Jan Paweł II i Opus Dei: Rozmowa z Biskupem Javierem Echevarríą (cz. 2/3)

Druga część wywiadu przeprowadzonego w kwietniu 2011 przez ks. Michele Dolza z Rzymu

Przy różnych okazjach Papież liczył na pomoc wiernych Opus Dei, pragnąc zmobilizować wiele osób...

Przede wszystkim, w owych pierwszych chwilach. Później Ojciec Święty mógł liczyć również na wsparcie wielu innych wiernych dzieci.

Pamiętam, że Jan Paweł II od początku chciał odprawiać w Bazylice Świętego Piotra Msze Święte dla studentów, tak jak robił w Krakowie. Zrobiliśmy, co się dało, żeby pomóc mu w ustanowieniu tej tradycji. Álvaro del Portillo zasugerował, żeby wydrukować indywidualne zaproszenia, w których poza danymi na temat Mszy będzie obszerny rozkład godzin spowiedzi w Bazylice — zobowiązał się zwołać dziesiątki spowiedników. Tak właśnie zrobiono i był to strzał w dziesiątkę.

Papież mówił, odnosząc się do wiernych Opus Dei — świeckich i kapłanów: «Macie charyzmat Spowiedzi»

Podczas jednego z obiadów w papieskich apartamentach, na który zostaliśmy zaproszeni przez Papieża, Álvaro del Portillo mówił o konieczności promowania spowiedzi, aby ułatwić ludziom ponowne spotkanie z Panem poprzez uwrażliwienie kapłanów i świeckich na uczestnictwo w tym apostolstwie. Dla zilustrowania tego, co mówił, opowiedział kilka anegdot na temat dobrych wyników, jakie uzyskano w świecie przy pomocy tego sposobu pomagania duszom. Jan Paweł II, z uśmiechem przyzwolenia, skomentował to: «Przypomina mi ksiądz dobrych gorliwych proboszczów moich czasów, którzy całe życie poświęcali takiej właśnie trosce o dusze, które miłowali ze wszystkich swoich sił». Innym razem, w podobnych rozmowach, Papież mówił, odnosząc się do wiernych Opus Dei — świeckich i kapłanów: «Macie charyzmat Spowiedzi». Wiem, że mówił to również innym osobom, dlatego że słyszeliśmy takie komentarze na temat Dzieła.

Wyobrażam sobie, że podobne sytuacje powtarzały się podczas podróży Jana Pawła II po świecie, gdzie są członkowie Opus Dei.

Naturalnie wszędzie wierni Prałatury, jak również pozostali katolicy, okazywali Papieżowi miłość i wsparcie. Papież umiał podbijać serca wszystkich i na pięciu kontynentach spotykała go miłość i entuzjazm ludzi.

W pierwszych latach pontyfikatu odbywały się końcowe prace mające na celu erygowanie Opus Dei jako prałatury personalnej. Czy Wasza Ekscelencja mógłby opowiedzieć coś na ten temat?

Już Paweł VI i Jan Paweł I wyrażali intencję zakończenia prawnej iter [drogi] Dzieła, ale Pan powołał ich do siebie, zanim zdołali stawić czoła tej kwestii. Jan Paweł II zechciał zainteresować się tym bardzo wcześnie. Przekazał studium w ręce kardynała Sebastiana Baggio, Prefekta Kongregacji do spraw Biskupów, i mianowano komisję parytetyczną złożoną z ekspertów w dziedzinie prawa kanonicznego Stolicy Świętej i Opus Dei. Papież z uwagą śledził wszystkie kroki, znał bardzo dobrze poszczególne kwestie. Dobrze znane są szczegóły techniczno-kanoniczne. W tym miejscu chciałbym podkreślić ojcowskie zainteresowanie, jakie Ojciec Święty okazywał owym procesem, równocześnie pozostawiając kanonistom całkowitą wolność, jeśli chodzi o studiowanie tych kwestii. Również bardzo po ojcowsku — a nie tylko roztropnie — zachowywał się, stawiając czoła trudnościom wywoływanym przez sprzeciw niektórych biskupów, zresztą zrozumiały, ponieważ chodziło o nową postać kanoniczną. On sam próbował zająć się tym, zarządzając, aby rozważono te sprzeciwy i stosownie na nie odpowiedziano.

W jakiej mierze Jan Paweł II interweniował w zarządzanie Opus Dei? Czy udzielał wskazówek?

Oczywiście najistotniejsze było erygowanie Opus Dei jako prałatury personalnej, akt, który oddawał tę część Kościoła tworzonego przez świeckich i kapłanów, mężczyzn i kobiety wszystkich klas i stanów pod jurysdykcję Prałata, żeby ten razem ze swoim prezbiterium lepiej służył Kościołowi powszechnemu w komunii z kościołami partykularnymi. Poza tym Papież sugerował Prałatowi inicjatywy apostolskie, ponieważ był bardzo przekonany o skuteczności osobistego apostolstwa każdego wiernego Opus Dei i tych — osób ze wszystkich grup społecznych — którzy zbliżają się do pracy apostolskiej Dzieła.

