"Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia"

Pewną drogą pokory jest zastanawianie się nad tym, jak nawet wobec braku talentu, rozgłosu i bogactwa możemy być skutecznymi narzędziami, jeżeli będziemy prosić Ducha Świętego, aby nam udzielił swoich darów. Apostołowie, mimo że Jezus nauczał ich przez trzy lata, uciekli przerażeni przed nieprzyjaciółmi Chrystusa. Natomiast po Pięćdziesiątnicy pozwolili się chłostać i zamykać w więzieniach, i potrafili oddać życie na świadectwo swojej wierze. (Bruzda, 283)

Na myśl o tej tajemnicy z ust świętego Pawła wyrywa się radosny hymn, który możemy dziś zgłębiać słowo po słowie. To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej. (Przyjaciele Boga, 97)

Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje — uczy Apostoł św. Piotr. W każdej epoce historii i w każdej ludzkiej sytuacji pokora jest jedyną drogą, by żyć życiem Bożym. Czyżby Pan cieszył się z naszego upokorzenia? Nie. Cóż bowiem nasze upokorzenie dałoby Temu, który wszystko stworzył, wszystko podtrzymuje i kieruje wszystkim, co istnieje? Bóg pragnie naszej pokory jako sposób wyzwolenia się z pęt naszego własnego „ja” po to jedynie, aby mógł nas całkowicie wypełnić sobą. On chce, byśmy nie stawiali miłości żadnych przeszkód, by — mówiąc obrazowo — w naszym biednym sercu zmieściło się jak najwięcej Jego łaski. Gdyż Bóg, który chce, abyśmy byli pokorni, jest tym samym Bogiem, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała, tą mocą, dzięki której może On wszystko co jest, sobie podporządkować. Bóg ubóstwia nas dobrym ubóstwieniem. (Przyjaciele Boga, 98)