Dworek w Bożej Woli

"Dworek" to ośrodek formacji chrześcijańskiej, znajdujący się na południowy wschód od Mińska Mazowieckiego, w miejscowości Boża Wola (gmina Siennica). Od 1992 r. w ośrodku organizowane są kursy, rekolekcje i spotkania skierowane do różnych grup m.in. studentów, księży, czy rodziców. Przedstawiamy obszerną historię tej inicjatywy apostolskiej.

Boża Wola i Dzieło Boże

Finansowanie Dworku

Zaplecze Dworku, czyli Administracja

Powracając do historii…

Okolice Bożej Woli i ich historia

Historia dworu w Bożej Woli

Boża Wola i Dzieło Boże

Od samego powstania Opus Dei w 1928 r. św. Josemaría Escrivá był przekonany, że zadanie jakie Bóg mu powierzył nie jest odpowiedzią na sytuację Hiszpanii lat 30tych, czy na kryzys w Europie tamtych czasów. Przesłanie o uświęcaniu się pośród świata poprzez pracę, obowiązki rodzinne i społeczne miało dotrzeć do wszystkich ludzi na wszystkich kontynentach. Rozwój Opus Dei, co oczywiste, był uwarunkowany realnymi możliwościami. Naturalną rzeczą było rozpoczynać działalność w krajach, gdzie warunki bardziej temu sprzyjały. I tak rozwój Dzieła nastąpił w Europie Zachodniej i obu Amerykach, a potem w wybranych krajach Afryki i Azji.

Po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża w październiku 1978 r. znacząco zwiększył się napływ pielgrzymów z Polski do Rzymu. Niektórzy z nich mieli wtedy okazję, aby zapoznać się z postacią założyciela Opus Dei. Do siedziby Dzieła w Rzymie zaczęło docierać z Polski wiele próśb o informacje na temat Opus Dei, a także wiadomości o łaskach otrzymanych za wstawiennictwem ks. Josemaríi Escrivá. W tym czasie (1982 i 1984) została wydana przez Księgarnię Św. Jacka z Katowic książka ks. Josemarii Droga w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. Polski przekład Drogi, jako jedyny, został w 1969 roku (Londyn 2 polskie wydanie) opatrzony osobistą dedykacją Autora.

Dopiero we wrześniu 1979 roku pierwszy następca założyciela Opus Dei ks. Álvaro del Portillo mógł przyjechać do Polski. Była to krótka podróż, aby modlić się za Kościół, za papieża Jana Pawła II oraz w intencji nadania Opus Dei odpowiedniego statusu prawnego – Prałatury Personalnej. Ks. Álvaro odwiedził wtedy Warszawę, Częstochowę oraz Kraków i w stolicy spotkał się z Prymasem Tysiąclecia Stefanem kardynałem Wyszyńskim.

Od 1986 roku studenci uczęszczający do ośrodków Dzieła w krajach europejskich zaczęli przyjeżdżać do Polski w miesiącach letnich, aby pomagać w budowie kościołów i wykonywać różne prace społeczne w ramach wolontariatu. Później robili to samo w Czechosłowacji i na Węgrzech. Dzięki udokumentowanym badaniom historyk Carlo Pioppi szacuje, że latach 1986-1993 łącznie 2780 studentów z Europy i Ameryki Północnej wyjechało do tych trzech krajów, aby pracować w 58 projektach.

W kwietniu 1989 roku na zaproszenie biskupa szczecińskiego Kazimierza Majdańskiego przyjechał na rekonesans do Polski ks. Fernando Ocáriz, obecny prałat Opus Dei. Owocem tej wizyty była ostateczna decyzja rozpoczęcia w Polsce stałej pracy apostolskiej prałatury Opus Dei. W roku 1990 powstały pierwsze ośrodki w Warszawie i Szczecinie. Bp Álvaro del Portillo pragnął, aby tak jak w innych krajach, Dzieło mogło jak najszybciej dysponować w Polsce ośrodkiem umożliwiającym prowadzenie rekolekcji oraz różnych kursów formacyjnych i edukacyjnych. W roku 1991 zaczęły się poszukiwania odpowiedniego miejsca. Wiosną tego roku ks. Janusz Chwaluczyk wyraził zainteresowanie by przekazać dwór w Bożej Woli, koło Warszawy, na cele formacyjne prowadzone przez Prałaturę Opus Dei. Posiadłość ta została nabyta w roku 1974 przez jego brata Ryszarda, a po jego śmierci w 1987 r. własność przeszła na wdowę Danutę Tańską-Chwaluczyk i Kazimierę Chwaluczyk, matkę Ryszarda i Janusza.

Ks. prof. Mieczysław Janusz Chwaluczyk (1930-2015)
Ks. prof. Mieczysław Janusz Chwaluczyk (1930-2004)

Celem podjęcia ostatecznej decyzji co do przydatności dworu w Bożej Woli na potrzeby apostolskie Dzieła przyjechał z Rzymu architekt Jesús Gazapo Álvarez (1929-2006), który pracował przy projektowaniu i budowie centralnej siedziby Opus Dei w Rzymie, jak i ośrodka formacyjnego Cavabianca, na obrzeżach Rzymu. Rozwiał on wszelkie wątpliwości co do lokalizacji i niewielkich rozmiarów istniejącego wtedy budynku. Przewidział, że w następnych latach komunikacja z tymi okolicami radykalnie się polepszy, a do starego dworu dobudowana zostanie nowa część. Zabytkowy budynek pozostanie wizytówką posiadłości i będzie radować swą tradycją gości, zaś nowe budynki będą bardziej funkcjonalne.

31 października 1991 roku Stowarzyszenie Doskonalenia Umiejętności nabyło nieruchomość z zamierzeniem przekazania jej w przyszłości instytucji autonomicznej, która by się zajmowała wyłącznie ośrodkiem w Bożej Woli. W umowie z właścicielami było uzgodnione przyjęcie zabytkowych mebli, kilku dzieł sztuki oraz zobowiązanie się do wsparcia darowizną klasztorów sióstr kontemplacyjnych w Kodniu i w Siedlcach. Wśród dzieł sztuki był XVII wieczny obraz NMP z Dzieciątkiem i św. Katarzyną Aleksandryjską, umieszczony obecnie w kaplicy ośrodka dla studentów Przy Filtrowej (Warszawa), piękna rzeźba NMP obecnie w ośrodku Wisła (Warszawa), francuska XIX wieczna figurka NMP z Dzieciątkiem obecnie w ośrodku Na Skarpie (Warszawa) oraz XVIII/XIX wieczna ikona Chrystusa Pantokrator, która obecnie znajduje się w centralnym miejscu kaplicy w Dworku, aby zgodnie z prośbą ks. Janusza „nie zapominać o Wschodzie”. Na ikonie jest cytat z Ewangelii wg św. Mateusza o sądzie ostatecznym (25, 34-36). Napis jest w języku starocerkiewnosłowiańskim ale to nie jest dokładnie ta odmiana języka, jeśli tak można to ująć, której używa się w Cerkwi w Polsce. Do zbadania jest czy jest tu wpływ bułgarski albo serbski. Kolejność wersetów na ikonie jest następująca:34 Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; 35 byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie.

Do dzieł sztuki przyjętych razem z dworkiem dodać jeszcze trzeba dokładną kopię NMP Częstochowskiej, która według relacji ks. Janusza została przygotowana jako prezent dla papieża Pawła VI z okazji jego planowanego przyjazdu na obchody tysiąclecia chrztu Polski (1966). Jak powszechnie wiadomo do tej wizyty nie doszło a obraz w nieznany sposób trafił do zbiorów Dworku, a stamtąd do ośrodka Przy Ikara (Warszawa).

Papież Jan Paweł II usłyszał od bp Alvaro del Portillo o nabyciu dworu. Bardzo spodobało mu się, że ośrodek Dworek znajduje się we wsi „Boża Wola”. Jakiś czas później, na kolejnym spotkaniu z bp del Portillo, pytał wykorzystując jako żart grę słów i znaczeń: - Jak tam z Bożą Wolą?

