Trzech Króli: „Upadli na twarz i oddali Mu pokłon”

Opowiada ewangelista, że Mędrcy videntes stellam – kiedy ujrzeli znowu gwiazdę – napełnili się wielką radością. – Cieszą się, synu, tą niezmierną radością, gdyż uczynili to, co powinni uczynić; i cieszą się, ponieważ mają pewność, że dotrą do Króla, który nigdy nie opuszcza szukających Go. (Kuźnia, 239)

Videntes autem stellam gavisi sunt gaudio magno valde (Mt 2, 10), mówi łaciński tekst, stosując zadziwiające powtórzenie: gdy znowu ujrzeli gwiazdę, rozradowali się bardzo wielką radością. Dlaczego tyle radości? Ponieważ ci, którzy nigdy nie zwątpili, otrzymują od Pana dowód na to, że gwiazda nie zniknęła: przestali dostrzegać ją swoimi zmysłami, ale zawsze widzieli ją w duszy. Takie jest powołanie chrześcijanina: jeśli nie traci się wiary, jeśli podtrzymuje się nadzieję w Chrystusie, który będzie z nami aż do skończenia świata (Mt 28, 20), gwiazda pojawia się na nowo. A kiedy doświadczamy raz jeszcze rzeczywistości powołania, pojawia się większa radość, która wzmaga w nas wiarę, nadzieję i miłość.

Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon (Mt 2, 11). My też klękamy przed Jezusem, Bogiem ukrytym w człowieczeństwie: powtarzamy Mu, że nie chcemy odrzucić Jego boskiego wezwania, że nigdy się od Niego nie oddalimy; że usuniemy z naszej drogi wszystko, co mogłoby być przeszkodą dla naszej wierności; że szczerze pragniemy być ulegli Jego natchnieniom. Ty w swojej duszy i ja również – ponieważ modlę się w swoim wnętrzu, wołając w milczeniu z głębi duszy – mówimy Dzieciątku, że pragniemy pełnić swoją służbę tak dobrze jak słudzy z przypowieści, aby i nam mógł powiedzieć: ciesz się, sługo dobry i wierny (Mt 25, 23). (To Chrystus przechodzi, 35)