Na przykład, na wyraźną prośbę Papieża erygowano międzynarodowe seminarium Sedes Sapientiae w Rzymie w celu kształcenia kapłanów, którzy mogliby być później wykładowcami w seminariach różnych krajów, również tych, które właśnie odzyskały wolność po okresie dominacji sowieckiej.

Do sugerowania inicjatyw apostolskich zachęcała Jana Pawła II również odpowiedź biskupa Álvaro del Portillo, zawsze pełna gotowości i wierna. Jan Paweł II mówił o nowej ewangelizacji przynajmniej od 1981 roku, ale to w 1985 roku dał silny impuls temu priorytetowi duszpasterskiemu przede wszystkim w krajach Europy Zachodniej i Ameryce Północnej, gdzie objawy sekularyzmu narastały w alarmujący sposób. Symboliczną datą jest 11 października 1985 roku, w dniu, kiedy Ojciec Święty zakończył nadzwyczajny Synod Biskupów, który odbył się w Rzymie, zachęcając Kościół do odnowienia impulsu misyjnego, o którym to pragnieniu powiedział Prałatowi w rozmowie. Álvaro del Portillo niezwłocznie rozgłosił ten program i już 25 grudnia tego samego roku napisał list duszpasterski do wiernych Prałatury, przynaglając ich do współpracy ze wszystkich sił przy tym zadaniu, które było szczególnie konieczne przede wszystkim w krajach starej Europy, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Od tego czasu zdwojono duszpasterskie wysiłki w tej dziedzinie, często podróżując do krajów europejskich. Lata 1987-1990 charakteryzują się rozszerzeniem tego wysiłku na inne kontynenty: Azję i Australię z Oceanią, Amerykę Północną i Afrykę.

Papież zachęcał Álvaro do rozpoczęcia pracy Dzieła w krajach skandynawskich. A także oczywiście w Polsce.

Papież zachęcał Álvaro do rozpoczęcia pracy Dzieła w krajach skandynawskich. A także oczywiście w Polsce. Wskazywał, że bardzo ważne jest rozpowszechnianie wśród ludu Bożego w Polsce konieczności indywidualnego kierownictwa duchowego i wiedział, w jaki sposób jest ono wytrwale praktykowane w Opus Dei.

Tę zachętę do podążania za misją ewangelizacyjną w duchu właściwym Opus Dei Papież dawał dalej Álvaro del Portillo — jak później robił to również w stosunku do mnie — do końca swojego życia. 13 stycznia 1994 roku Papież udzielił Álvaro del Portillo audiencji, na której Prałat powiadomił go o postępie pracy apostolskiej wiernych Opus Dei i o wielu innych inicjatywach, jakie miał w planach. Papież podkreślał konieczność dalszego starania się o nową ewangelizację społeczeństwa. Álvaro del Portillo wychodził z tych audiencji bardzo umocniony na duchu, z odnowioną świadomością konieczności czynienia zawsze Opus Dei — jak widział u Świętego Josemaríi — w pełnej jedności z następcą Piotra i pozostałymi biskupami.

Na tych audiencjach Papież udzielał mu różnych wskazówek, dając mu też bodziec do kontynuowania już realizowanych dzieł apostolskich. Było to, na przykład, zalecenie, żeby bardzo głęboko prowadzić apostolstwo pośród intelektualistów, szczególnie poprzez tych, którzy już znajdują się w tym środowisku, starając się zachęcić ich do wykonywania tego zadania i pokazywać im, że wiara i rozum nie chodzą oddzielnymi drogami, a tym bardziej nie są ze sobą sprzeczne. Jan Paweł II uważał, że intelektualiści to kluczowe osoby dla nowej ewangelizacji i troszczył się o to, żeby udzielać im szczególnej opieki duszpasterskiej. Uważał również za priorytetową ewangelizację tych, którzy pełnią odpowiedzialne funkcje w środowisku politycznym i gospodarczym, dlatego że jest to najskuteczniejszy sposób poprawy sytuacji wszystkich, a w pierwszym rzędzie najbardziej potrzebujących. W związku z tym zachęcał wiernych Prałatury i wiele innych osób, które pracują w szkołach biznesu, mówiąc: «Jeżeli ci, którzy studiują te dziedziny, staną się chrześcijanami, nawrócą się, będzie łatwiej wykorzenić biedę».

A czy Prałat Álvaro przekazywał Papieżowi jakieś sugestie na temat Kościoła?