W Bożej Woli, zwyczajem starych dworów, dzięki staraniom rodziny Chwaluczyków przebywały piękne królewskie pawie, które zachwycały gości swymi tęczowymi ogonami, a także zaprzyjaźniona sarenka, płochliwe bażanty oraz multum wiewiórek. Z czasem pozostały wiewiórki, bażanty pojawiają się co jakiś czas uciekając przed miejscowymi myśliwymi oraz dołączyli nieproszeni goście: krety! Był tez pewien okres w latach dziewięćdziesiątych, gdy w Dworku była przybłęda wilczyca Saba oraz mały zgryźliwy Tajson.

Po niewielkich remontach polegających na dostosowaniu budynku do przyjęcia kilkunastu gości Dworek rozpoczął swoją działalność jesienią 1992. Jako wsparcie nowego ośrodka wysłano z Niemiec ciężarówkę wypełnioną różnymi stylowymi meblami, lampami, obrazami itp. W pierwszej kolejności została wybudowana dozorcówka. Opieką nad budynkiem Dworku zajął się Andrzej Pielasa, gospodarowaniem Wiesława Paderewska.

Kiedy bp. Álvaro del Portillo przyjechał do Polski po raz drugi (kwiecień 1991) odprawił Mszę św. w pierwszym ośrodku kobiet, który mieścił się przy ul. Pięknej nr 11/2. W urządzonej tam kaplicy przewodniczyła mała ikona Matki Bożej, która jest w ośrodku Bursztynie (Szczecin). Przy tej okazji pojawiła się prośba czy jest możliwe by z Rzymu przesłano większy obraz do kaplicy. Po powrocie do Rzymu bp. Álvaro poprosił Salvadora Pereza Alvareza (1926-2018) o obraz dla Asesorii Regionalnej w Warszawie. Salvador, zwany przez przyjaciół „Boro” jest autorem wielu dzieł znajdujących się w ośrodkach i kaplicach Opus Dei na całym świecie. Boro przygotował kopię obrazu Ucieczka do Egiptu Jörga Breu’a starszego (1475-1537) jednego ze skrzydeł ołtarza z Melk w Austrii (Melker Altar). Początkowo obraz ten został umieszczony w kaplicy przy ul Pięknej. Gdy w sierpniu 1991 bp. Álvaro był ponownie w Polsce z okazji światowego dnia Młodzieży w Częstochowie, odwiedził też Warszawę i odprawił Mszę św. w ośrodku przy ulicy Pięknej. Obraz już był w kaplicy. Kiedy Asesoria przeniosła siedzibę do budynku przy ul Krzyckiego 5/7 obraz Ucieczki do Egiptu nie mieścił się w nowej kaplicy. W tym samym czasie urządzana była kaplica w Dworku i obraz został tam „tymczasowo wypożyczony”. Dla upamiętnienia tego faktu na odwrocie obrazu zostało zapisane, że jest on własnością Asesorii Regionalnej. A więc taką drogą Ucieczka do Egiptu trafiła do Dworku a osiołek dźwigający Jezusa i NMP stał się okazją do wielu rozważań na temat oddania i służby.

W tym czasie duża część miejsc noclegowych była na łóżkach piętrowych w pokojach wieloosobowych. A wyznaczane spośród słuchaczy osoby przygotowywały kolację do podania na stół. Jeden z ówczesnych gości wspomina, jak w latach 90-tych na kursie dla supernumerariuszy podgrzewał olbrzymi kocioł z wielką ilością pęt kiełbasy jako kolację dla dwudziestu mężczyzn, a także awarie hydroforu i konieczność noszenia do łazienek i kuchni wody w wiadrach. Jego zdaniem są to o tyle ważne wspomnienia, gdyż prostują mity o bogactwie, dostatku, zamożności Dzieła.

Bp Álvaro del Portillo odwiedził Dworek dnia 29 października 1993. Dziękował Bogu za to, że ośrodek mógł już przyjmować gości i spełniał swe formacyjne zadanie. Wyraził też swoją wdzięczność Wiesławie Paderewskiej za tworzenie rodzinnej atmosfery tak ważnej dla sprawnego funkcjonowania ośrodka. Podczas poobiedniego spotkania pojawił się temat dzieł miłosierdzia. Bp Álvaro wspominał, że Jego pierwszym kontaktem z Opus Dei w latach trzydziestych było właśnie uczestnictwo w takich dziełach na biednych obrzeżach Madrytu. Zachęcał, aby młodzież uczestnicząca w działalnościach w Bożej Woli zawsze była wrażliwa na ludzkie cierpienie.

Po kilku latach działania ośrodka kolejny remont umożliwił zwiększenie liczby gości do dwudziestu pięciu. Wtedy już we wszystkie weekendy coś się w Dworku odbywało, a od maja do października ośrodek funkcjonował bez przerwy. Szybko pojawiła się myśl o konieczności istotnego powiększenia ośrodka. Projekt budowy nowej części został powierzony architektowi Markowi Bulakowi. Budowa rozpoczęła się na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia i została zakończona w roku 2002, gdy obchodzono 100-lecie urodzin św. Josemaríi i w roku Jego kanonizacji. Zastosowane rozwiązanie dwóch niezależnych budynków połączonych przeszklonym łącznikiem było wymogiem konserwatora zabytków.

Łącznik przeszklony okazał się wspaniałym rozwiązaniem pozwalającym zimą podziwiać piękno zaśnieżonego ogrodu. 

Pilar López Lemus zajęła się dekoracją wykorzystując wiele zabytkowych mebli zebranych jeszcze przez braci Chwaluczyków: szafa gdańska (XIX w.), barokowy stół (II poł XVII w), potężny neorenesansowy kredens dębowy rzeźbiony (I poł XIX w) itp.

W tym czasie z Peru podesłali piękną makatkę wykonaną w technice aplikacji lub haftu nakładanego, z wizerunkiem miasta i tekstem nawiązującym do myśli z „Drogi”: Frater qui adiuvatur a fratre quasi civitas firma — Brat wspomagany przez brata jest niczym miasto warowne. — Pomyśl przez chwilę i postanów sobie praktykować braterstwo, które stale ci zalecam (nr 460). Ten tekst obecnie wita gości przy wejściu do nowego budynku.

Po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń od konserwatora zabytków kaplica została powiększona według projektu architektów Mikołaja Ramíreza i ks. Piotra Prieto.

W zakrystii została umieszczona drewniana rzeźba Jezusa na krzyżu (II poł. XIX w). 24 sierpnia 2005 bp Javier Echevarria, Prałat Opus Dei, następca bp Del Portillo, konsekrował nowy ołtarz w kaplicy. „Boro” namalował kolejny obraz Narodzenia Pańskiego interpretacja fragmentu obrazu Holbeina(1460-1524), przedstawiającego katedrę Santa Maria Maggiore pasującego do obrazu Ucieczki do Egiptu.

Z kolei Tadeusz Molga namalował wizerunek św. Josemaríi Escrivy oraz obraz do małej kaplicy wzorowany na wizerunku Matki Bożej Makowskiej. W 2013, roku wyboru papieża Franciszka, również namalował ikonę NMP Częstochowskiej ufundowaną przez grupę przyjaciół Dworku zmobilizowaną w tym celu przez Agnieszkę Jackowską. W tym okresie pisarz Wojciech Wiśniewski ufundował kopię grafik cyklu Polonia – cykl dziewięciu czarno-białych rysunków autorstwa polskiego malarza Artura Grottgera przedstawiających sceny z powstania styczniowego z roku 1863. Według tradycji w każdym polskim dworze powinna być taka dekoracja.

