 i nast.; 1 J 2, 6 n.; 4, 12 i nast.

[16] LEON XIV, Przemówienie, 6-06-2026.

[17] BENEDYKT XVI, Audiencja, 11-05-2011.

[18] Przyjaciele Boga, 247.

[19] Homilia, 26-06-2025.

[20] Przyjaciele Boga, 296.

[21] List 6, nr 15.

[22] Rozmowy..., 114.

[23] Przyjaciele Boga, 239.

[24] Ibidem, 296 i 307.

[25] Ibidem, 252.

[26] ŚW. AUGUSTYN, Komentarz do Psalmu 85, 6.

[27] Przyjaciele Boga, 39.

[28] ŚW. TERESA OD JEZUSA, Droga doskonałości, rozdz. 17, 2.

[29] Przyjaciele Boga, 127.

[30] Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2697.

[31] LEON XIV, Magnifica humanitas, nr 146

[32] Rozmowy z Panem, 48.

[33] Droga, 130.

[34] Ibidem, 633.

[35] To Chrystus przechodzi, 37.

[36] Ibidem, 9.

[37] Ibidem, 37.

[38] Por. Ibidem, 166.

[39] Bruzda, 804.

[40] Kuźnia, 856.

[41] To Chrystus przechodzi, 122.

[42] List pasterski, 14-02-2017, nr 9.

[43] Święty Jan Paweł II, Rosarium Virginis Mariae, nr 11.

Copyright © Prelatura Sanctæ Crucis et Operis Dei

Zabrania się jakiegokolwiek publicznego rozpowszechniania, w całości lub w części, bez wyraźnej zgody właściciela praw autorskich.

Pro manuscripto

www.opusdei.org