Niekiedy Ojciec Święty prosił go o nie. Już pod koniec 1978 roku, kiedy Papież zadawał sobie pytanie o stosowność podróży do Meksyku na spotkanie Konferencji Episkopatu Latynoamerykańskiego CELAM — była to dosyć delikatna sytuacja —powiedział Álvaro w obecności innych osób, że słyszał różne opinie o tej sprawie. Wyraźnie prosił go również o wyrażenie opinii. Álvaro del Portillo z prostotą zasugerował Ojcu Świętemu, żeby odbył tę podróż, bo oznacza ona bardzo wielkie dobro dla Kościoła w Meksyku, w Ameryce Łacińskiej i w całym świecie. Ton głosu Álvaro był umiarkowany: dawał do zrozumienia, że uzna za dobre każdą decyzję, jaką podejmie Papież. Podróż odbyła się z nadzwyczajnymi wynikami, które wszyscy znamy. Oczywiście Papież zapewne konsultował się z innymi osobami i z instytucjami Kurii Rzymskiej.

Po podróży do Meksyku zaprosił nas na obiad i z radością opowiadał o wielu szczegółach z wizyty do tamtego kraju. Nie mówił o swojej pracy, tylko o wierze i o odpowiedzi narodu meksykańskiego na obecność następcy Świętego Piotra.

Wielokrotnie Álvaro del Portillo sugerował Janowi Pawłowi II, żeby napisał jakiś list albo adhortację na temat Świętego Józefa, aby pobudzić pobożność wiernych i aby prosić Go o opiekę dla całego Kościoła. Dlatego niezwykła była jego radość, kiedy opublikowano adhortację apostolską Redemptoris Custos z 15 sierpnia 1989 roku.

Pamiętam inną sugestię związaną z pobożnością. Zaprosiliśmy na obiad do Villa Tevere hiszpańskiego kanonika z Kapituły Bazyliki Świętego Piotra, Mons. Pedro Altabellę. W rozmowie pojawiła się kwestia, jak wiele dobra czyni duszom praktyka stałego wystawienia Najświętszego Sakramentu w niektórych kościołach. Joaquín Alonso powiedział, że byłoby czymś bardzo dobrym stosowanie tego zwyczaju w Bazylice Świętego Piotra i Álvaro del Portillo żywo go poparł. Kanonik w lot pochwycił tę sugestię i powiedział, że postara się przekazać ją in altissimis. Wkrótce w watykańskiej bazylice rozpoczął się ten kult Eucharystii, który dał tak dobre owoce. Był rok 1981.

Wizerunek Mater Ecclesiae na Placu Św. Piotra

Odnośnie tych sugestii słyszałem, że jakiś członek Opus Dei miał coś wspólnego z mozaiką Virgen Mater Ecclesiae [Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła], dobrze widoczną na placu Świętego Piotra...

Co roku na obchody Wielkanocy w Rzymie przybywają tysiące studentów, którzy uczęszczają do ośrodków Opus Dei na całym świecie. W 1980 roku, podczas spotkania z Janem Pawłem II pewien student powiedział Ojcu Świętemu, że obserwując plac Świętego Piotra, zauważył, iż jest on ukoronowany posągami Świętych, ale nie ma tam żadnego wizerunku Maryi. «Może dałoby się jakiś umieścić, Ojcze Święty», zasugerował. Na to Papież odpowiedział natychmiast: «Molto bene, molto bene!» [Bardzo dobrze, bardzo dobrze]. Kiedy opowiedziano tę anegdotę Álvaro del Portillo, poprosił on architekta Javiera Cotelo, żeby pomyślał, gdzie na placu można by umieścić wizerunek przyciągający spojrzenia. Javier wykonał projekt przewidujący mozaikę w rogu Pałacu Apostolskiego. Papieżowi bardzo spodobał się ten pomysł i nakazał jego realizację.

8 grudnia 1981 roku Ojciec Święty pobłogosławił obraz i powiedział: «Dzisiaj, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, odmówimy naszą modlitwę Anioł Pański po raz pierwszy przed obliczem Najświętszej Dziewicy, Matki Kościoła, która patrzy na plac Świętego Piotra z mozaiki, umieszczonej w narożniku Pałacu Apostolskiego. W oprawie tego wspaniałego placu brakowało takiego wizerunku… Teraz pobłogosławię wizerunek Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła, wyrażając pragnienie, aby wszyscy, którzy będą przychodzić na plac Świętego Piotra, wznosili wzrok ku Matce Bożej, aby kierować do Niej — z uczuciem synowskiej ufności — właściwe pozdrowienie i samą modlitwę».

W dwa dni później Papież zaprosił Álvaro del Portillo, żeby koncelebrował Mszę Świętą w jego prywatnej kaplicy i zjadł z nim śniadanie. Chciał wyrazić mu swoją satysfakcję w związku z umieszczeniem wizerunku Maryi Dziewicy w owym miejscu. Później Papież przysłał mu na pamiątkę karton używany przy wykonaniu mozaiki.