W roku 2014 został podjęty ostatni krok adaptacji Dworku: zamiana dachu i remont pierwszego piętra zabytkowego budynku. Tym razem projektował architekt Marek Przepiórka, a architektoniczną aranżacją wnętrza zajęły się panie Begoña Herrera i Magdalena Jarczewska. W dalszych planach znajduje się rewitalizacja parku, remont drogi dojazdowej, budowa instalacji sportowych oraz instalacja paneli słonecznych.

Wielkim wyzwaniem jest kształtowanie zieleni w sąsiedztwie budynków Dworku. W latach powojennych park został zdewastowany, a wiele drzew, także owocowych, wycięto. Niektóre drzewa były zagrożeniem dla bezpieczeństwa domu. Wielka lipa rosnąca obok starego budynku została poważnie uszkodzona podczas burzy w 1995 roku. Po wybudowaniu nowej części Wojciech Woźny zaprojektował wystrój ogrodu w przestrzeni wjazdowej i wejściu do nowej części Dworku. Był to jego projekt końcowy studiów na Akademii Rolniczej w Poznaniu.

Obecnie na klombie przy wjeździe możemy obserwować wzrost grupy trzech drzew. Dąb posadzony przez Prałata bp Javiera podczas jego pobytu w Dworku w 2005 roku jest ochraniany od wiatru przez posadzone w 2004 roku sekwoję i daglezję.

Finansowanie Dworku

Wyraźnym życzeniem św. Josemaríi Escrivá było, aby odpowiedzialność za aspekty techniczne czy ekonomiczne działalności Dzieła spoczywała na świeckich. To znaczy, by Opus Dei nie było właścicielem budynków wykorzystywanych w różnych działaniach apostolskich, lecz aby skupiało się na ożywianiu tych inicjatyw chrześcijańskim duchem. Jest to zgodne ze świeckim charakterem Dzieła i to wierni świeccy przyjmują pełną odpowiedzialność za inicjatywy apostolskie, które inicjują i rozwijają.

Należy pamiętać, że wierni Prałatury są zwykłymi katolikami, którzy utrzymują się jak wszyscy obywatele ze swojej pracy, a w miarę swoich możliwości - po zapewnieniu wsparcia sobie i rodzinie - współpracują ekonomicznie z inicjatywami apostolskimi, którym Prałatura oferuje pomoc duchową. Dąży się do tego by każda jednostka organizacyjna miała swoje własne organy zarządzające i była samowystarczalna w sprawach materialnych. Jednostki te utrzymują się dzięki dochodom generowanym przez ich własną działalność (np. czesne), a w wielu przypadkach także dzięki prywatnym darowiznom i dotacjom publicznym, ponieważ są to inicjatywy o charakterze społecznym, edukacyjnym, kulturalnym itp.

Założyciel Opus Dei wiedział z własnego doświadczenia, że sprawy finansowe są szczególnie trudne w początkach nowych inicjatyw. Dlatego przewidział, możliwość wsparcia przy ich uruchamianiu datkami z różnych krajów. Idąc za tymi wskazówkami bp Álvaro del Portillo przeznaczył pewien spadek z Brazylii jako pomoc dla Stowarzyszenia Doskonalenia Umiejętności przy zakupie dworu od państwa Chwaluczyków. Pomoc ta wiązała się z obietnicą szukania w przyszłości funduszy na rozwój inicjatyw w innych krajach, które tego będą potrzebowały. Stowarzyszenie Doskonalenia Umiejętności zostało założone przez sympatyków Dzieła w celu wspierania inicjatyw edukacyjno- formacyjnych prowadzonych w duchu św. Josemaríi Escrivy. Zaangażowanie Stowarzyszenia w działalność Dworku było tymczasowe, ze świadomością, że w przyszłości ten ośrodek będzie miał własną grupę promotorów. Tak też się stało i kilka lat później Podlaskie Towarzystwo Oświatowo Kulturalne przyjęło odpowiedzialność za Dworek. Wtedy to podjęto ambitne zadanie budowy nowej części zadłużając się wobec różnych podmiotów z Polski i zagranicy.

Jest oczywiste, że działalność prowadzona w Dworku nie ma charakteru zarobkowego i bez darczyńców nie jest on w stanie się utrzymać. Z tej przyczyny grupa Przyjaciół Dworku zajmuje się promocją oraz, co istotne, poszukiwaniem środków na stypendia, aby nikt z zainteresowanych w uczestniczeniu w działalnościach prowadzonych w Dworku nie rezygnował z nich z przyczyn finansowych.

Zaplecze Dworku, czyli Administracja

Ważny element przesłania założyciela Opus Dei to przemiana świata poprzez pracę z mocnym akcentem na wymiar rodzinny, bo przecież Kościół jest rodziną Dzieci Bożych. Praca porządkuje świat, jeśli jest dobrze wykonywana i stawia jako centralny cel Boga i potrzeby ludzi, to znaczy, gdy ci, którzy pracują, stawiają w centrum swej działalności wymiar osobowy i wymiar służby, które posiada każde zadanie.

Aby móc prowadzić swoją działalność apostolską, św. Josemaria chciał mieć dom, w którym można by przechowywać Pana Jezusa w Eucharystii; dom, z którego promieniowałaby chrześcijańska atmosfera rodzinna. W tym celu konieczne było również zadbanie o aspekty materialne. Z tego powodu w pierwszym akademiku madryckim (1933-36) zatrudnił osoby, które zajmowały się sprzątaniem, gotowaniem itp. Jednak, mimo że usługi były dobrze świadczone, nie udało się tam stworzyć prawdziwej rodzinnej atmosfery domu, w którym każdy czułby się otoczony opieką i miłością, a jednocześnie częścią odpowiedzialną za innych. W tym kontekście, po wojnie domowej, w 1939 r. poprosił o pomoc swoją matkę Dolores (1877-1941) i siostrę Carmen (1899-1957). One podjęły się zarządzania domem – pierwszym ośrodkiem Opus Dei po wojnie domowej - stworzyły przyjazne i atrakcyjne środowisko rodzinne, w którym osobowości domowników mogły się rozwijać w sposób godny i nieskrępowany. Św. Josemaría zrozumiał, że wkład kobiet, w osobach matki i siostry, przyczyniał się do rozwoju apostolatu. One, z własnym życiem i pracą zawodową, nie były tylko rozwiązaniem jakiegoś praktycznego problemu, ale istotną częścią „apostolskiego i rodzinnego projektu Opus Dei”.

Kontynuacją zaangażowania matki i siostry założyciela Opus Dei stała się tak zwana Administracja ośrodków Dzieła. Jest to specyficzny apostolat kobiet, rozumiany jako poświęcenie się w taki sposób opiece nad ludźmi, aby stał się inspiracją dla wszystkich członków Dzieła, to znaczy „budzikiem” odpowiedzialności za innych we wszystkich sferach życia społecznego. Chodzi o to, by w sposób naturalny przekazywać wymiar służby w pracy, by praktycznie uczyć jak umilać życie innym dbając o małe rzeczy, by przemieniać domowe codzienne zadania w modlitwę i żyć bez szukania ludzkiego blichtru, oddając Bogu całą chwałę. Obecność Administracji oddziałuje więc na wizerunek i duchowy temperament całego Dzieła, każdego z jego członków, ponieważ stale i żywo przypomina im, że wymiar służby jest właściwy każdej chrześcijańskiej egzystencji. Nie jest to sprawa przypadkowa i funkcjonalna, lecz stanowi trzon każdej inicjatywy apostolskiej, jak to określił św. Josemaría: bez tego [Administracji] Dzieło nie jest trwałe, nie jest zrównoważone.

Z takim zamierzeniem utrzymanie i zarządzanie Dworkiem zostało powierzone grupie kobiet z Opus Dei. Podejmują zarządzanie we wszystkich aspektach: materialnym (środki finansowe, zaopatrzenie, utrzymanie budynków, itd.), społecznym (relacje z otoczeniem, ustawodawstwo pracy, środowisko) i kulturowym. Właściwe zrozumienie ducha św. Josemarii wymaga również żywego dialogu z otaczającym społeczeństwem. W praktyce oznacza to tworzenie szczególnej atmosfery by wszyscy przebywający w Dworku odczuwali ją poprzez dbałość o drobne szczegóły takie jak porządek, punktualność, piękno, opiekę nad kaplicą, aby zobaczyli, że w tych codziennych sprawach można i trzeba odnajdywać Pana Boga. Jest to więc integralną i nie do zastąpienia częścią formacji, jaką zamierza się przekazywać w Dworku.

Powracając do historii…

Jak zostało już powiedziane od początku lat dziewięćdziesiątych Dworek jest ośrodkiem formacyjnym. Jaka jest wcześniejsza historia dworu w Bożej Woli? Zostało już zasygnalizowane, że w roku 1974 posiadłość nabyli bracia Ryszard i Janusz Chwaluczykowie. Ten ostatni urodzony w 1930 r. w Białej Podlaskiej po maturze wstąpił do seminarium w Warszawie. Przez pewien czas był ceremoniarzem ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1954 r. potem studiował na KUL. Pogarszający się stan zdrowia spowodował, że w 1957 roku wyjechał na leczenie do Fryburga w Szwajcarii. Po odzyskaniu zdrowia rozpoczął studia na tamtejszym uniwersytecie na wydziale teologii. W tych latach studiował tam też ks. Franciszek Macharski (1927-2016) z którym się przyjaźnił. Też w tym okresie zaprzyjaźnił się z ks. Andrzejem Deskurem (1924-2011). Po doktoracie ks. Chwaluczyk został prefektem studiów przy seminarium w Paryżu (1960-1964). Potem wyjechał do pracy w Kanadzie, gdzie wykładał antropologię, historię religii oraz teologię na Uniwersytecie Laval (Quebec).

Ryszard Chwaluczyk był cenionym pracownikiem w Warszawskim Przedsiębiorstwie Budowy Pieców Przemysłowych. Kierował budowami wielkich pieców w cementowniach oraz specjalistycznych pieców tunelowych. Stawiał też wysokie kominy, jak sam mawiał od Stalowej Woli do Gdańska. Ożenił się z psycholog Danutą Tańską, absolwentką liceum im. Stefana Batorego w Warszawie (1960). Włodzimierz Kalicki swej książce "Panowie na Zabytkach" (Iskry 1991) tak opisuje powiązanie braci Chwaluczyków z dworkiem w Bożej Woli:

Marzeniem życiowym pana Chwaluczyka było posiadanie włas­nego, pięknego i dużego domu. (…) Bez żadnych katalogów i map, rozpytując się po wioskach, dotarli wreszcie do zapomnianej przez wszystkich Bożej Woli. Brat przed­wojennego właściciela i jego siostrzenica obwarowali się w skrzydłach domu. Ziemią niczyją był wielki przedpokój; drzwi pozabijane deskami, rozsnute druty kolczaste uniemożliwiające poruszanie się. Skłóceni krewni sprzedali Bożą Wolę 18 grudnia 1974 roku, dosłownie w ostatniej chwili. Załamany, ogołocony z dachówek dach, zawil­gocone stropy nie pozostawiały wątpliwości, że dwór zawali się najpóźniej w czasie wiosennych odwilży.

Przez ostatnie dwa lata poszukiwań starego dworu do remontu państwo Chwaluczykowie jeździli już razem z bratem, profesorem antropologii na Uniwersytecie Lavala w Kanadzie. Po 1970 roku brat zapragnął starość spędzić w ojczyźnie, najlepiej w zacisznym dworku. Obaj postanowili wspólnie wyremontować Bożą Wolę. Dzięki rodzin­nemu zastrzykowi dewiz pan Chwaluczyk był w stanie przystąpić do ratowania trzystumetrowego dworu, choć jeszcze niedawno nie stać go było na trzy razy mniejsze mieszkanie w Warszawie.

Sam postanowił utrzymać się z rolnictwa. Dwór musiał kupić razem z parkiem i 13 hektarami ziemi ornej, nie miał więc wyboru. Uprawnienia rolnicze zdobył praktykując trzy miesiące na resztówce, u prawdziwej przedwojennej dziedziczki, co wspomina z dumą. Kupował książki rolnicze i czytał je wieczorami, gdy zmrok przerywał prace przy dworze. Dziś, prowadząc trzynaste gospodarstwo spec­jalistyczne w gminie, śmieje się, wspominając początki.

— Były to czasy przymusowego wykupu nawozów przez rol­ników. Przyjechał sołtys z pretensjami: panie, co pan wyrabia, pan nie wykupił enpeka! Na to ja: już lecę, panie sołtysie, i do książek, zobaczyć, co to jest ten enpeka. Tak zagadywałem, żeby się sołtys nie połapał, że nic nie rozumiem. I udało się.

Najtrudniejszym za­da­niem technicznym było powstrzymanie roz­suwania się kolumn frontonu, grożącego zawaleniem się całego dworu. Brat z Kanady, co jakiś czas przyjeżdżający i lustrujący postępy remontu, naciskał, by problem rozwiązać po amerykańsku: wziąć dobrego eksperta z referencjami, może nawet dwóch, niezależnych, niech naukowo rozpracują problem, potem sprowadzić specjalistyczną firmę i niech ratują kolumnadę!

Panu Chwaluczykowi wystarczyła jedna ekspertyza: podniesienie dźwigiem całej konstrukcji i wstawienie wzmacniającego rusztu miało kosztować ponad 2 miliony złotych. Ryszard Chwaluczyk, w końcu technik budowlany, pomyślał i wzmocnił kolumny sposobem gos­podarczym, za jedną dwudziestą tamtej sumy.

W dziejach dworu z tego okresu warto zaznaczyć, że na Boże Narodzenie 1979 r. na mocy dekretu Prymasa Tysiąclecia z dnia 6 sierpnia 1979 ojciec Pacyfik Dydycz ówczesny prowincjał kapucynów (a dziś drohiczyński bp Senior Antoni Dydycz) i zaprzyjaźniony z rodziną Chwaluczyków od czasu ich pobytu w okresu Białej Podlaskiej dokonał otwarcia kaplicy półpublicznej w Bożej Woli. Też w tym okresie Ryszard Chwaluczyk próbował z różnymi skutkami prowadzić hodowlę owiec. W tym celu powstała w roku 1976 solidna budowla do dziś zwana „owczarnią”, obecnie służąca jako magazyn. Być może w przyszłości zostanie zaadaptowana do funkcji mieszkalnych czy sportowych.

Dla rodziny Chwaluczyków trudnym i przełomowym momentem okazał się rok 1987. Po krótkiej chorobie niespodziewanie zmarł Ryszard. Niedługo po jego śmierci żona Danuta przeprowadziła się do Warszawy, gdzie podjęła pracę w poradni psychologicznej. Budynkami dworu i gospodarstwem w Bożej Woli zaopiekował się Marek Kulik, krewny Chwaluczyków mieszkający w okolicach Bożej Woli oraz ks. Janusz, który zdecydował się na powrót z Kanady. Wtedy to do Bożej Woli przeprowadziła się jego matka Kazimiera. Z nią łączy się drobna anegdota. Podczas jednego z pierwszych kontaktów z potencjalnymi nabywcami dworu zapragnęła dowiedzieć się więcej o Opus Dei. Została jej dostarczona książka Bruzda, która akurat wyszła z druku w tłumaczeniu na język polski. Starsza kobieta, miała wtedy dokładnie osiemdziesiąt lat, nosiła kolorową tradycyjną chustę (jak na Podlasiu wypada) i gorliwie podjęła lekturę książki św. Josemarii Escrivy. Przy następnym spotkaniu skomentowała, że najbardziej przemówił do niej punkt nr 877: Doktor prawa i filozofii przygotowywał się do egzaminu konkursowego na objęcie katedry Uniwersytetu w Madrycie. Wspaniała, błyskotliwa kariera w dwóch dziedzinach. Otrzymałem od niego wiadomość: był chory i pragnął, abym go odwiedził. Przybyłem do pensjonatu, w którym mieszkał. — “Ojcze, umieram” — przywitał mnie. Dodałem mu z serdecznością odwagi. Chciał odbyć spowiedź generalną. Tej nocy umarł. Pewien architekt i pewien lekarz pomogli mi ubrać go do trumny. — I na widok tego młodego ciała, które szybko zaczęło się rozkładać, zgodziliśmy się w trójkę co do tego, że te jego dwie kariery uniwersyteckie nie były nic warte w porównaniu z ostateczną karierą, którą właśnie dokończył jako dobry chrześcijanin. (Bruzda 877).

Po przekazaniu dworu wiosną 1992, ks. Janusz zamieszkał ze swą matką w Białej Podlaskiej. Zmarł 10 czerwca 2004 roku. Bp Antoni Dydycz, ówczesny ordynariusz diecezji Drohiczyńskiej, odprawił w kościele św. Anny w Białej Podlaskiej uroczystość pogrzebową. Danuta Tańska-Chwaluczyk zmarła w 2015 r. Natomiast pani Kazimiera, babunia w kolorowej jaskrawej chustce, przeżyła niemal wszystkich z najbliższej rodziny. 6 marca 2011 r. obchodziła swoje 100. urodziny. Opowiadała wtedy w telewizji i prasie lokalnej o Dworku i o przeznaczeniu tego budynku. Zmarła rok później. Mszę św. pogrzebową również odprawił bp Antoni.

Spróbujmy zbadać i opisać historię wsi Bożej Woli od samych początków aż do roku 1974 gdy bracia Chwaluczykowie nabyli posiadłość. Przedstawimy historię okolic a potem samej wsi oraz budynku.

Sąsiadujące gospodarstwo w Bożej Woli

Okolice Bożej Woli i ich historia

Pięćdziesiąt kilometrów na północny wschód od Dworku znajduje się prastary gród obronny, strzegący przeprawy przez rzekę Liwiec oraz wschodnich granic Mazowsza na południe od Liwa w miejscowości Grodzisk. W XIII w. osada została przeniesiona bardziej na północ w miejsce zamku. Pierwsza wzmianka pisana o Liwie pochodzi z dokumentów książęcych Bolesława II z 1304 r. Był to jeden z głównych punktów obronnych tego księstwa oraz siedziba kasztelanii. Bliskość granicy z Wielkim Księstwem Litewskim oraz przebiegający trakt na Ruś sprzyjał rozwojowi handlu i osadnictwa. Ziemia liwska stała się własnością ostatniej przedstawicielki Piastów Mazowieckich Anny Mazowieckiej (zm. 1557). W I Rzeczypospolitej Liw korzystał wciąż z położenia geograficznego na styku dwóch państw – Korony i Litwy. Pod koniec XVI i na początku XVII w. był tam duży ośrodek rzemieślniczy i handlu zbożem. Miasto wyludniło się podczas potopu szwedzkiego.

Od XV wieku rosło znaczenie drogi łączącej Warszawę ze Lwowem przez Lublin i Zamość. Nic dziwnego, że Henryk Sienkiewicz nawiązuje do niej kilka razy w swej Trylogii. Na drodze do Warszawy trzy inne miasta wskazywały bliskość stolicy: Garwolin, Siennica, Mińsk Mazowiecki. Oto kilka wiadomości o nich.

Garwolin. Prawa miejskie miasto uzyskało w 1423 r. a od 1539 stolica powiatu w ziemi czerskiej, znaczny ośrodek rzemiosła i handlu. W 1565 liczył 260 domów, 69 ogrodów i 230 rzemieślników, w tym: 24 szewców, 12 krawców, 9 kuśnierzy, 22 kowali, 7 czapników, 3 tesarzów, 3 bednarzy, 3 barwierzy, 6 cieśli, 3 kołodziejów i 63 piwowarów. Garwolin w owym czasie słynął z warzenia przedniego piwa. W czasie potopu szwedzkiego zniszczenia były wielkie, w mieście pozostało 50 domów.

Siennica. Pierwsza wzmianka mówiąca o wsi pochodzi z XV wieku (Szenica) była to własność rycerza Daćboga. Zgodnie z zapisami w 1526 księżna Anna, w dowód uznania dla Stanisława Siennickiego, lokowała miasto Janów (Janowo) na terenie wsi Siennica. Jednak nazwa ta nie przyjęła się i w spisie pochodzącym z 1564 roku miasto wróciło do swej poprzedniej nazwy. Przełom XVI i XVII wieku przyniósł miastu dynamiczny rozwój. Spowodowane było to licznymi targami i jarmarkami. Jednak wojny kozackie, szwedzki potop oraz pożar w okresie wojen północnych spowodowały upadek gospodarczy miasta. W latach 1749–1760 zostaje zbudowany klasztor i kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. W czasie powstania listopadowego w Siennicy mieściła się kwatera główna wojsk polskich pod dowództwem gen. Jana Skrzyneckiego.

Mińsk Mazowiecki. Otrzymał prawa miejskie w 1421 roku. Było to prywatne miasto szlacheckie Mińsko, pierwszym właścicielem był Jan z Gościeńczyc. Już w 1422 rozpoczął działalność kościół parafialny w miejscu obecnego kościoła przy Starym Rynku.

Do tych miast warto dodać Kołbiel i Rudno ze względu na powiązanie tej ostatniej wsi z właścicielami Bożej Woli.

Kołbiel. Pierwsza historyczna wzmianka pochodzi dopiero z roku 1407, kiedy na tym terenie powstał kościół zbudowany przez ówczesnych właścicieli, ród Kolibielskich herbu Jasieńczyk należących do drobnej okolicznej szlachty. W XVI wieku Kołbiel była wsią szlachecką, leżącą w ziemi czerskiej przy historycznym szlaku z Czerska do Liwu. Były to lata najbujniejszego rozwoju i rozkwitu miasta. Przywilej handlu w mieście został potwierdzony przez następnych monarchów - Zygmunta III Wazę i Jana Kazimierza. W okresie tym mieszkańcy trudnili się rolnictwem, obróbką drewna, rzemiosłem i handlem. Działała szkoła, funkcjonował szpital, dookoła miasta leżały liczne drobne folwarki ziemskie. Podczas potopu szwedzkiego Kołbiel została spalona i splądrowana, a jej mieszkańcy zginęli lub uszli w okoliczne lasy. Wojna północna w początkach XVIII w. i Insurekcja Kościuszkowska 1794r. przyczyniły się do jeszcze większych zniszczeń tych ziem.

Pomiędzy Siennicą a Kołbielą znajduje się Rudno.Pierwsze wzmianki o tej szlacheckiej wsi pochodzą już z XV w. Istniejący do dziś rudziński pałac wybudowany został około 1800 r. został wzniesiony dla chorążego warszawskiego Marcina Chrzanowskiego, który nabył dobra rudzińskie w 1791 r. Po jego śmierci dobra i pałac odziedziczyła rodzina Markowskich i zamieszkiwała w nim do początku XX w. Ostatnimi właścicielami pałacu byli Świętochowscy, którzy mieszkali w nim do października 1944 r. Po upaństwowieniu działała tam szkoła podstawowa, a sam pałac został doprowadzony do całkowitej ruiny. Po latach niszczenia cały zespół parkowo-pałacowy znalazł nowego, prywatnego właściciela, co okazało się zbawienne dla tego wspaniałego zabytku.

***

Boża Wola znajduje się dokładnie pomiędzy Siennicą a Cegłowem.

Cegłów. Pierwotna nazwa miejscowości brzmiała Cebrowo i wymieniana jest w dokumentach pierwszej połowy XVI w. Zamieszkująca ją ludność zajmowała się m.in. produkcją cegieł, co stało się źródłem obecnej nazwy Cegłowa. O tym że miejscowość wzbogaciła się na tym, świadczy zabytkowy kościół rzymskokatolicki z 1525 r. Wieś należała do dóbr, którymi książęta mazowieccy uposażyli kościół augustianów w Warszawie, później zaś kapitułę kolegiacką św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Kościół gotycki z XVI wieku nawiązuje kształtem do późnogotyckich kościołów z charakterystycznymi kolistymi skarpami, będącymi rodzimym elementem architektury mazowieckich i kujawskich kościołów tego okresu. Wewnątrz znajduje się bogate wyposażenie, z którego najcenniejszy jest ołtarz z 1510 r. z rzeźbami, które wykonał mistrz Lazarus, w stylu typowym dla Wita Stwosza. Jest to najbardziej unikatowy zabytek w diecezji warszawsko-praskiej. W roku 1621 król Zygmunt Waza nadał Cegłowowi prawa miejskie, odebrane w 1869 roku przez władze rosyjskie, w ramach represji po powstaniu styczniowym. Po czterystu latach od decyzji króla polskiego Cegłów odzyskał prawa miejskie 1 stycznia 2022 r.

Kilkanaście kilometrów na południowy wschód od Cegłowa znajduje się Jeruzal, wieś po raz pierwszy wzmiankowana w 1426 pod nazwą Żeliszew. Od XVI do XVIII wieku własność różnych rodzin szlacheckich: Oborskich, Głogowskich, Rudzińskich, Cieszkowskich. W 1533 Oborscy otrzymali przywilej na założenie tu miasta prywatnego; erygowano także parafię. W okresie kontrreformacji i po potopie szwedzkim miasto stanowiło lokalny ośrodek pielgrzymkowy.

W ostatnich latach znany jest Jeruzal z faktu, że tam kręcone były zdjęcia do serialu telewizyjnego Ranczo. Akcja rozgrywa się w fikcyjnej, niewielkiej miejscowości Wilkowyje. Wielu gości Dworku, gdy się o tym dowiadują, odwiedzają Jeruzal by zrobić sobie zdjęcie na „ławeczce” i zakupić „U Krysi” sławny trunek „Mamrot z Wilkowyj”.

Na północ od drogi łączącej Bożą Wolę z Cegłowem znajduje się rezerwat przyrody Jedlina i miejscowość Mienia.

Rezerwat przyrody Jedlina. Historia sięgająca lat 30. XX wieku czyni ten rezerwat jednym z najstarszych w Polsce. Na jego terenie przeważają dojrzałe starodrzewy w wieku nawet ponad 170 lat. Jodła występuje właściwie na terenie całego rezerwatu jako składnik zróżnicowanych drzewostanów, w których odnawia się samodzielnie i stanowi od 10 do 80% drzewostanu głównego. W rezerwacie znajduje się mogiła Trzy Krzyże ofiar epidemii, jaka nawiedziła okolice Mińska Mazowieckiego na przełomie XVIII i XIX wieku oraz cmentarz wojenny z okresu powstania listopadowego (1830-1831) i powstania styczniowego (1863-1864). Być może także miejsce spoczynku żołnierzy zmarłych na czerwonkę w roku 1920 (wojna polsko-bolszewicka).

Na roztaju dróg, przy drodze do Cegłowa i Mieni, ustawiony jest metalowy, zdobiony krzyż z okresu międzywojennego. Według opowieści okolicznych mieszkańców: w tym miejscu zginął w walce z kozakami powstaniec, osłaniający odwrót spod Mieni oddziału, w którym znajdował się jego syn. Ofiara nie poszła na marne. Powstańcy zdołali się wycofać bez strat. W takiej formie przetrwała do dnia dzisiejszego wśród mieszkańców wsi historia śmierci w dniu 4 listopada 1863 r Kazimierza Kobylińskiego dowódcy oddziału powstańczego. Tego dnia powstańcy stoczyli bitwę pod Mienią z rosyjską kolumną pod dowództwem Stahl von Holsteina. Jego śmierć tak opisał Stanisław Zieliński: Wśród ciągłych harców uchodzili powstańcy na przestrzeni 5 mil w Łukowskie. W pierwszej części boju tj. na pierwszych 2 milach stary Kobyliński spadł z konia. Syn jego z 6 towarzyszami pospieszył mu na pomoc, podając mu swego, lecz bohaterski dowódca pomocy nie przyjął, a otoczony przez 50 kozaków poległ zarąbany. Dziennik Powszechny podał, że wśród trzech poległych powstańców, znaleziono również zwłoki Murzyna, niewiadomego pochodzenia. Ogółem w potyczce poległo 20 powstańców.

Mienia. W XV w. osada zapisana razem z okolicznymi lasami szpitalowi św. Ducha w Warszawie przez księżnę mazowiecką Annę Holszańską. W 1799 powstała tu filia tego szpitala. Pod koniec XIX wieku działało tam pierwsze na Mazowszu sanatorium przeciwgruźlicze.

Łękawica i Rososz to wioski znajdujące się w najbliższym sąsiedztwie Bożej Woli.

Łękawica Pierwsza pisemna wzmianka o wsi pojawiła się 7 lipca 1528 r. w akcie erekcyjnym parafii w Janowie – dzisiejszej Siennicy, wydanym przez kapitułę poznańską. W sporządzeniu dokumentu brał udział notariusz biskupa, kleryk diecezji poznańskiej Andrzej Frycz Modrzewski, późniejszy wielki pisarz polityczny. Poza Janowem (Siennicą) w skład nowej parafii weszło szesnaście wsi, z których dwanaście istnieje po dziś dzień: Łękawica, Zglechów, Siodło, Żaków, Krzywica, Zalesie, Bestwiny, Gągolina, Pogorzel, Lasomin, Kąty i Drożdżówka. Łękawica wspomniana została też w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. Słownik podaje, że w 1827 r. składała się z 18 domów i zamieszkiwało ją 154 mieszkańców.

Wybuch II wojny światowej przyniósł Łękawicy najdramatyczniejsze doświadczenie w jej historii. W odwecie za zabicie w okolicach wsi niemieckiego zwiadowcy, 14 września 1939 r. Łękawica została prawie doszczętnie spalona przez oddział niemieckiej armii, a grupę około 240 mężczyzn powyżej 15 roku życia wyprowadzono na pola w południowej części wsi. Ostatecznie śmierć poniósł co dziesiąty z zatrzymanych. W 1964 r. w miejscu egzekucji ufundowany został pomnik upamiętniający to zdarzenie.

Rososz –Wieś duchowna o której istnieją zapisy z drugiej połowy XVI wieku. Boża Wola przylega do tej wsi. Nieopodal mieści się wieś Swoboda. Ks. Janusz Chwaluczyk opowiadał, że nazwa wiąże się z insurekcją kościuszkowską (1794). Rzekomo pozwolono chłopom by sami zdecydowali, czy pozostają pod władzą panów, czy idą na swoje. - Tu Boża Wola, tam Swoboda. Niezależnie od wątpliwej historyczności tego opowiadania, zastanawiający jest fakt, że w Polsce kilkanaście wsi posiada tę nazwę. Być może część z nich wiąże się z ziemiami danymi jako zapłatę kosynierom. Kto wie czy mieszkańcy dzisiejszej Swobody nie są potomkami owych dzielnych żołnierzy… W Swobodzie jestkapliczka z 1933 r. niedawno odnowiona. Kilka lat temu, został postawiony też nowy dębowy krzyż o wysokości ponad sześciu metrów zastępując powojenny z 1948 r.

***

Dziesięć kilometrów na północ od Dworku przechodzi trasa na Terespol. W latach 1820–1823 została zabrukowana i była znana jako szosa brzeska. W warszawie jest pomnik Budowy Szosy Brzeskiej – zabytkowy obelisk znajdujący się na Grochowie, odsłonięty w 1825 wraz z identycznym obiektem w Terespolu. Front pomnika ozdobiony jest płaskorzeźbami przedstawiającymi panoramy Warszawy, Siedlec i Brześcia oraz scenami z budowy traktu: kamieniarzy przy produkcji kostki, niwelację drogi, wbijanie pala, brukowanie, konserwację, wóz z kupcem na drodze, który przejeżdża obok pomnika. Płaskorzeźby ukazują sceny w sposób realistyczny. Są na nich robotnicy w kubrakach, długich butach, konfederatkach, kapeluszach oraz kmiecie czy bosy wąsaty chłop w baraniej czapce pchający taczkę. Obecnie większość ruchu kołowego przejęła zbudowana autostrada A2, omijająca Mińsk Mazowiecki od północy.

Kolej Warszawsko-Terespolska została otwarta w 1866 r. W Terespolu linia łączyła się z Koleją Moskiewsko-Brzeską. W 1873 r. w Brześciu otwarto połączenie z Kijowem. Miały one szeroki rozstaw szyn zgodny z normami rosyjskimi. W Warszawie została połączona bocznicą z Koleją Petersburską. Dworzec Terespolski znajdował się na Pradze niedaleko ul. Brzeskiej, a obecnie na ul. Kijowskiej. Dworzec ten w późniejszym czasie zmienił nazwę na Dworzec Brzeski i obecnie jest to Dworzec PKP Warszawa Wschodnia. Podczas I wojny światowej linię terespolską przebudowano na tor o normalnej szerokości. Pisarz Stefan Żeromski pracował jako dróżnik przy stacji w Mińsku Mazowieckim.

Lotnisko Mińsk Mazowiecki – lotnisko wojskowe w Janowie pod Mińskiem Mazowieckim. Znajduje się tam 23 Baza Lotnictwa Taktycznego. Pas startowy ma 2,5 km długości. W bazie stacjonują między innymi myśliwce MIG29.

W Nowych Osinach koło Mińska Maz. znajduje się klasztor sióstr Karmelitanek Bosych, Karmel Opatrzności Bożej i Niepokalanego Serca Maryi. 25 marca 2000 roku do częściowo wykończonego budynku przyjechała grupa sióstr z warszawskiego klasztoru. Jest to jedyny klasztor kontemplacyjny na terenie diecezji warszawsko-praskiej.

Wielgolas Pierwsze wzmianki pochodzą z 1519 r. z użyciem nazwy „Wielkij Lasz”. Od XVI w. istniał folwark i dworek. Miejscowa tradycja informuje o cudzie zjawienia Matki Bożej w Wielgolesie w XIX w. W latach 1930-34 na Miejscu Zjawienia została wybudowana kaplica a w latach 1957-61 wybudowano obecny kościół.

Historia dworu w Bożej Woli

Rozmiłowany w tradycji, ks. prof. Janusz Chwaluczyk, opowiadał, że na miejscu obecnego budynku był kiedyś myśliwski dwór Anny Mazowieckiej (1498-1557), księżny, ostatniej przedstawicielki linii Piastów mazowieckich. Z tego drewnianego dworu przetrwały kamienne fundamenty z głazów narzutowych stanowiące fundamenty obecnej konstrukcji, można je obejrzeć w podziemiach. Jest faktem udokumentowanym, że księżna Anna Mazowiecka była związana z Janowem (Siennicą) i dość prawdopodobnie, że na obrzeżach tego, co dziś jest rezerwatem Jedlina mógł się znajdować książęcy dwór myśliwski. Na starszych mapach zalesione tereny dzisiejszego rezerwatu podchodzą aż do samej wsi Boża Wola. Aby uzmysłowić sobie klimat takich miejsc warto zacytować fragment Krzyżaków Henryka Sienkiewicza:

Do myśliwskiego dworu książęcego, który leżał (…), na brzegu borów, przybyli dopiero o brzasku. Dwór stał prawie oparty o puszczę, duży, niski, drewniany, mający jednakże szyby w oknach ze szklanych gomółek. Przed dworem widać było żurawie studzienne i dwie szopy dla koni, naokół zaś dworu roiło się od szałasów, skleconych naprędce z sosnowych gałęzi, i od namiotów ze skór. Przy szarzejącym dopiero dniu błyszczały jasno przed namiotami ogniska, a wokół nich stali osacznicy w kożuchach wełną do góry, w tołubach lisich, wilczych i niedźwiedzich. (…) Większość tych ludzi przybrana była w czapki uczynione ze łbów zwierzęcych. Niektórzy stali wsparci na oszczepach, inni na kuszach, niektórzy zajęci byli zwijaniem ogromnych sieci i powrozów — inni obracali nad węglami potężne ćwierci żubrze i łosie, przeznaczone widocznie na ranny posiłek. Blask płomienia padał na śnieg, oświecając zarazem te dzikie postacie poprzesłaniane nieco dymem ognisk, mgłą oddechów i parą podnoszącą się z pieczonych mięsiw. Za nimi widać było zaróżowione pnie olbrzymich sosen i nowe gromady ludzi. (Krzyżacy, rodz. 20).

Nawiązujące do tej historii jest pomieszczenie w zabytkowym budynku obecnego Dworku urządzone w stylu myśliwskim, mieściła się tam kiedyś kuchnia po której zachowało się ceglane sklepienie.

W informatorach turystycznych znajdujemy następujące wiadomości o historii dworu w Bożej Woli w bliższych nam czasach:

Dwór w Bożej Woli. Murowany dwór, zbudowany w 1872 roku na planie prostokąta i otoczony kilkuhektarowym parkiem, początkowo należał do Jana Małaszewicza i Ludwika Rychtera, a później do różnych właścicieli. Przed dworem znajduje się podjazd z murkiem oraz owalnym trawnikiem i fontanną, a przy podjeździe – kapliczka z 1887 roku z figurą Matki Boskiej.

Obecnie na froncie kapliczki Matki Boskiej widnieje tablica z napisem: Panno święta, co jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie. Opiekuj się nami. 15-VIII-1936. Data ta pewno upamiętnia odnowienie tejże kapliczki. To co jest pewne, że obecna figurka NMP pochodzi z Murzasichla i została tam umieszczona przez państwo Chwaluczyków.

Informacja o roku 1872 jako roku budowy częściowo zgadza się z tym, co czytamy w książce Piotra Libickiego Dwory i pałace wiejskie na Mazowszu (Poznań 2013):

W XVII i XVIII wieku Boża Wola była własnością Rudzieńskich, w 1872 roku Jana Małaszkiewicza i Ludwika Rychtera, od 1879 roku Gustawa Zielińskiego, w 1899 roku Ludwika Mycielskiego, a w 1905 roku Franciszka Kozłowskiego. Jeszcze przed I wojną przeszła do Marii Grimm. Potem w rękach Henryka Gustawa Brzeskiego, którego majątek w latach dwudziestych liczył 171 hektarów. Od 1927 roku własność Ireny Żółkiewskiej. Okrojony majątek w 1939 roku kupił Wacław Gajewski, który pozostawał właścicielem również po wojnie.

Z tego okresu zachowały się ceglane piwnice z pięknymi kolebkowymi sklepieniami. Wspomniany ród Rudzińskich pochodzi z Rudna, miejscowości między Siennicą a Kołbielą. Wiemy że Rudzińscy, w XVIII doszli do wielu ważnych stanowisk w państwie, byli marszałkami sejmu i wojewodami mazowieckimi. Byli też właścicielami Mińska Mazowieckiego.

Z XX wiecznej historii własności dworu miejscowy przekaz głosi, że przedwojenny właściciel majątku przegrał go w karty z ratajem, czyli pracownikiem. Z tej też przyczyny, gdy po wojnie pozostałe dwory z okolic zostały upaństwowione dwór w Bożej Woli pozostał własnością prywatną. Ten traf uchronił budynek przed utworzeniem w nim szkoły czy PGR, jak w innych podobnych budynkach w okolicy. Nie uchroniło to jednak dworskiego budynku od dewastacji z powodu waśni rodzinnych czy innych nieszczęść okresu powojennego. Dewastacja dotyczyła też drzewostanu parku, a cenniejsze drzewa stopniowo zostały wycięte przez rabunkową eksploatację.

Po remoncie dokonanym przez państwa Chwaluczyków i zakończonym w latach osiemdziesiątych, na wschodniej elewacji dworu umieszczono datę 1902 r. Na razie nie jest do końca pewne do czego ta data nawiązuje. Niezależnie od historii samego budynku, 1902 jest rokiem urodzenia św. Josemaríi Escrivy w dalekim Barbastro (Hiszpania). Wielu przybyszów i gości Dworku odczytuje tę koincydencję jako znak opatrznościowy.

Mec. Konrad Lorentz przy nabyciu posiadłości postarał się o założenie księgi wieczystej, z niej by można by uzupełnić braki danych o wcześniejszych właścicielach dworu przed rodziną Chwaluczyków. Być może w dokumentach będących obecnie w archiwach IPN znalazło by się więcej informacji o życiu mieszkańców dworku w latach 70-80 (ówczesne władze interesowały się żywo ks. Januszem mieszkającym w Kanadzie) . Również można by poszperać w księgach parafialnych z Cegłowa czy Siennicy, jeżeli nie spłonęły podczas wojny, by ewentualnie odnaleźć inne tropy historyczne.

Ciekawy wątek do zbadania, to szlachecki herb Bożawola (alternatywne nazwy Bojnar, Boża Wola). Kasper Niesiecki (1682-1774) blazonuje herb następująco: „ma mieć Podkowę białą, na dół rogami obróconą, dwa krzyże, jeden nad podkową, drugi w podkowie, tylko co do niego przydano na spodzie pół miesiąca żółtego, który opasuje podkowę rogami do góry, w polu błękitnym, na hełmie trzy pióra strusie”. Dzieło Herby rycerstwa polskiego (1584) przedstawia dwie odrębne opinie o pochodzeniu tego herbu. Według jednej z nich herb Boża Wola pochodził od herbu Jastrzębiec, który na Mazowszu określany był zazwyczaj jako Bolesta. Autor dzieła napisał, że herb Boża Wola był „nadan od Jastrzębców za znaczne zasługi przodka herbu tego”, który „Wojsko wyszpiegowawszy nieprzyjacielskie, ludzie swoje przywiódł tak, że żaden z wojska nieprzyjacielskiego nie uszedł, wszyscy są pogromieni i na głowę porażeni”. Za ten czyn ów przodek miał otrzymać półksiężyc jako dodatek do swojego herbu od Książąt Mazowieckich. Jednocześnie w rozdziale poświęconym rodzinom używającym herbu Lubicz zaznacza, że „noszą drudzy w podkowie pół miesiąca miasto krzyża, a zowią go Boża Wola, wszakoż to wszystko jeden dom”. Stwierdzenie to sugeruje iż pieczętujący się herbem Boża Wola wywodzą się od szlachty używającej herbu Lubicz. Pisarz Teofil Rutka, który w XVII wieku analizował polską heraldykę, genezę herbu oparł na legendzie sięgającej czasów księcia Kraka. Według przytaczanej przez tego jezuitę legendy nieznany z imienia wódz przeprowadził przez zamarznięty Dunaj swoich wojów „do zubożenia Moguncyi”. Czyn ten został nagrodzony przez księcia nadaniem bohaterskiemu wodzowi herbu Boża Wola. Kiedy porównamy herby Boża Wola, Lubicz i Jastrzębiec, wszystkie wydają się mocno podobne, co uprawdopodabnia te hipotezy.

W Dworku gościło kilku z pierwszych Polaków członków Opus Dei, którzy już odeszli do Pana: Bartłomiej Banaś (1983-2002); Irena Kalpas (1915-2012); Ludmiła Dąbrowska-Moszoro (1917-2012); Jan Jarco (1942-2012); Stanisław Szymański (1951-2013); Anna Urszula Korab (1956-2016); Maria Baranowska, (1955-2016). Aleksander Krzymiński (1926-2017); Marek Gędek (1965-2018); Jacek Zinkow (1967-2018); Anna Wójcik (1962-2018); Barbara Orłowska (1960- 2019); ks. Jan Dębicki (1938-2019); Bogdan Materna (1964-2021); Janusz Kędziorek (1956-2021); a także Ricardo Estarriol (1937-2021).

***

W opisanej historii sięgającej XV wieku jest jeszcze wiele spraw do uzupełnienia i potwierdzenia. Jednak „Prawdziwa Historia” nadal jest pisana życiem każdego gościa przyjeżdżającego do Dworku w Bożej Woli z najdalszych zakątków Polski.

Do tego opowiadania, dodać jeszcze warto, że 27 kwietnia 2014 roku został kanonizowany Jan Paweł II i tego samego roku, 27 września został beatyfikowany Álvaro del Portillo. Pamiętajmy, że to on od początku pracy Opus Dei w Polsce nalegał, aby jak najszybciej uruchomić taki ośrodek jak Dworek, a gdy tylko to nastąpiło podzielił się wiadomością z papieżem. Dlatego możemy sobie wyobrażać, że obydwaj z Nieba towarzyszą każdemu, kto przybywa do Dworku i pewnie też św. Jan Paweł II zapytuje każdego, jak z uśmiechem pytał bp Álvaro, o spełnianie Bożej woli: - Jak tam z Bożą Wolą?

Agnieszka Baranek

Dworek w Bożej Woli, lipiec 2022 r.

Ilustracje: Erhard Gasda


Aneksy
Pobyt w Dworku był również natchnieniem dla Anny Murawskiej i jej twórczości.    

KAPLICZKA

W głębi zieleni świeżej i czystej,

Tam gdzie powietrze pachnie dziewicze,

Stoi – na serca czeka ojczyste

Madonna z jednej z polskich kapliczek.

Motyl muśnięciem poruszy zioła,

Ptaszę przysiądzie i pieśnią dzwoni,

Z pól pracowita nadleci pszczoła,

Lecz wciąż do pracy brakuje dłoni.

Matczyne oczy zachodzą łzami

Widząc domostwo w pilnej potrzebie.

Nie każ Madonnie tęsknić latami

Wszak w tej kapliczce czeka na Ciebie!

Boża Wola, 2018

Polski dwór

U stóp dworu biała rozległa pierzyna,

Skrzypiąca, kiedy ślad na niej wyciskam.

Strofy w mych myślach układać zaczynam

Pełna podziwu dla zimy zjawiska.

Drzewa ubrane są w szadzi koronki,

Jak misterne hafty Bożą cierpliwością

Stworzone dla nas. U drzwi grają dzwonki

Zgodę na wejście oznajmiając gościom.

Wchodzę. Zdumiona ciepłem i prostotą,

Pięknem, godnością, powiewem historii.

Skrzypi podłoga, obraz ramą złotą

Zdobny urzeka - nuty melancholii.

Ach, dworze polski, gdzież jesteś ostojo

Miłości Boga, miłości do ludzi?

Rodzinny porcie! łzy się już nie boją

Wypłynąć rzewnie, tęsknotę obudzić.

Czyż tylko jeden zostałeś w krainie

Targanej wojną daleką i bliską?

Czyż tylko jeden cudami zasłyniesz

Palą w kominku serc naszych ognisko?

Mroźnie, a przecież wciąż ciepło w salonie,

Bez żalu zachodzi zimowe słońce.

Trzej Mędrcy proszą przed Królem w pokłonie:

Niech takich dworów znów będą tysiące!

Boża Wola. Dworek, przy szopce w kominku.

16.01.2006


Listopadowe słońce zachodzi ogniście

Zwalniam kroku, przystaję, w piersiach oddech boli

Pod stopami szeleszczą uschłe z żalu liście,

Na kruchej mapie życia szukam Bożej Woli.

Wiatr dyskretnie ściszył swoje tańcowanie,

Jakby memu sercu chciał dać dobry przykład.

W oddali las we mgle zaprasza w nieznane,

Więc idę… bez lęku, a przy mnie modlitwa.

Boża Wola, 25.11.92